Rosja jest naszym sąsiadem, partnerem gospodarczym, ale ten potężny kraj fascynuje także ze względu na bogatą kulturę, zachwyca pięknem krajobrazów, wspaniałymi zabytkami. Warto go odwiedzić – a nawet odwiedzać wielokrotnie, bo oferuje wiele do odkrycia!

Z takiej możliwości skorzystał niedawno suwalczanin, Jakub Skrodzki. Dzięki udziałowi w konkursie „Polska i Rosja: dialog pokoleń” autorzy najwyżej ocenionych esejów spędzili tydzień w Jekaterynburgu i na Uralu. Międzynarodowy konkurs został zorganizowany przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w Krośnie i Uralski Państwowy Uniwersytet Pedagogiczny w Jekaterynburgu, przy współudziale Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i Kazańskiego Uniwersytetu Federalnego. Spośród niemal pięciuset prac ukazujących sylwetki osób zasłużonych dla dialogu polsko-rosyjskiego wybranych zostało trzydzieści – ich autorzy wybrali się na przełomie czerwca i lipca w podróż pełną ciekawych doświadczeń, wrażeń i nowych znajomości.

W jaki sposób dowiedział się Pan o konkursie i co było motywacją do udziału w nim?

Informację o konkursie dostałem od koleżanki, którą poznałem, nota bene, w szkole rosyjskiego w Grodnie na Białorusi. Również pochodzi z Suwałk, a poznaliśmy się dopiero na Białorusi. Uwielbiam podróże na wschód, moją pasją jest język rosyjski, więc nad zgłoszeniem długo się nie zastanawiałem.

Komu poświęcił Pan swój esej? Dlaczego właśnie ta postać Pana zaintrygowała?

Temat eseju miał dotyczyć Polaka mającego wkład w szeroko pojęty rozwój Rosji lub odwrotnie. Nie chciałem wybierać postaci, które są najbardziej znane i pierwsze przychodzą do głowy. Oprócz tego zależało mi na opisaniu osoby możliwie jak najbardziej związanej z moim regionem. I tak powstał pomysł na krótką biografię Wojciecha Kowalewskiego, który najlepsze lata swojej piłkarskiej kariery spędził w moskiewskim Spartaku, gdzie po dziś dzień jest rozpoznawalną osobą. Cieszę się, że praca z lokalnym akcentem pozwoliła mi na wyjazd do Jekaterynburga, położonego trzy tysiące kilometrów od Suwałk.

Wojciech Kowalewski z prezesem PZPN-u, Zbigniewem Bonkiem podczas swego benefisu na Stadionie Miejskim w Suwałkach. Fot.  Wojciech Otłowski

Jakie były Pana oczekiwania związane z wyjazdem? Czy była to pierwsza wizyta w Rosji?

W Rosji byłem dziesiąty raz. W większości były to wyjazdy służbowe do Kaliningradu, ale była też podróż do Omska, w zachodniej Syberii, oczywiście na szkołę językową, czy po drodze wizyta w Moskwie. Zależało mi na nauce języka – codziennej praktyce, pogrążeniu się w rosyjskojęzycznym środowisku i rosyjskiej kulturze, ale również poznaniu nowych ludzi, zarówno uczestników, wolontariuszy jak i wykładowców. Z wieloma osobami, poznanych na tego typu wyjazdach, do dziś utrzymuję kontakt.

Co Pana – i innych uczestników – zaskoczyło, zdziwiło?

Przede wszystkim samo miasto, które bardzo pozytywnie zaskoczyło. Często rosyjskie miasta, nie uwzględniając Moskwy i Sankt Petersburga, liczące nawet około miliona mieszkańców, nie są w stanie zaoferować turystom zbyt wiele. Natomiast Jekaterynburg, wobec którego nie miałem wygórowanych oczekiwań, okazał się całkiem inny. Jest to ładne, dynamicznie rozwijające się miasto, z rozległym centrum i dobrze zachowaną historyczną zabudową, gdzie jest co zwiedzać. Do tego leży u podnóża gór Ural, stanowiących granicę między Europą i Azją. Z kolei uczestników szkoły, którzy przyjechali do Rosji po raz pierwszy zaskoczyła otwartość i serdeczność Rosjan, z którymi można dobrze się porozumieć i nawiązać bliskie relacje nawet mimo barier językowych.

Jakie wspomnienia, doświadczenia zapadły Panu w pamięć?

Wspaniała rosyjska gościnność, wyjazdy autokarowe w świetnej atmosferze na ciekawe wycieczki, wizyta na granicy Europy i Azji, rozmowy o polsko-rosyjskiej historii z rosyjskim kolegą, wizyta w pięknym drewnianym domu z basenem i tradycyjną rosyjską banią, gdzie okładaliśmy się wiązkami z dębowych i brzozowych gałązek, trening biegowy w deszczu z rosyjskim koordynatorem projektu, wieczór w kuluarach sceny podczas festiwalu muzycznego, pierwsza publiczna przemowa przed kilkuset słuchaczami, do tego po rosyjsku, cowieczorne spotkania integracyjne w naszym pokoju hotelowym, spanie po trzy, cztery godziny dziennie, pakowanie rzeczy w pośpiechu na kilka minut przed wyjazdem oraz wiele innych przygód. Po tak intensywnym tygodniu odnosi się wrażenie, że minęło co najmniej dwa razy więcej czasu, niż w rzeczywistości. Jedyną „negatywną” rzeczą były pożegnania i powrót do Polski.

Jest Pan absolwentem suwalskiej uczelni – zatem jakie plany na przyszłość w kwestiach zawodowych? Jakie są Pana zainteresowania, pasje?

Jestem absolwentem PWSZ w Suwałkach, gdzie skończyłem transport oraz filologię angielsko-rosyjską. Na filologii pół roku spędziłem na stypendium Erasmus w Granadzie w Hiszpanii, gdzie, o dziwo, bardzo poprawiłem swój rosyjski. Od zawsze lubiłem podróże, ale dopiero ten wyjazd dał mi motywację i wiarę w to, że mogę spełniać swoje marzenia. Obecnie pracuję w dziale handlowym w fabryce kabli w Suwałkach. Codziennie używam języka rosyjskiego, na czym mi niezwykle zależało podczas szukania pracy. Bardzo lubię podróże, sport, języki obce, a najlepiej połączenie wszystkiego na raz np. podczas dłuższych wycieczek rowerowych. Z wyczynów podróżniczo-sportowych mogę pochwalić się przepłynięciem z kolegą kajakiem całej Czarnej Hańczy, od źródeł do ujścia, czego, z tego co wiemy, nie dokonał nikt przed nami.

Na koniec chciałbym gorąco podziękować uczelni PWSZ w Krośnie – organizatorom projektu „Polska i Rosja: Dialog Pokoleń”, a w szczególności doktorowi Adamowi Nowakowskiemu za możliwość wzięcia udziału w tym wspaniałym wydarzeniu i za wspomnienia, które wymieniłem wcześniej oraz rosyjskiemu Uniwersytetowi Pedagogicznemu w Jekaterynburgu za wyjątkową gościnność, zapewnienie nam na miejscu świetnych warunków i dobrą organizację.

Dziękujemy za rozmowę.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz