Teatr powinien wzruszać. Wywiad z Jolantą Hinc-Mackiewicz, aktorką i reżyserem z okazji 25-lecia Teatru Efemerycznego

Na zdj. Jolanta Hinc-Mackiewicz.

Obchody jubileuszu Teatru Efemerycznego odbędą się w piątek, 26 sierpnia o godzinie 21.00 w Sali im. Andrzeja Wajdy oraz Sali Kameralnej SOK. W programie: wernisaż wystawy „Plakaty Tomasza Wójcika” w Galerii PATIO (wstęp bezpłatny), minirecital Damiana Łukawskiego, uznanego aktora scen warszawskich, wychowanka Teatru Efemerycznego, retrospektywa działań teatru w formie wystawy fotografii, w plakacie i video-art, a na zakończenie bankiet dla wszystkich uczestników, a także prezentacje fragmentów spektakli: Małe zbrodnie małżeńskie, Sztuczka, Umarli ze Spoon River, Sonia Marmieładowa, Kongres Futurologiczny oraz zapowiedź nowego spektaklu wg Becketta. Kolejna odsłona jubileuszu już 17 września. Spotkanie odbędzie się w 5. rocznicę śmierci Magdy Teresy Wójcik, założycielki Teatru Adekwatnego, w którym przez 8 lat działała Jolanta Hinc-Mackiewicz.

Z Jolantą Hinc-Mackiewicz rozmawiała Iwona Danilewicz.

Jolanta Hinc-Mackiewicz podczas Hyde Parku Literackiego w listopadzie 2013 r.
Jolanta Hinc-Mackiewicz podczas Hyde Parku Literackiego w listopadzie 2013 r.

W którym momencie można wyznaczyć początek powstania Teatru Efemerycznego?

To był rok 1991. Na prośbę dyrektora III LO, Waldemara Jabłońskiego zebrałam grupę teatralną. Wtedy jeszcze III LO mieściło się w starym budynku przy ul. Wigierskiej w Suwałkach. Chciałam pracować w tej szkole i przyjęłam propozycję p. dyrektora, by po roku prowadzenia zespołu dołączyć do grona nauczycieli tej szkoły. Teatr funkcjonował tam więc przez rok, potem przenieśliśmy się do Młodzieżowego Domu Kultury. W tamtym czasie zrealizowaliśmy między innymi plenerowy spektakl „Grobowce Atuanu” u Andrzeja Strumiłły w Maćkowej Rudzie. Pozostały po nim zdjęcia autorstwa nieżyjącego już Stanisława Wosia. Mamy też sporą dokumentacją wykonaną przez Radka Spassówkę.

Jaką w stworzeniu Teatru Efemerycznego rolę odegrał Teatr Adekwatny?

Moja droga teatralna rozpoczęła się od spotkania Marka Gałązki. Miałam wtedy 16 lat i byłam uczennicą I LO. Wystartowałam w ogólnopolskim konkursie recytatorskim, który odbywał się w Suwałkach, właśnie tam mnie wypatrzył Marek Gałązka, pracujący wówczas w Wojewódzkim Domu Kultury. Nie zdobyłam wtedy żadnego ważnego miejsca, otrzymałam wyróżnienie, ale zwróciłam jego uwagę – zaprosił mnie na warsztaty teatralne do Olecka.
Był to rok 1980. W Olecku poznałam Magdę Teresę Wójcik i Henryka Boukołowskiego, założycieli Teatru Adekwatnego. W przedstawieniu warsztatowym „Antygona” grałam rolę Ismeny. Potem Ismena jeszcze wiele razy pojawiała się w moich działaniach z młodzieżą – jako tytuł projektów artystycznych. To spotkanie, jestem o tym przekonana, było początkiem mojego myślenia o teatrze. Po zakończeniu warsztatów Marek zaprosił mnie do swojego zespołu, do teatru AGT. Przez 2 lata brałam udział w pracy tej grupy – przygotowałam monodram „Pokocham go siłą woli” wg E. Stachury w reż. M. Gałązki. Warsztaty zakończyły się dla mnie również otrzymaniem zaproszenia od Magdy Teresy Wójcik, która zachęcała mnie do rozpoczęcia studiów w Warszawie. Nie miałam tyle odwagi i wiary w siebie, by zdawać do szkoły teatralnej. Zaczęłam pracę w Adekwatnym – dorabiałam tam jako studentka – najpierw sprzedając bilety, potem jako adept. Przez cztery lata uczyłam się sztuki aktorskiej, a następnie zostałam asystentką Magdy Teresy Wójcik, wtedy skupiłam się na zdobywaniu wiedzy o reżyserii.

