Czym żyje muzyka?

0
118
Suwalski Chór Kameralny
Na zdj. Suwalski Chór Kameralny "Viva Musica".
W Ogrodach Wigierskich.

Rozmowa z Krzysztofem Snarskim, prezesem Stowarzyszenia Miłośników Muzyki „Viva Musica”, z okazji 5-lecia istnienia organizacji, której członkowie „po godzinach” zajmują się muzyką i historią regionu.

Z Krzysztofem Snarskim rozmawiała Iwona Danilewicz.

Z czyjej inicjatywy powstało Stowarzyszenie „Viva Musica”?

Krzysztof Snarski: Pomysł utworzenia stowarzyszenia pojawił się wraz z założeniem Suwalskiego Chóru Kameralnego, czyli w 1996 roku. Jednak udało nam się zrealizować plan dopiero 12 lat później. Gdy w 2006 roku wróciłem do Suwałk, prace nabrały tempa. Z końcem 2008 roku zorganizowaliśmy koncert inauguracyjny.

Od początku zależało nam, by członkami stowarzyszenia byli chórzyści, ich rodziny i sympatycy tego, co robimy, jednym słowem wszyscy, którzy „dobrze rokują na przyszłość”. Mam na myśli grupę dynamicznych osób pozostających na miejscu – w Suwałkach, które nie rozważają wyjazdu.

Na jakich zasadach działacie? W jaki sposób finansujecie swoje projekty?

Nie mamy stałego budżetu. Staramy się pozyskiwać środki zewnętrzne. Pozostają też składki członkowskie, ale te są symboliczne.

Jakie działania przeprowadziliście do tej pory?

W 2009 roku otrzymaliśmy pierwszą pozytywną odpowiedź na wniosek o dofinansowanie. W ramach Roku Konopnickiej wzięliśmy udział w realizacji projektu „Cztery pory w roku, czyli śpiewnikowe piosenki dla małych i dużych dzieci”. Były to piosenki ze słowami Marii Konopnickiej, do których muzykę napisał Zygmunt Noskowski. Materiał został opracowany przez Grzegorza Bogdana na chór Państwowej Szkoły Muzycznej z towarzyszeniem uczniów jednej z suwalskich szkół. Komplet nagrań zawiera cztery płyty – po jednej na każdą porę roku. Poza 11 piosenkami, na każdym krążku znajdują się linie melodyczne. Do płyt dołączony był śpiewnik.

Planujemy wznowienie tego wydawnictwa muzycznego, ale najpierw zamierzamy rozdysponować egzemplarze pozostałe w magazynie. Ofertę wysłaliśmy do kilkunastu przedszkoli w Gdańsku, Warszawie, Krakowie, Olsztynie. Propozycja spotkała się z zainteresowaniem.

Realizujecie również projekty łączące muzykę klasyczną ze śpiewem tradycyjnym.

Leć głosie po rosie.

Tak, współpracujemy z zespołem „Pogranicze” z Szypliszk. Udało nam się zrealizować projekt pod nazwą „Leć głosie po rosie”. To piosenki z Suwalszczyzny w wykonaniu „Pogranicza”, śpiewającego w tradycyjny, suwalski sposób – z tak zwaną „apokopą” (ucinaniem końcówek), i naszego chóru, wykonującego kompozycje w sposób akademicki. Koncerty w ramach tego projektu odbyły się między innymi w Wigrach i Turtulu.

Był to wstęp do dalszej współpracy. W 2011 roku zrealizowaliśmy bardzo duży – jak na nasze możliwości – projekt pod nazwą: „Aurora Borealis – Północny Przylądek Chóralny: Polska, Litwa, Anglia”. Koncerty prezentujące efekty współpracy Suwalskiego Chóru Kameralnego „Viva Musica”, „Pogranicza”, Chóru Kameralnego „Suvalkija” z Mariampola i formacji „Troba” Zbyszka Lewickiego z Wilna odbyły się również w Londynie.

Chór i zespół „Pogranicze” w Londynie.

W trakcie długiej podróży do Anglii – jechaliśmy autokarem – narodził się pomysł na kolejny wspólny projekt. W północno-wschodniej Polsce tylko „Pogranicze” „odśpiewuje różaniec” w październiku. Uznaliśmy, że warto zaprosić ludzi do wspólnego śpiewu. Pomysł wypalił. W 2013 roku dostaliśmy pieniądze na to, by zorganizować dwa spotkania w Becejłach i Kaletniku.

W naszej rozmowie cały czas przewija się temat promowania muzyki tradycyjnej i tradycji w ogóle. Zachowanie pewnych jej aspektów obecne jest również w Twoich działaniach.

Jestem związany z etnografią także zawodowo. W jakimś momencie postanowiłem objechać wszystkie wsie w gminie Szypliszki, by sfotografować i opisać wszystkie znajdujące się tam krzyże. Dokumentacja objęła ponad 140 obiektów w 50 lokalizacjach. W wyprawach towarzyszył mi Józef Murawski z „Pogranicza”.

Było nad czym pracować.

I czego słuchać. Z każdym krzyżem związana jest jakaś historia. W Słobódce usłyszałem opowieść o dwóch braciach – Franciszku i Andrzeju, którzy w czasie powstania styczniowego wrócili z Ameryki i postawili we wsi żeliwne krzyże.

