AbraMakabra według Kobaru

AbraMakabra według Kobaru Niebywałe Suwałki 7

Trochę mąki, drożdże, białko jaja kurzego, może żelatyna… i sztuczna krew. To przepis na gwarantowany szok estetyczny. Chyba że pod tą zastygłą warstwą ucharakteryzowanej brzydoty ktoś dopatrzy się piękna. Kobaru, trójmiejski fotograf i charakteryzator, z takich zdjęć jest znany. Niektórzy kojarzą go być może jako autora bardzo klimatycznych fotografii Czesława Mozila, Acid Drinkers, Nergala, Glacy.

Mariusz Kowal ma bogate portfolio, choć to nie do końca dobre słowo, by zobrazować efekty pracy tego fotografa, który przyjechał do pobliskiego Olecka, by poprowadzić tam warsztaty charakteryzacji w ramach II Przeglądu Teatrów Amatorskich „Chimera”. W ciągu dwóch dni wraz z uczestnikami zajęć Kobaru stworzył postacie upiorne, przyprawiające o ciarki. Koronkowa robota można rzec.

Kowal nie od razu wiedział, czym chciałby zająć się w życiu. Wspomina, że fotografowaniem zainteresował się pod wpływem chwili, gdy już rzucił studia. Na zdjęciach z początkowego okresu twórczości uwieczniał podobno najciekawsze miejsca w Gdańsku. Potem zajął się fotomontażem. Jak twierdzi z rozbrajającym uśmiechem – kolejnym etapem były „krwawe sesje”. Inspiracja pojawiła się niespodziewanie.

Dlaczego fascynuje go makabra? Na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć. Czy w połączeniu brzydoty i piękna może być coś niesamowitego? Dla Kobaru liczy się satysfakcja z efektu końcowego. Jego fotografie to nie „łapanie chwili”. W zdjęciach, pod którymi się podpisuje, nie ma drugiego dna, nie ma przekazu i wymuszonej ideologii. Mariusz Kowal mówi o tym z uderzającą szczerością. Świat charakteryzacji i aparat to tylko narzędzia do dalszej pracy. Ostateczna wersja obrazu powstaje dopiero po komputerowej obróbce.

Nie każda sesja to pokaz umiejętności charakteryzacji nabytych w Międzynarodowym Studium Dziewulskich. Motorem do powstania niektórych fotografii była „niespełniona pasja muzyczna”. Korzystając ze sposobności, Kobaru do udziału w sesji przed koncertami zaprosił muzyków z „Illusion”, „Behemotha”, „My Riot”, „Acid Drinkers”. Mariusz Kowal przyznaje, że świetnie współpracowało mu się z Glacą. Dobrymi modelami są też Nergal i Zombie Boy, który charakteryzacji z oczywistych powodów nie potrzebował. Do swojej „kolekcji artystów” Kobaru chciałby dołączyć kiedyś fotografie Kasi Nosowskiej i gwiazd z zagranicy. Marilyn Manson jest na początku tej listy.

Oleckie warsztaty CHiMERA 2012 to potwierdzenie, że inspiracji można szukać wszędzie. Okazuje się, mroczne i krwawe fotografie Kowala nadają się na okładki czasopism tak jak i poprawiane komputerowo zdjęcia modelek bez skazy. Brzydota w sztuce nie jest przecież tematem nowym.

Fot. ROK „Mazury Garbate”, Niebywałe Suwałki, oficjalna strona M. Kowala – kobaru.pl

5 KOMENTARZE

Dodaj komentarz