Nurkowanie to bycie tu i teraz. Wywiad z Ewą Drucis, płetwonurkiem

0
354
JagnaBlue_1
Źródło: archiwum prywatne.

Ewa Drucis wraz z mężem – Łukaszem prowadzi w Suwałkach szkołę nurkowania dla dorosłych – Jagna Blue. Od roku na zajęcia w „Szkółce Wesołego Nurka” zaprasza też dzieci. Ma na swoim koncie ponad 4 tysiące nurkowań m.in. w Egipcie, RPA, Grecji – gdzie przez wiele lat pracowała. To także rekordzistka, która zeszła na głębokość 100 metrów.

„Niebywałym Suwałkom” Ewa i Łukasz opowiadają o nurkowaniu, o przyczynach wypadków na jeziorze Hańcza, etapach szkolenia płetwonurków i ekologii.

Właściciele szkoły nurkowej zapraszają też na wykład w sali konferencyjnej aquaparku w Suwałkach (ul. Papieża Jana Pawła II 7). W czwartek, 26 lutego o godz. 18.00 będzie można dowiedzieć się, czy nurkowanie to sport dla wszystkich. Wstęp wolny.

KONKURS – DO WYGRANIA NURKOWANIE INTRO

W naszym konkursie czytelnicy portalu mają szansę wygrać nurkowanie intro (pod okiem instruktora) na basenie (do końca marca) lub w wodzie otwartej (do czerwca). Aby spróbować swoich sił jako nurek, wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie: Kto wynalazł pierwsze płetwy?, a odpowiedź wysłać do nas mailem: redakcja@niebywalesuwalki.pl wraz z imieniem i nazwiskiem oraz numerem kontaktowym. KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY!

Rozmawiała: Iwona Danilewicz

DCIM100MEDIACo jest najlepsze w nurkowaniu?

Ewa Drucis: Nurkowanie to styl życia, to sposób na pełen relaks. Nurkowanie nawet nie jest sportem, to raczej hobby. Podczas nurkowania jest się tu i teraz, nie ma nic poza tym, co nas otacza. W rzadko którym hobby, rzadko którym sporcie odczuwa się coś podobnego. Zawsze ktoś ma umysł zawieszony na tym, co się dzieje obok – myśli o sprawach rodzinnych, zawodowych, problemach. Trudno jest się całkowicie wyłączyć, a w nurkowaniu nie da się tego nie zrobić. Nie ma nic poza momentem, w którym się ktoś znajduje i to jest najpiękniejsze. Warto zajrzeć pod wodę i sprawdzić, co się tam dzieje, poczuć luz psychiczny, odpocząć od natłoku myśli.

Kiedy zaczęłaś nurkować?

Wakacje z rodzicami zawsze spędzałam nad wodą, na Mazurach. Kiedy byłam w liceum sportowym, któregoś dnia kolega przyniósł na zajęcia maskę i fajkę. Chciałam spróbować, wciągnęło mnie to. Mama nie chciała mnie puścić na kurs nurkowania, tata – wojskowy mnie zachęcił. A potem zostałam instruktorem.

Byłaś jedyną dziewczyną na kursie?

Na 25 albo 26 chłopaków było nas dwie. Rok wcześniej kurs zrobiła moja obecna przyjaciółka.

Nadal nurkują głównie mężczyźni?

Powoli się to wyrównuje. Kobiet jest coraz więcej, nawet kobiet – instruktorów jest coraz więcej. Mimo że kobiety zwykle boją się bardziej, to warto pamiętać, że mają lepsze predyspozycje fizjologiczne.

Naprawdę? Na czym to polega?

Kobiety dzielą swój system oddechowy na tzw. partycje. Oddychają górną częścią klatki piersiowej i przeponą, mężczyźni tylko przeponą. Oznacza to, że kobiety zużywają mniej powietrza, a więc są mniej narażone na tzw. narkozę azotową.

I choć rekordy głębinowe należą do mężczyzn, kobietom też idzie całkiem nieźle. Ela Benducka zeszła na 190 metrów. Jest też instruktorką, czasem można spotkać ją na Hańczy.

JagnaBlue_5Do nurkowania zachęcacie też dzieci. Jakie predyspozycje są mile widziane?

Ewa: Prowadzimy kursy i dla dzieci, i dorosłych. Dla dzieci w „Szkółce Wesołego Nurka”, która działa już ponad 1 rok. Jagna Blue funkcjonuje dłużej – kilka lat. Otworzyłam tę szkołę jeszcze w Warszawie. Z kolei „Szkółka” była pomysłem na dzieciaki, które są fantastycznym materiałem, są chętne i otwarte, pod warunkiem, że nie zostały skrzywdzone przez nadopiekuńczość rodziców. Wszystkie dzieci – od ósmego roku życia – mogą nurkować. Mile widziana jest adaptacja do wody.

Łukasz Drucis: Nie jest to warunek konieczny. Lęk przed wodą też da się pokonać.

DCIM100MEDIAJak przebiegają zajęcia dla najmłodszych? Czy rodzice mogą mieć jakiekolwiek powody do niepokoju?

Łukasz: Dzieci do nurkowania nie trzeba przekonywać. Każdy człowiek rodzi się z umiejętnością pływania, która – jeśli nie jest rozwijana – zanika. Zajęcia rozpoczynamy na basenie w suwalskim aquaparku. Pierwsza lekcja odbywa się na powierzchni – najpierw pokazujemy kursantom sprzęt, tłumaczymy, w jaki sposób mają oddychać, a potem zaczynamy już konkretne ćwiczenia.

Ewa: Dzieci używają mniejszego sprzętu. Mają mniejsze ustniki, mniejsze maski, mniejsze jackety i butle. Ale w wodzie i tak nie czują ciężaru.

Wychodzimy z założenia, że najważniejsza jest zabawa – dopóki dziecko samo nie przekona się do pewnych rzeczy, robi to, co sprawia mu przyjemność. Mamy jednak swoje sposoby, które pomagają dzieciom przemóc lęk.

Dzieciom w wodzie nic nie grozi. Mają na sobie piankę, napompowaną kamizelkę ratunkowo-wypornościową, czyli tzw. jacket. W niej dziecko jest na powierzchni dopóty, dopóki samo nie powie, że jest gotowe do zanurkowania. Obok dziecka cały czas czuwa instruktor.

Jak długo trwa dziecięcy kurs?

Przeciętnie jest to 5-6 zajęć na basenie.

A co po ukończeniu kursu może robić 8-latek?

Może nurkować w naszym klubie, co kosztuje 50 zł miesięcznie. Dziecko dostaje sprzęt, płaci dodatkowo za wstęp na basen i tam pływa pod okiem instruktora – nurka. Z kolei latem wyjeżdżamy na nurkowanie na Stawku.

Gdzie jeszcze można was spotkać?

Nurkujemy głównie w jeziorach: Hańcza, Stawek, Okmin, Ożewo, Mała Huta, Białe.

Który akwen polecacie?

Stawek i Hańczę. Stawek to taka namiastka Egiptu – jest tam bardzo czysta woda, dużo ryb. Jest tam też płytko i bezpiecznie.

DCIM100MEDIASkoro jesteśmy przy bezpieczeństwie… Co roku w mediach pojawiają się informacje o wypadkach na jeziorze Hańcza. Jaka jest prawda – „czy Hańcza naprawdę wykańcza”?

