Muzyka wymaga osobowości

Kuzma_Sapiejewska_7Nina Kuźma-Sapiejewska opuściła Nowy Jork i do Suwałk przyjechała na zaproszenie Alicji Roszkowskiej z Fundacji Art S.O.S. Oprócz zaprezentowania utworów wirtuozowskich, uraczyła publiczność Sali Królewskiej opowieścią o XIX-wiecznych salonach artystycznych, a także o poszukiwaniu mistrzów i kształtowaniu osobowości.

Rozłożone na dwa dni recitale artystki poprzedziły krótkie występy Gabrieli Bieleckiej. Uczennica PSM I i II st. w Suwałkach naukę gry na fortepianie rozpoczęła w wieku 7 lat pod kierunku mgr Anny Borkowskiej. Młoda pianistka jest laureatką wielu konkursów i festiwali w kraju i za granicą, a także wielokrotną stypendystką Centrum Edukacji Narodowej oraz Marszałka Województwa Podlaskiego. Mniej więcej w tym samym wieku „karierę muzyczną” rozpoczynała Nina Kuźma-Sapiejewska, którą można była usłyszeć m.in. w Carnegie Hall w Nowym Jorku, a także w Waszyngtonie, Bostonie, Cambridge, Filadelfii, Detroit oraz z wielu salach koncertowych w Polsce i Europie.

Mazurek a-moll op. 17 nr 4, Mazurek D-dur op. 33 nr 2, Nokturn F-dur op. 15 Nr 1 czy Polonez As-dur op. 53 Fryderyka Chopina nie zostały wybrane przez artystkę przypadkowo. Nina Kuźma-Sapiejewska jest ogromną wielbicielką twórczości XIX-wiecznego kompozytora. Dzięki pewnemu „odkryciu”, tak wymagający repertuar, wzbogacony o „Radosną wyspę” Claude’a Debussy, artystka zagrała z wielką przyjemnością i lekkością. Jak przyznaje – na swojej drodze spotykała profesorów, którzy z reguły nie przykładali większej wagi do techniki, liczyły się dla nich emocje, entuzjazm, świeżość wykonania. – Sama więc zaczęłam szukać metody, która pozwoliłaby mi na to, by mieć dobrą technikę, dużo nie ćwicząc. Pracowałam nad zdobyciem lekkości i to ta nauka trwała najdłużej – wspomina artystka. Pianistka podeszła do wyzwania w sposób naukowy, wykorzystując… prawa fizyki. – Teraz to mój konik, specjalizuję się w tym i przekazuję wiedzę na temat tej metody – tłumaczy.

Odkryć na ścieżce kariery artystycznej Nina Kuźma-Sapiejewska poczyniła jednak więcej. Pianistka poszukiwania swojej drogi rozpoczęła od znalezienia mistrza. – Często zdarza się tak, że nauczyciele nie mają czasu, by angażować się w kontakty z uczniem. Moje nauczycielki z klasy fortepianu nie miały osobowości, której szukałam – podkreśla. Nie zniechęcona nawet wykręcaniem piątego palca, Nina Kuźma-Sapiejewska dostała się do liceum muzycznego, a potem do Akademii Muzycznej w Gdańsku. To był moment przełomowy. Artystka zaczęła pobierać nauki u prof. Lucjana Galona. Do tej pory wspomina go jako ekscentryczną osobowość, koncertującego nauczyciela, nazywanego przez krytyków największym znawcą literatury fortepianu.

Galon jako młody mężczyzna wstąpił do wojska. Grał świetnie, więc gdy znalazł się w Anglii, jego talent doceniono szybko w konserwatorium w Glasgow. Jego edukacją muzyczną zajął się wówczas starszy już profesor – wirtuoz Fryderyk Lamond. Ten sam, który w Weimarze zachwycił swoją grą Liszta i został jego uczniem. – Wierzę w przekazywanie aury. Chyba dlatego wybierałam takich nauczycieli – zastanawia się Nina Kuźma-Sapiejewska. Jako stypendystka Juilliard School of Music w Nowym Jorku, polska artystka trafiła do klasy prof. Jakuba Lateinera. Wspomina go jako świetnego formalistę, zbierającego manuskrypty, skupionego na tekście utworu. Wielki wpływ na tworzenie osobowości artystycznej Niny Sapiejewskiej miał również prof. Sascha Gorotnitzky. – To był z kolei uczeń Rachmaninowa. Pokazał mi, jak grać nokturny Chopina – dodaje. Pianistka z racji częstych wyjazdów nie była w stanie przekazywać wiedzy swoim uczniom. Nadal udziela lekcji, jednak nieregularnie. W Nowym Jorku prowadzi również salon koncertowy, tak jak Alicja Roszkowska w Suwałkach.

Stąd pewnie i zachwyt artystki działalnością Fundacji Art S.O.S. – To wspaniałe, że Alicja Roszkowska daje szansę młodym artystom, promuje sztukę – ocenia pianistka. Zdaniem artystki małe saloniki koncertowe są lepszą formą przekazywania sztuki niż ogromne, bezosobowe sale koncertowe. – Mała sala pozwala wyzwolić energię – uważa Kuźma-Sapiejwska i dodaje, że takie salony to wielki skarb dla środowiska lokalnego, ponieważ potwierdzają, że nie ze wszystkiego trzeba robić biznes.

Rozmowa z artystką pozwoliła publiczności porównać realia polskie i amerykańskie dotyczące sfery sztuki. Dyskusja dotyczyła między innymi osobistych doświadczeń pianistki, która w Stanach Zjednoczonych zabiegała o kontrakty. – Musiałam walczyć o swoje, jednak w USA nie jest to nic nadzwyczajnego. Mam wrażenie, że w Polsce wciąż obowiązują zasady „starej szkoły”, gdzie instytucje są zamknięte dla młodych ludzi – zauważyła pianistka.

Kolejny koncert w Sali Królewskiej odbędzie się 14 lutego. Będą to „Sentymentalne Walentynki” w wykonaniu duetu: skrzypce i gitara klasyczna.

Fot. Niebywałe Suwałki oraz Marcin Wasilewski

 

 

2 KOMENTARZE

Dodaj komentarz