Nasza krajanka, Nula Stankiewicz, rok temu suwalskiej publiczności przybliżyła piosenki z tekstami Agnieszki Osieckiej. Tym razem przyszła pora na utwory ze słowami Jonasza Kofty. Wokalistka zaznaczyła, iż woli – zmarłego przed 31 laty – artystę określać mianem poety, a nie tekściarza. Niejednokrotnie tak zwaną spółkę autorską Kofta tworzył z Januszem Stroblem. I to właśnie ten gitarzysta zaaranżował program koncertu. Poza tym znalazł się w zespole towarzyszącym wokalistce, w którego skład weszli również: Jerzy Małek (trąbka, flugelhorn), Paweł Pańta (kontrabas) oraz Cezary Konrad (perkusja). Po jakimś czasie – a dokładnie mówiąc przy swej kompozycji „Jej portret” (choć akurat w tym przypadku raczej: „Jego portret”) – na scenie pojawił się Włodzimierz Nahorny. I grał już do końca. Obraz muzyczny uzupełniała Suwalska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Krzysztofa Jakuba Kozakiewicza (nota bene koncert stanowił zamknięcie XII sezonu orkiestry, udanego artystycznie i frekwencyjnie).

Przerywnikami były archiwalne wypowiedzi Jonasza Kofty oraz fragmenty kultowego koncertu, jaki odbył się w ramach Opola 77. Chodzi tu, rzecz jasna, o „Nastroje, nas troje”. Tytuł odnosi się do ówczesnych hegemonów tzw. tekściarzy polskiej sceny muzycznej. Ową trójcę, oprócz Kofty, stanowili: Agnieszka Osiecka i Wojciech Młynarski.

Czy zatem za rok Nula Stankiewicz sięgnie po takie utwory jak: „Lubię wrony” czy „Bynajmniej”?!

Fotografie: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz