#PANdaRADE: Wielkanocny prezent dla mieszkańców Suwałk?

Fot. Hans Braxmeier, all-free-download.com, na zdj. Muzeum Salvadora Dalego w Figueres

#pandarade – cykl felietonów, myśli luźnych, komentarzy dotyczących rozmaitych tematów, kwestii aktualnych, wymagających uwagi na portalu „Niebywałe Suwałki”. Autor tekstów pozostanie anonimowy, ale na pytania i uwagi chętnie odpowie za naszym pośrednictwem: redakcja@niebywalesuwalki.pl

Pisanka, z której możemy być dumni?

Rozpoczęła się nowa inwestycja, za sprawą której Suwałki staną się jeszcze piękniejszym miastem. Niektórzy co prawda uważają, że 289 tysięcy złotych na most wiodący na wyspę na Zalewie Arkadia to pieniądze wyrzucone w błoto. Ale kto powiedział, że zabiegi upiększające mają być tanie? Dobry fryzjer musi kosztować. Podobnie kosmetyczka. Niemało zapłacimy specjaliście za dopasowanie diety i reżimu treningowego do naszych indywidualnych możliwości i potrzeb. Jakość kosztuje. Tani jest chłam. A za darmo to można co najwyżej dostać w mordę.

Lada moment święta. Rozpocznie się Triduum Paschalne. Rano w niedzielę zasiądziemy do wielkanocnego śniadania. W wielu domach stoły pięknie ozdobione. Nie zabraknie przepięknych pisanek. Pisanki, no właśnie.

Pogoda w kwietniu jak dotąd zmienna. Ale kiedy tylko zaświeci słoneczko i robi się nieco cieplej, ludzie chętnie wychodzą na zewnątrz, nawet w środku tygodnia, po pracy. Miło jest pospacerować po mieście, które prezentuje się coraz okazalej. Miło jest przejechać się rowerem jedną z wielu ścieżek rowerowych, podziwiając po drodze malownicze Suwałki.

Suwałki to piękna, kolorowa pisanka – takie mi się nasunęło wielkanocne skojarzenie.

Czesław Renkiewicz jak de Gaulle?

Ironizuje redaktor Kubaszewski w nowym numerze „Nowin Suwalskich” (nr 15 z wtorku 11 kwietnia 2017). Czy słusznie?

Ogłaszanie konkursu na nazwę hali sportowej, której nie ma i być może nie będzie, wydaje się idiotyczne. A może jednak jest w tym jakiś głębszy sens? Jaki – zastanawiasz się? Na przykład taki, że dzięki konkursowi na nazwę wielu mieszkańców Suwałk przekona się do tej idei (kogo nie zaciekawi 1000 zł „za darmo”?).

Być może hala, której nie ma, to miś na miarę naszych możliwości. Możliwe jest jednak, że to śmiała idea, która doczeka się realizacji, sprawiając, że suwalska pisanka stanie się jeszcze piękniejsza. Nie tylko w święta ani nawet od święta – ale każdego dnia.

Co z tym termometrem?

Termometr na rogu Chłodnej i Kościuszki budzie spore emocje. Można by nawet rzec, że nomen omen podgrzał temperaturę;). I nawet jeśli faktycznie tak się stało, to czy warto się tym ekscytować? Przecież nie po to zainstalowano ów termometr. On nie ma wskazywać prawdziwej temperatury – on ma pięknie wyglądać. Ma być symbolem „Pogodnych Suwałk”.

„Przecież kłamie” – myślisz sobie? A któż z nas w dobie mediów społecznościowych nie koloryzuje choć trochę swego wizerunku? Przecież zdjęcia na Facebooku czy Instagramie nie mają pokazać prawdy o nas – mają pokazać nas w dobrym świetle, trochę podbudować nasze ego, zachęcić znajomych i przyjaciół do prawienia komplementów.

Żyjemy w świecie, w którym liczy się wizerunek. Termometr na rogu Chłodnej i Kościuszki doskonale wpisuje się w wizerunek „Pogodnych Suwałk”. I nawet jeśli nie pokazuje prawdziwej temperatury, to wierzę, że pokazuje prawdę o naszym mieście.

Nie wszystko w Suwałkach działa, jak należy (weźmy pierwszy z brzegu przykład – trwające postępowanie sądowe między ZDiZ i zwolnioną urzędniczką). Czasami coś szwankuje jak ów termometr. Ale miasto z całą pewnością pięknieje. Wizualnie prezentuje się coraz lepiej. Z wierzchu to cudowna, malownicza pisanka, z której możemy być dumni.

Pisanka-wydmuszka?

„Zgoda wszystko pięknie. Ale przecież jeśli człowiek jest głodny, powinien zjeść to jajko, a nie robić z niego pisankę” – myślisz sobie? Jeśli tak, gratuluję Ci zdrowego rozsądku. To w naszych czasach towar coraz bardziej deficytowy. Pytanie, czy zdrowy rozsądek jest do szczęścia potrzebny. Pomyśl.

Idzie wiosna. Lada dzień świat się cudownie zazieleni, a niedługo potem będziemy podziwiali wykwit kolorów na łąkach i nie tylko. Spędzanie wolnego czasu (a nawet każdej wolnej chwili, także po pracy) będzie przyjemnością. Spacery, rowery, grille, ogniska, a w lecie leniuchowanie nad jeziorem. Musisz przyznać, że to mało sprzyjające okoliczności, by kłopotać się czymś poza tu i teraz. Bawmy się! Cieszmy się! Korzystajmy z życia!

Troski i głębokie refleksje na temat tego, co nasza suwalska pisanka kryje w środku, odłóżmy na jesień. Kiedy za oknem będzie zimno, szaro i ponuro, kiedy dopadnie nas jesienna chandra, kiedy wpadniemy w „jesiennego doła” – to będzie idealny czas, by krytycznie spojrzeć na naszego misia.

Masz rację, 289 tysięcy złotych na pomost, gdy w wielu częściach miasta mieszkańcy od dawna nie mogą się doczekać nowej infrastruktury (patrz: Budżet Obywatelski), to zły wydatek. Instalowanie termometrów, które nie spełniają swej podstawowej funkcji – także. Bawienie się w de Gaulle’a w sytuacji, gdy hala sportowa jeszcze nie powstała, to wręcz śmiech na sali.

Suwałki to pisanka-wydmuszka. Masz rację, również z tym się zgodzę. Piękne z zewnątrz, ale w środku już nie bardzo. Szczególnie młodzi mają tu niewielkie perspektywy. Wyjazd na studia i próbowanie swoich sił w większym mieście, emigracja albo harówka na linii produkcyjnej w systemie trzech zmian gdzieś „na Strefie”. Tak, zgoda, to przerażająca i porażająca perspektywa.

Ale idą święta. To czas pisanek. Radujmy się naszą suwalską pisanką, nawet jeśli to tylko wydmuszka, która dobrze wypada tylko na zdjęciach. Cieszmy się wiosną, cieszmy się słońcem tu i teraz. Strategie i myślenie długofalowe to domena oszołomów. Prawdziwy mędrzec problemy rozwiązuje ad hoc. Albo po prostu zamiata je pod dywan. Niech się martwią przyszłe pokolenia.

Wesołych, radosnych, słonecznych świąt. Niech trwają co najmniej do jesieni.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