Ewa: Większość wypadków spowodowanych jest zlekceważeniem zasad, własnych umiejętności i limitów. To jest główny problem. Jeśli ktoś nurkował w wakacje w Egipcie i przyjeżdża po roku na majówkę nad Hańczę, bez wcześniejszego przygotowania i sprawdzenia sprzętu – jeśli ma własny, nie jest trudno o wypadek. Nurkowie potrafią zejść od razu na głębokość 20 metrów, gdzie woda ma temperaturę około 8 stopni Celsjusza, w maju 4-6 st. Zaczynają odczuwać zimno, pojawia się u nich zadyszka, stres i panika, która prowadzi do śmiertelnych wypadków. Panika to największy wróg nurka. Hańcza nie wykańcza, za wszystkim stoi człowiek.

Łukasz: Sporo mitów narasta też przez niedoinformowanie ludzi. Gdy zdarza się wypadek samochodowy, szybko znane są jego okoliczności. Tak samo jest z nurkowaniem – jeśli zdarzył się wypadek, to zwykle przez to, że ktoś nie zastosował się do reguł i obowiązujących zasad. Niestety, dziennikarze rzadko docierają do sedna. Nie dziwię się, że ludzie uważają nurkowanie za niebezpieczne.

Statystka wiele wyjaśnia. Gdy pomyślimy, że w Egipcie nurkuje dziennie około 4 tysięcy osób, w sezonie letnim na Hańczy ponad 1000 osób, zrozumiemy, że liczba wypadków nie jest tak zastraszająca, jak mogłoby się wydawać.

Ewa: Jeśli ktoś boi się, że ewentualne problemy ze zdrowiem uniemożliwią mu bezpieczne nurkowanie, możemy polecić lekarza nurkowego, który wykona wszystkie niezbędne badania.

Czy po ukończeniu kursu nurkowania w tropikach można bez strachu nurkować i w Hańczy?

Wszystko zależy od instruktora – jeśli do swojej pracy podchodzi poważnie i robi kurs porządnie, wystarczy kilka dni, by zdobyć umiejętności. Ale są to zwykle kursy bardzo intensywne, porównywalne do dnia pracy. Kursanci uczestniczą w zajęciach teoretycznych, praktycznych – nurkowaniu. Jeśli instruktor ma doświadczenie, wytłumaczy podczas wykładów, na czym polega różnica między nurkowaniem w wodzie słodkiej, słonej, czy w jaskiniach. Ważne, by przestrzegał standardów CMAS, PADI, TDI SDI, czy innych. A po ukończeniu kursu wszystko już zależy od nurka, który powinien kierować się rozsądkiem. W każdej innej dziedzinie sportu czy rekreacji rozsądek to podstawa – potrzebny jest i podczas jazdy na rowerze, i jazdy na nartach.

DCIM100MEDIAPracowałaś w wielu miejscach na świecie. Które jest najpiękniejsze z podwodnej perspektywy?

Pod wodą jest wiele ciekawych miejsc, w których jeszcze nie byłam. A z tych, w których nurkowałam, polecam Egipt. Tam można znaleźć wszystko – są rafy, wraki, jaskinie w rafach, przejrzysta, czysta woda. Zależy, kto czego szuka. W RPA można np. zobaczyć rekiny – to widok oszałamiający, gdy np. na głębokości 20 metrów nagle robi się ciemno, bo kilkanaście metrów wyżej akurat przepływa 200 rekinów młotów. To jest widok nie do opisania – nie ma się czego bać, rekiny nie zjadają nurków.

W kwietniu lecimy do Egiptu, jeśli ktoś chciałby wziąć udział w wyprawie nurkowej, może jeszcze do nas dołączyć. Będziemy 1000 km od Kairu – w hotelach chronionych przez wojsko, więc nie ma się co martwić o ataki bombowe w stolicy Egiptu.

DCIM100MEDIAOd czego zacząć, jeśli komuś marzy się bicie rekordów?

Od kursu nurkowania…

…ale zapewne nie tylko jednego.

Wystarczy podstawowy kurs, a potem nurek może na własną rękę bić rekordy – jeśli jest bardzo bogaty i stać go na gazy – hel jest bardzo drogi.