Magda Teresa Wójcik, jej mąż – Jerzy Wójcik i Henryk Boukołowski mieli ogromny wpływ na ukształtowanie mojego myślenia o teatrze i o sztuce w ogóle. W Adekwatnym nauczyłam się najwięcej. Tam narodziła się moja miłość do monodramu, małych form i ascetycznej formy wyrazu.

Tę miłość z sukcesami udaje się Pani zaszczepić w młodych ludziach, z którymi Pani pracowała i pracuje.

To duży sukces. Do małych form i do teatru jednego aktora przekonałam bardzo wielu ludzi. Od 2007 roku przy Teatrze Efemerycznym funkcjonuje Fabryka Monodramów, w której przygotowuję mondramistów w wieku od 8 lat do nawet czterdziestu paru. Zdarza się, że w tym samym momencie pracuję nad kilkoma monodramami.

Młodzież uważa, że praca nad monodramem jest pewnego rodzaju nobilitacją. Członkowie TE przekonali się już o tym, że zrobienie monodramu to krok milowy w uczeniu się aktorstwa. Dzięki temu łatwiej potem pracować w zespole i z zespołem. Wymagam od moich aktorów prawie profesjonalizmu. Tego myślenia nauczyła mnie Magda Teresa Wojcik.

Wierzę w to, że aktor-amator, jeśli nauczymy go zawodu, ma czasem więcej prawdy wyrazu na scenie niż aktorzy zawodowi. Owszem, oni umieją o wiele więcej, jednak poprzez powtarzalność pewnego elementu, często gubią szczerość. W pierwszych latach mojego bycia w teatrze powtarzał to Marek Gałązka, który w jednym z artykułów (Kropka nad Ypsylonem Anny Mazurkiewicz) powiedział, że „najważniejsze jest amatorstwo wewnętrzne”, ponieważ „amatorstwo to pasja”.

Tego doświadczyłam. Dwa razy w tygodniu dojeżdżałam z Suwałk do Olecka na próby. Podróż pociągiem trwała wtedy 1,5 godziny. Spędzałam 3 godziny w pociągu, żeby pobyć kilka godzin w teatrze.

Czy chęć dążenia do profesjonalizmu, którą wpaja Pani młodym aktorom, wpływa na to, że wychowankom Teatru Efemerycznego łatwiej przejść na zawodowstwo?

Nie każdego zachęcam do aktorstwa zawodowego, ponieważ to bardzo trudny zawód. W gronie moich wychowanków jest kilkoro aktorów zawodowych, część z nich ociera się o sztukę, fotografują, piszą lub wykonują inne kreatywne zawody. Przez 25 lat przez TE przewinęło się kilkaset osób, z których może dziesięć zostało zawodowymi aktorami.

Jeden z Pani wychowanków, Damian Łukawski wystąpi podczas jubileuszu.

Damian to teraz dorosły mężczyzna. Kiedy przyszedł do mnie, był młodym chłopakiem dopiero rozpoczynającym naukę w liceum. Pracował ze mną 4 lata z nastawieniem, że będzie zdawać do szkoły teatralnej. Wielokrotnie startował w konkursach recytatorskich – zawsze uważałam, że to dobry sprawdzian umiejętności odnalezienia się na scenie i wzięcia odpowiedzialności za swój występ. Aktorzy TE zdobyli podczas takich konkursów mnóstwo nagród.

To sposób, by wypłynęli od razu na głęboką wodę?

Nie. Udział w konkursach recytatorskich poprzedzony jest ciężką pracą. Na początku nie wypuszczałam młodzieży przez 3 lata na scenę, dopóki nie nauczyłam ich podstawowych umiejętności.

Czekali cierpliwie?