Z kolei w Żyrwinach trafiłem na grób panny Rylskiej, znajdujący się poza cmentarzem. Dowiedziałem się, że ta niespełna 18-letnia dziewczyna odebrała sobie życie w wyniku zawodu miłosnego. Została pochowana w przydomowym sadzie. Pochówki przydomowe były wielką rzadkością. Kodeks napoleoński nakazywał prowadzenie ksiąg metrykalnych, a wraz z początkiem XX wieku – po zarazach – nakazano zwłoki grzebać na cmentarzach parafialnych lub morowych. Takich jak na przykład ten niedaleko Szypliszk, na którym znajdują się nagrobki z przełomu XIX i XX.

Podobnych historii jest wiele. Wiąże się z nimi jednak pewien problem. Nie jestem w stanie potwierdzić ich autentyczności. W większości przypadków, świadków wydarzeń nie ma już wśród nas, a badaczy najbardziej interesuje konkret. Właśnie z tego powodu opowieści nie będę upubliczniać. Dla każdego obiektu przygotowałem kartę informacyjną według wzoru uniwersyteckiego – oprócz wymiarów, znajduje się tam informacja o intencji postawienia krzyża, inskrypcje, dane szczegółowe na temat otoczenia krzyża i roślinności.

W jaki sposób będzie można zapoznać się z zebranymi przez Ciebie informacjami?

W ubiegłym roku wraz z Józefem Murawskim złożyliśmy do Lokalnej Grupy Działania „Szelment” wniosek o dofinansowanie wydania albumu. Publikacja ukaże się najprawdopodobniej pod koniec maja. Mam nadzieję, że nie będzie ostatnią z tego obszaru, ponieważ na naszym terenie jest jeszcze sporo gmin, w których warto byłoby przeprowadzić podobne działania. Interesuje mnie między innymi gmina Przerośl, w której jeszcze jako członek studenckiej grupy laboratoryjnej prowadziłem badania osiedleńcze ewangelików, mariawitów i staroobrzędowców.

Jakie są plany Stowarzyszenia „Viva Musica” na najbliższy czas?

W ubiegłym roku zorganizowaliśmy koncert kolęd z towarzyszeniem litewskiego instrumentu birbinia. Grzegorz Bogdan zaaranżował szereg kolęd, ponadto zaprosiliśmy do współpracy nauczyciela ze szkoły muzycznej w Puńsku – Arnoldasa Beinarisa. Myślę, że warto byłoby wrócić do wykorzystania birbinii w innych projektach muzycznych. Rozważamy też zaproszenie do dalszej współpracy zespołu „Sudonia” z Kazlų Rūdy. W repertuarze tej rewelacyjnie śpiewającej w sposób tradycyjny grupy znajdują się pieśni nawiązujące dźwiękowo do folkloru Suwalszczyzny.

Jako chórzyści staramy się też regularnie wykonywać „Pasję” do słów Anny Kataryny Emmerich, w opr. Grzegorza Bogdana na chór, kwartet klarnetowy i narratora, ponadto interesują nas kompozycje Tadeusza Trojanowskiego, który całkiem niedawno obchodził 35-lecie pracy twórczej, wykonujemy także „Litanię Ostrobramską” Moniuszki, mszę kreolską. W 2012 roku przygotowaliśmy koncert pieśni afrykańskich, zaczerpniętych z folkloru Czarnego Lądu, które w wykonaniu chóralnym również dobrze brzmią.

Chór wraz z dyrygentem – Grzegorzem Bogdanem.

Mamy nadzieję na rozpoczęcie współpracy z grupami artystycznymi z Węgier, Niemiec i Rosji. Być może uda nam się wziąć udział w spektaklu „Antygona”. Planów jest naprawdę sporo. Jeśli w 2014 roku dojdzie do kanonizacji Jana Pawła II, chcemy mieć przygotowany materiał koncertowy. Zamierzamy również zaprezentować kantatę „Milda” Stanisława Moniuszki. Rok 2014 ma być rokiem promowania kultury tureckiej, więc planujemy dodatkowo przerobienie na chór fragmentów „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Z kolei 2015 rok będzie okazją, by lepiej poznać kulturę rosyjską.

Ile osób liczy Chór Kameralny „Viva Musica”? Można się do was przyłączyć?

W tej chwili chór liczy około 30 osób. Gdy papież Jan Paweł II gościł na Suwalszczyźnie, występowaliśmy w składzie 60-osobowym. Papież odjechał, chór się zmniejszył. To zapewne kwestia ograniczonego czasu. Aby dołączyć do nas, trzeba wygospodarować 3 godziny w tygodniu na próby. Nigdy nie robimy naboru, jak do profesjonalnych grup wokalnych. Śpiewamy w składzie wielopokoleniowym – wśród członków Suwalskiego Chóru Kameralnego są gimnazjaliści i emeryci. Ta różnica wieku działa mobilizująco.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizacji planów.

Więcej informacji na temat Suwalskiego Chóru Kameralnego i Stowarzyszenia Miłośników Muzyki „Viva Musica” można znaleźć na stronie: www.vivamusica.suwalki.pl

Leave a Reply