Robienie kolejnych kursów do dłuższa droga – każdy kurs wiąże się z limitem głębokości. Po średnim stopniu i nurkowaniu głębokim zaczynają się kursy techniczne. Rekreacja w nurkowaniu kończy się szybko – w CMAS-ie na 50 metrach, w PADI – na 40 metrach. Nie będę wymieniać wszystkich kursów, powiem tylko, że nurkowania techniczne kończą się na 100 metrach. Kto chce schodzić niżej, powinien skompletować swoją ekipę. Bez supportu nikt sobie nie poradzi. To ludzie, którzy dochodzą z nurkiem do pewnych głębokości. Od ponad 200 m płetwonurek zostaje już sam. Nikt nie schodzi z nim niżej. Bicie rekordów jest dla ludzi bardzo zdyscyplinowanych – emocjonalnie, fizycznie i umysłowo. Potrzebne są spokój i równowaga duchowa, by znieść „samotność w czarnej dziurze”, gdzie wystarczy mały błąd oddechu i można nie wypłynąć na powierzchnię.

Uważam, że nurkowanie rekreacyjne jest najlepsze. Mam na myśli nurkowanie do 30 metrów. Moim zdaniem nie ma sensu schodzić niżej dla przeciętnego człowieka.

A co widać w Hańczy na głębokości 30 metrów?

Ścianę iłową, którą widać już od 12 metra – przy słońcu i dobrej przejrzystości, która jest najlepsza w listopadzie, widoczność sięga nawet 15 metrów. Można więc nurkować bez latarek. W ścianie chowają się miętusy, a sama ściana jest tak wielka, że można poczuć się jak w górach. Na głębokości 36 metrów leżą dłubanki – łodzie wydrążone w pniach drzew.

DCIM100MEDIAEwo, masz duże doświadczenie w nurkowaniu, na swoim koncie masz też dokonania, których nie powstydziłby się niejeden mężczyzna. Łukasz opowiedział mi o nich co nieco…

[śmiech] W Egipcie zanurkowałam na 100 metrów. Było to jednak nieoficjalne nurkowanie. Jako pierwsza kobieta w Polce zeszłam na taką głębokość, kilka lat później już oficjalny wynik uzyskała inna Polka. Nie chwalę się tym – zrobiłam to, bo fascynuje mnie nurkowanie.

Mimo że jestem instruktorką nurkowania technicznego do stopnia Advance Nitrox, nie uczę tak skomplikowanych rzeczy. Nie chcę obrazić żadnej kobiety, ale uważam, że nie wszystkie panie mogą sprostać takiemu wyzwaniu. Mężczyźni mają ścisłe umysły i jest im łatwiej przekazać wiedzę z zakresu fizyki i matematyki, a tam jest tego bardzo dużo… Ja wiem, że nie mam aż tak analitycznego mózgu do wykonywania tego zawodu. Jestem lepsza w uczeniu dzieci i nurkowania rekreacyjnym. Nie skreślam jednak kobiet – np. wspomniana Ela Benducka jest znakomitą instruktorką techniczną.

Problem nie polega nawet na rozumieniu wszelkich zawiłości – muszę je rozumieć, bo jestem nurkiem technicznym aż do ostatniego poziomu. Problemem jest wytłumaczenie wszystkiego tak, by kursant zrozumiał i nie miał wątpliwości – a to wielka odpowiedzialność. Schodząc z kursantem na głębokość 80 – 100 metrów nie można dopuścić do sytuacji zagrożenia.

DCIM100MEDIAZdarza wam się schodzić tak głęboko?

Rzadko mamy taką możliwość – zwykle nurkujemy z kursantami. Sami schodzimy zwykle na głębokość 40-50 metrów.