Zostawali tylko ci, którzy chcieli grać i wystarczyło im cierpliwości. Nadal tak jest, tylko czas terminowania uległ skróceniu. Obecnie po pół roku uczestnictwa w zespole robimy pierwsze prezentacje – dla części osób to zbyt duży stres. Stwierdzają, że teatr nie jest dla nich. Teatr wymaga określonych predyspozycji psychicznych.

Teatr, który robię ja i robią moje koleżanki w Suwalskim Ośrodku Kultury, służy przede wszystkim otwieraniu się młodych ludzi, odnajdywaniu siebie. Być może dlatego tak wiele osób uczestniczy w zajęciach.

Na zdj. Jacek Sawicki.
Na zdj. Jacek Sawicki w spektaklu „Moskwa Pietuszki”.

Teatr Efemeryczny tworzy kilka elementów składowych. Jakich?

Pracownia TE składa się z Efemerycznych Dzieciaków, w tym zespole pracuję z dziećmi w wieku od 8 do 13 lat. Niektóre z nich przechodzą później do Teatru Efemerycznego. Tak jak młodzież, która terminuje w tzw. grupie próbnej – Adeptach. Zdarza się, że aktorzy, którzy przyszli do mnie jako dzieci, zostają nawet na 10 lat. Fabrykę Monodramów tworzą dzieci, dorośli i młodzież. Z kolei w Ephemeral Theatre pracuję z ludźmi dorosłymi. Pierwsza premiera już za nami, pracujemy nad kolejnym spektaklem. Pamiętam, że gdy ogłosiłam pierwszy nabór do grupy dorosłych, przyszedł tłum. Z grupy kilkudziesięciu osób zostały 3 kobiety i Jacek Sawicki, z którym współpracuję w teatrze od 2010 roku.

Powiedziała Pani, że młodzi ludzie zostają w pracowni TE na wiele lat. Czy w tym czasie zmienia się ich pojmowanie teatru?

Mam silną osobowość, jednak staram się nie narzucać im swojego sposobu myślenia, sądzę jednak, że w pewnym sensie i tak przejmują moją wizję teatru. Często przychodzą do mojej pracowni z przekonaniem, że teatr powinien bawić, dla mnie to jednak za mało. Uważam, że teatr powinien przede wszystkim poruszać, wzruszać. Z dorosłymi jest nieco inaczej. Przychodzą do mnie świadomi ludzie, którzy mimo szalonego rytmu życia, natłoku obowiązków, chcą pracować nad spektaklem. Młodzież o tym, że teatr daje wiele radości wewnętrznej, przekonuje się z czasem. Okazuje się, że nawet jeśli coś jest trudne, podejmowany temat jest trudny, można o tym mówić, dobrze się przy tym bawiąc, czerpiąc z tego radość.

Czy kiedykolwiek zastanawiała się Pani nad zdefiniowaniem największych sukcesów w życiu osobistym i prywatnym?

W życiu prywatnym moim największym sukcesem jest moja rodzina – mój mąż i moje wspaniałe dzieciaki. Te dorosłe, które radzą sobie w świecie – córka jest w Brukseli, syn w Norwegii i te młodsze, które są jeszcze ze mną i szukają swojej drogi. Rodzina jest chyba najważniejszą rzeczą w moim życiu.

Aktorzy Fabryki Monodramów odnoszą wiele sukcesów - tu podczas Ogólnopolskich Spotkań z Monodramem "O Złotą Podkowę Pegaza" wraz z Ireną Jun, Wiesławem Komasą i Krystyną Kozioł. Na wspólnym zdjęciu jest też J. Hinc-Mackiewicz.
Aktorzy Fabryki Monodramów odnoszą wiele sukcesów – tu podczas Ogólnopolskich Spotkań z Monodramem „O Złotą Podkowę Pegaza” wraz z Ireną Jun, Wiesławem Komasą i Krystyną Kozioł. Na wspólnym zdjęciu jest też J. Hinc-Mackiewicz.

A w życiu zawodowym… To dziwne, ale nie zastanawiałam się. Przez wiele lat myślałam, że najważniejszym moim zawodowym sukcesem była rola w Adekwatnym w „Procesie” Kafki, gdzie grały 3 kobiety i 10 mężczyzn. Wystąpiłam wtedy na scenie z i nieżyjącymi już Magdą Teresą Wójcik i Elżbietą Osterwianką, córką Juliusza Osterwy. To był bardzo dobry spektakl. W „Życiu Warszawy” napisano wówczas, że najlepsze role zagrały kobiety. Było to dla mnie wielkie wyróżnienie. Pracowałam wtedy jako adept.

