44. SUM za nami – na scenie “Acid Drinkers” i “Traffic Junky”

Acid Drinkers; 44 Suwalskie Ucho Muzyczne; 15.II.2014Gdy w czerwcu 2008 roku odbyło się pierwsze Suwalskie Ucho Muzyczne, jego pomysłodawcom – Marcinowi Siejdzie i Pawłowi „Fikou’owi” Bydelskiemu – pewnie nawet przez myśl nie przeszło, że po paru latach na ich imprezie będą występowały tuzy polskiej sceny rockowej. Tym razem przyszła pora na “Acid Drinkers”.

Autor: Wojciech Otłowski

Należy zaznaczyć, iż suwalskim fanom przyszło czekać na Kwasożłopów aż 22 lata! Byłem 18 stycznia 1992 roku w kultowym Pubie PTTK i mam wspomnienia dość szczególne: mniej więcej w połowie koncertu odjechałem. Nie, nie, nie z powodu muzyki czy „dopalaczy”; po prostu grypa mnie dopadła i trzymała jeszcze parę dni.

Tym razem “Acid Drinkers” zawitał do Suwałk w ramach trasy „Black is my colour”. Na Starówce rola supportu przypadła olsztyńskiemu zespołowi “Traffic Junky”. W jego wykonaniu usłyszeliśmy ciepły hard rock osadzony w latach 60. i 70. Nie dziwota zatem, że sięgnęli po kawałek “Led Zeppelin” – „Whole Lotta Love”. Olsztynianie wypadli całkiem, całkiem, ale wiadomo, że stanowili tylko przekąskę przed głównym daniem wieczoru.

Kwasożłopy zaczęli od „Anybody home???” i zaczęła się thrashmetalowa jazda bez trzymanki. Bardzo zwięzła. Tytus nie stroni rzecz jasna od konferansjerki, ale generalnie stara się nie rozbijać dramaturgii. W ciągu półtorej godziny – wliczając przerwę na papierosa, przed bisami – usłyszeliśmy bodajże dwadzieścia utworów. Czyli dawkę całkiem niezłą. Jeżeli chodzi o repertuar, to zgromadzona publiczność została zabrana w swoistą podróż przez ćwierćwiekową twórczość zespołu. Usłyszeliśmy m. in. „Zero”, „Hit the road Jack”, „Drug dealer”, „Pump the plastic heart”, “High proof cosmic milk”, “Pizza driver”. Prawdę mówiąc, jak dla mnie, Acid Drinkers jawił się w Suwałkach jako profesjonalny zespół, który przyjeżdża i daje ludziom to, czego oni oczekują. Chyba tylko po Wojciechu „Jankielu” Morycie widać autentyczną radość grania. Tak czy siak fani bawili się wspaniale. W odróżnieniu od “Sztywnego Pala Azji”, Kwasożłopy dorobiły się publiczności wielopokoleniowej i jeszcze długo, długo na ich koncerty będą waliły tłumy.

W tym miejscu pozwolę sobie na dygresję. Dlaczego przynajmniej raz w roku znanego zespołu metalowego nie sprowadzi SOK? Wiem, wiem, trzeba by było wymontować trzy pierwsze rzędy, nie byłoby piwa. Ale światła byłyby po stokroć lepsze! Na temat jakości dźwięku w Sali Dużej trudno coś wyrokować…

Fot. Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl oraz Marcin Wasilewski

Dodaj komentarz