11 VII 2019; Suwałki - Stadion Miejski; I liga, Wigry - Warta P. 1:2 © 2019 Wojciech Otłowski

Warta Poznań okazała się trudnym przeciwnikiem i choć zawodnicy Wigier spodziewali się niełatwego meczu, choć opracowane zostały warianty gry, mające zapewnić zwycięstwo, to planów tych nie udało się zrealizować.

Pierwsza połowa należała do gości, można wręcz stwierdzić, że do grającego z numerem 18 Wiktora Długosza. Dziewiętnastoletni zawodnik już w pierwszych minutach oddał celny strzał na bramkę i tylko poprzeczka uratowała biało-niebieskich. Do czasu – w dziewiętnastej minucie Długosz wykorzystał zamieszanie pod bramką Wigier i umieścił futbolówkę w siatce. Choć przyznać trzeba, że równie często ulegał kontuzjom. Bramkę zdobył już z opatrunkiem na głowie, który założono mu po upadku; a po zderzeniu z Łukaszem Sosnowskim i kolejnym upadku Długosza zawodnik Wigier ukarany został w 36 minucie żółtą kartką.

Wynik 0:1 do przerwy w ocenie trenera Wigier, Adama Fedoruka, był do odrobienia. Jak powiedział podczas konferencji prasowej, w czasie tego kwadransa starał się uspokoić zawodników, bo według niego zdobycie gola znajdowało się w możliwościach drużyny z Suwałk. Tak się też stało, jednak najpierw to goście ponownie mogli cieszyć się z bramki. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy – w 48 minucie – strzałem popisał się Gracjan Jaroch.

To podcięło skrzydła biało-niebieskim. Zresztą trener zdradził, że patentem na Wartę miała być gra wysokim pressingiem, jednak jak mogli się przekonać widzowie, nie do końca to założenie udało się wcielić w życie. Dopiero końcówka meczu dała kibicom Wigier więcej powodów do zadowolenia, a przede wszystkim – nowi zawodnicy, którzy pojawili się na boisku. Wprowadzony w 56 minucie Michał Żebrakowski zdobył kontaktową bramkę, pojawiły się nadzieje na wyrównanie (co ciekawe, w ubiegłym sezonie zawodnik grał w barwach Warty). Także i trener gości, Piotr Tworek, przyznał, że ostatnie pięć minut spotkania był to dla niego i jego drużyny nerwowy czas. Zwycięstwo zadedykował kibicom Warty, którzy pokonali wiele kilometrów, by dopingować zawodników.

I Warta, i Wigry to zespoły w przebudowie, jednak lepiej przygotowani do meczu okazali się goście. Piotr Tworek ocenił, że jego zawodnicy zagrali bardzo dojrzale, jak na czas wspólnej pracy, który mają za sobą. Rozczarowania podopiecznymi nie krył Adam Fedoruk. Przyznał, że na mecz z Podbeskidziem, który Wigry rozegrają w sobotę, 17 sierpnia, zespół wybiegnie w zmienionym składzie, gdyż w jego opinii nie wszyscy zawodnicy zasługują na to miejsce. Zapewnił, że zadba o ustawienie, komunikację, agresywność. Nie będzie to łatwe spotkanie – przypomnijmy, że Podbeskidzie w ostatnim meczu pokonało Stal Mielec 4:1.

Nastroje wśród kibiców są minorowe – wbrew życzeniowemu myśleniu „do trzech razy sztuka” po dwóch remisach zamiast wymarzonego zwycięstwa biało-niebiescy muszą przełknąć gorycz porażki. Pojawiają się opinie o problemach w porozumieniu się między zawodnikami a trenerem. Podczas niedzielnego meczu widać było zaangażowanie szkoleniowca Warty, który przez całe spotkanie dopingował zespół, instruował, ustawiał. Styl pracy Adama Fedoruka jest inny – oby dał oczekiwane efekty, najlepiej – jak najszybciej!

Wigry Suwałki – Warta Poznań 1:2 (0:1); bramki: Michał Żebrakowski (87′) oraz Wiktor Długosz (19′) i Gracjan Jaroch (48′).

Foto: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Dodaj komentarz