Kolejne sukcesy przyszły razem z Teatrem Efemerycznym – w 1997 roku zostaliśmy zaproszeni na międzynarodowy Festiwal Malta w Poznaniu. Potem była organizacja Suwalskich Eksploracji Teatralnych SET. W czasie mojej pracy zawodowej uzyskałam też w Brukseli Europejski Dyplom Menedżera Projektów Kulturalnych. Sukcesy moich podopiecznych na konkursach, przeglądach i festiwalach to też spełnienie, sprawdzian, czy jestem dobrym reżyserem.

Jubileusz, którego główne obchody odbędą się w piątek, 26 sierpnia, będzie miał również drugą odsłonę, 17 września. To spotkanie zostanie poświęcone Magdzie Teresie Wójcik. Jaką formę przyjmie?

25_lat_TE_2016_plakat_-736x1024Chciałabym pokazać fragmenty spektakli i filmów z udziałem M. T. Wójcik. W Teatrze Adekwatnym spędziłam 8 lat. Magda Teresa Wójcik była moją przyjaciółką. Nigdy nie zapomnę klimatu Adekwatnego. Ten teatr huczał. W nim poznałam wielu aktorów i wiele ważnych osób, m.in. Ryszarda Kapuścińskiego. W Adekwatnym odbywały się dyskusje, rozmowy po spektaklach. Zwyczaj rozmów z publicznością zaczerpnęłam właśnie stamtąd. To była ulubiona forma kontaktu z publicznością Henryka Boukołowskiego, który podejmował widzów herbatą. W tamtym czasie niczego nie było w sklepach, herbatę Boukołowski kupował w Peweksie. Publiczności była podawana w filiżankach z porcelany, by każdy widz poczuł się ważny. Staram się, aby podczas spotkań i spektakli TE publiczność czuła się podobnie.

Mam nadzieję, że do udziału w jubileuszu uda mi się zaprosić również innych moich wychowanków, m.in. Annę Stankiewicz. Program uzależniony jest jednak od finansów. W budżecie Suwalskiego Ośrodka Kultury nie znalazła się żadna dodatkowa złotówka na organizację 25-lecia Teatru Efemerycznego, prócz środków wypracowanych przez moją pracownię. Trzech sponsorów znalazłam sama – to przyjaciele moi i mojego męża. Jubileusz TE wsparły lokalne firmy: GHAJ, Medica Dental, Zakład Wyrobów Metalowych Dojnikowscy, którym bardzo za to dziękuję. Jeżeli widzowie nie kupią biletów na to wydarzenie, będziemy musieli je odpracować podczas kolejnych spektakli. Jestem wdzięczna pani księgowej, że mi zaufała i wyraziła zgodę na sfinansowanie tak kosztownego przedsięwzięcia, wierząc, że jak dotychczas moja stała i wierna publiczność jednak mnie będzie odwiedzać w SOKu na kolejnych naszych spektaklach. Jednak wtedy moi podopieczni nie będą mogli uczestniczyć w tak wielu festiwalach, jak to miało miejsce w tym roku, kiedy to zdobyliśmy 14 nagród.

Dziękuję za rozmowę.

Udział w jubileuszu 25-lecia Teatru Efemerycznego w Suwałkach jest płatny. Osoby, które zakupią karnety – złoty w cenie 100 zł lub srebrny w cenie 25 zł otrzymają okolicznościową publikację będącą podsumowaniem działań TE. Karnety dostępne w kasie SOK uprawniają również do zakupu biletów z 50% zniżką na kolejne prezentacje Teatru Efemerycznego do końca 2016 r.

2 KOMENTARZE

  1. Z całym szacunkiem, ale jaka z pani Joli aktorka, jak ją się przedstawia? W tekście można przeczytać, że w Adekwatnym sprzedawała bilety, a nie grała. No chyba, że chodzi o aktorstwo życiowe. Wszyscy gramy wszak jakieś role… Jedni lepiej, inni – gorzej, niestety.

Dodaj komentarz