W Hańczy na nurków czeka sporo atrakcji…

Łukasz: Jest m.in. Maryjka – figurka Matki Boskiej, znaleziona na śmietniku i zatopiona w jeziorze, z tabliczką z napisem, którego treści nie zdradzę. Kto będzie chciał, może ten napis przeczytać podczas nurkowania… Są dłubanki, przepiękne ściany wyglądające jak podwodne Tatry. Są też rzeczy zatopione rzez instruktorów i kursantów. Są to jednak rzeczy niegroźne dla środowiska. Nurkując na tzw. trzecim parkingu można obejrzeć podwodne garby z kamieni i żwiru.

Ewa: Nasz ulubiony to wał w kształcie księżyca, czyli Księżycówka.

A co można zobaczyć w innych jeziorach?

Ewa: W zatopionym kamieniołomie Zakrzówek, gdzie pracował kiedyś Karol Wojtyła, są samochody, samolot, stoły, krzesła, manekiny, jest nawet „stanowisko komputerowe”.

Łukasz: Atrakcje dla płetwonurków nie mają nic wspólnego z zanieczyszczaniem akwenów. To przecież nurkowie sprzątają jeziora w Polsce.

Wy sprzątaliście brzegi rzek i jezior w ramach specjalnej akcji Lokalnej Grupy Rybackiej.

Ewa: Tak, sprzątaliśmy razem z dziećmi. Dzieciaki miały „radochę” – mogły wejść do wody w piankach i suchych skafandrach.

Ale gdybym miała oceniać świadomość ekologiczną ludzi, to wiele jeszcze jest do zrobienia. Nadal pokutuje myślenie: wrzucę do wody, nie będzie widać.

Łukasz: Najczęściej znajdujemy w wodzie puszki po piwie i po kukurydzy. To pozostałości po wędkarzach.

Ewa: Nie chcemy generalizować. Myślę, że gdyby pojemników na śmieci było więcej, sytuacja mogłaby ulec poprawie. Dziwię się tym, którzy wyrzucają śmieci do lasu lub do wody, domyślam się jednak, że problemem dla nich jest przejście np. kilometra, by znaleźć najbliższy kosz. Pytanie pozostaje otwarte – łatwiej ustawić więcej pojemników, czy wydawać pieniądze na wywożenie śmieci porzuconych w lesie…

Wasza aktywność obejmuje nie tylko szkolenia nurkowe, ale też lekcje otwarte w szkołach i przedszkolach.

Łukasz: Naszym celem podczas tych zajęć jest pokazanie dzieciom, że nurkowanie to sport dla wszystkich, również dla nich.

Ewa: Dzieci wiedzą, jak wyglądają ryby w Egipcie, w Polsce. Podczas wcześniejszych spotkań niektóre wiedziały nawet, czym był megalodon.

Łukasz: W którymś przedszkolu dziecko opowiedziało Ewie o nurkowaniu w Rowie Mariańskim, podczas którego dwóch nurków pobiło rekord głębokości. Nikt dotąd tego wyczynu nie powtórzył.

Możemy pogratulować rodzicom i nauczycielom. To dobrze, że dzieci czasem wiedzą o świecie więcej niż niektórzy dorośli.

Ewa: Ciekawość świata jest ważna. Powierzchnia Ziemi pokryta jest w 70 procentach wodą. Ci, którzy nie nurkują, nigdzie nie byli. Ci, którzy nurkują, są bogatsi o doświadczenia inne niż większość ludzi. Zapraszamy wszystkich do poszerzenia swoich horyzontów – pod wodą wciąż odkrywane są nowe gatunki.

A jakie sporty – poza nurkowaniem – uprawiacie? Co lubicie robić?

Ewa: Ja jeżdżę na snowboardzie, Łukasz na nartach. Jeździmy też na rowerach, na rolkach, pływamy kajakami, organizujemy spływy nurkowe – wrażenia są inne niż z perspektywy kajaka, lubimy wszelki ruch. Siedzenie w domu nie jest dla nas.

Łukasz: Należymy do grona tych ludzi, którzy wciąż lubią rozmawiać z innymi na żywo, nie na czacie lub przez FB. [śmiech]

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz