Niezapomniany wieczór z „Hey Unplugged”

Hey w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku.
Hey w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku.
Hey w Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku.

„Hey” to jeden z tych zespołów, który i bez prądu potrafi postawić publiczność na równe nogi, zachęcić do owacji na stojąco i wspólnego śpiewania na cały głos. Koncert w Operze i Filharmonii Podlaskiej był tego najlepszym dowodem.

Wtorkowy wieczór (14.10), październikowa słota, a w budynku przy ul. Odeskiej 1 prawdziwie gorąca atmosfera. Akustyczny koncert z udziałem dziesięciu instrumentalistów i nieocenionej Katarzyny Nosowskiej okazał się niezwykle udanym przedsięwzięciem. Niespodzianką był krótki show w wykonaniu dwóch osób – Oskara i Aleksandra Podolskich, czyli duetu Bucket Guys, który to zagrał na wiadrach do piosenki „[sic!]”. Co się wtedy działo… Takiej reakcji publiczności na wiadro-rytmy nie spodziewali się chyba nawet sami wykonawcy. Podolscy zostali wytypowani w konkursie dla muzyków pragnących dołączyć do składu „Hey” w czasie koncertów w ramach trasy.

Co tu dużo mówić – „Hey” jest w formie. I choć – przynajmniej na początku – jak przyznała Katarzyna Nosowska, grupie towarzyszyła nieco spięta atmosfera, ponieważ nie co dzień nadarza się zespołowi okazja, by występować w tak dużych salach (ostatnio jednak coraz częściej), to trema z każdym kolejnym kawałkiem wydawała się znikać. Wrodzona nieśmiałość wokalistki nie wpłynęła jednak ujemnie ani na odbiór, ani tym bardziej na wykonanie muzyki. Kompozycje „Hey” zna cała Polska – podczas koncertu zostały wykonane piosenki z ostatnich krążków i te, którymi na początku działalności artystycznej grupa utorowała sobie drogę do serc fanów.

Na scenie OiFP w Białymstoku wybrzmiały ciekawe aranżacje – w niektórych momentach nawet w nieco orientalnym stylu – za sprawą charakterystycznego dźwięku sitar lub z nutą country. Niezwykłe było jednak to, że „Hey” w wersji unplugged nadal ma rockową moc.

Koncert odbył się w ramach „Trzeciej Sceny”. Katarzynie Nosowskiej towarzyszyli, tworząc niezwykły klimat: Jacek Chrzanowski – bas; Robert Ligiewicz – perkusja; Marcin Żabiełowicz – gitara; Paweł Krawczyk – gitara; Marcin Macuk – piano; Kuba Galiński – piano; Wojtek Sobura – instrumenty; perkusyjne; Tomek Osiecki – sitar; Tomek Duda – saksofon oraz Dominik Trębski – trąba.

Miejmy nadzieję, że któregoś dnia i suwalska publiczność będzie mogła przekonać się, że w projektach zespołu „Hey” nadal drzemie potężna dawka energii.

Fot. Niebywałe Suwałki oraz Ziemowit Tucholski

Dodaj komentarz