Najnowszy film Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya” i „Pani Zemsty” to przewrotny thriller oparty na bestsellerowej powieści Sarah Waters „Złodziejka”. W cyklu „Kino konesera” w Cinema Lumiere w Suwałkach widzowie obejrzą produkcję we wtorek, 20 grudnia o godz. 18.15.

W zasadzie wszystko w tym filmie jest fetyszem. Chan-wook potrafi odnaleźć erotyzm
w nieoczekiwanych miejscach. Sight & Sound

Korea, lata 30. XX wieku. Oszust z nizin społecznych postanawia podstępem rozkochać w sobie piękną Japonkę – dziedziczkę wielkiej fortuny – aby przejąć jej majątek. W tym celu umieszcza w jej najbliższym otoczeniu tytułową służącą – posłuszną sobie naciągaczkę, która ma zaskarbić względy milionerki i stać się jej zaufaną powiernicą. „Służąca” to opowieść o trójkącie miłosnym, pożądaniu, seksualnych fantazjach i wyrafinowanej zemście. Widziana z różnych perspektyw intryga z minuty na minutę diametralnie się zmienia, zmierzając ku przewrotnemu finałowi.

sluzaca1

Park Chan-wook stworzył porażające wizualnie i trzymające do końca w napięciu widowisko, w którym nic nie jest tym, czym się początkowo wydaje. „Służąca” podbiła serca widowni tegorocznego festiwalu w Cannes, gdzie film miał swoją światową premierę.

Wywiad z reżyserem: Co sprawiło, że zdecydował pan, że ten projekt stanie się pana kolejnym filmem?

sluzaca4Było podobnie jak przy „Oldboyu” – producent Syd Lim trafił na powieść Sarah Waters, pokazał mi ją i zapytał, „co o tym myślisz?”. Kiedy czytałem tę książkę, a zapewne inni jej czytelnicy mieli podobne odczucia, koniec pierwszej części całkowicie mnie zaskoczył, w dodatku zakochałem się w pełnym szczegółów, bardzo obrazowym stylu autorki. Ale zdecydowałem się na tę historię przede wszystkim ze względu na dwie bohaterki, będące w jej centrum. To niesłychanie ciekawe postaci – jedna z mroczną przeszłością, a druga desperacko uczepiona teraźniejszości. Obie wręcz emanują siłą i wdziękiem.

Dlaczego przeniósł pan czas akcji z wiktoriańskiej Anglii do lat 30. XX wieku, kiedy Korea była pod panowaniem Japonii?

Ze względów praktycznych. Kiedy zastanowić się nad takimi elementami fabuły jak społeczeństwo klasowe, w którym istnieje zawód służącej, gdzie pojawiają się postaci kolekcjonujące wyjątkowe i rzadkie przedmioty, to wydawało się to jedynym sensownym rozwiązaniem. Był to czas, w którym funkcjonowały jeszcze elementy tradycyjnego stylu życia, ale zaczynała już dominować nowoczesność.

Już pańskie poprzednie filmy wyróżniały się wyjątkową scenografią, ale w „Służącej” robi ona niesamowite wrażenie.

Dom to ważna przestrzeń. Pani Sasaki, grana przez Kim Hae-sook mówi na samym początku filmu: „Nawet w Japonii nie ma domu, który łączyłby japoński i zachodni styl w taki sposób. To wyraz podziwu, jakim pan Kouzuki darzy Japonię i Anglię”. Kiedy więc bohaterowie wchodzą do japońskiej części domu, muszą zdjąć obuwie, a gdy wracają do jego części inspirowanej zachodnią kulturą, wkładają je z powrotem.

Osobowość tego domu jest ważnym elementem. Pokój Hideko znajduje się w jego zachodniej części, więc śpi ona w zwyczajnym łóżku i żyje jak angielskie kobiety. Z kolei w pokoju służącej, znajdującym się w japońskiej części, mieści się oshiire – specjalna szafka na złożone posłanie.

Jednak najważniejszą przestrzenią ze względów scenograficznych jest biblioteka. Na zewnątrz to tradycyjna japońska architektura, wewnątrz klasyczna zachodnia biblioteka. W środku znajduje się także część z matami tatami, która zaaranżowana jest na japoński ogród, z białymi kamykami i wodą. Japońskie ogrody mają odtwarzać świat w miniaturze – góry i rzeki, jeziora i lasy. Decyzja Kouzukiego, by zorganizować go w środku domu oznacza, że chce on stworzyć nowy świat wewnątrz swojego królestwa.

Także ruchy kamery są w pańskim filmie wyjątkowe.

Filmowy dom jest duży, a postaci w tej wielkiej, pustej przestrzeni niewiele. W dodatku w pierwszej części mamy dużo scen widzianych z perspektywy Sukhui, a w drugiej – z perspektywy Hideko. Mamy do czynienia z czymś na kształt gry spojrzeń – ktoś patrzy na kogoś, bądź kogoś ignoruje, albo czuje na sobie czyjeś spojrzenie. W niektórych scenach tę dynamikę lepiej oddawały zbliżenia, w innych ruchoma kamera.

Początkowo planowałem zrealizować „Służącą” w 3D. Z reguły po 3D sięga kino science-fiction bądź filmy akcji, ale wydawało mi się, że użycie tej techniki w takim kameralnym dramacie może być intrygujące. 3D mogłoby podkreślić indywidualne perspektywy postaci w bardzo bezpośredni sposób. Ostatecznie budżet filmu na to nie pozwolił, ale ruchy kamery zastępują efekt, o którym myślałem.

A skąd decyzja o użyciu anamorficznych obiektywów? Ponoć zmusiła ona scenografa do stworzenia szerszych planów.

Przed zdjęciami dużo rozmawialiśmy z operatorem o tego typu obiektywach. To jeden z luksusów, na który mogliśmy sobie pozwolić, używając cyfrowej kamery. Cały czas uważam, że taśma filmowa jest lepsza od cyfrowego sprzętu i gdyby decyzja należała tylko do mnie, to pozostałbym przy niej. Jednak dzięki nowej kamerze mogliśmy użyć anamorficznych obiektywów. Mam słabość do filmów kręconych za ich pomocą, a mój operator też lubi łączyć tradycyjne obiektywy z cyfrowymi kamerami. Osiągnięty w ten sposób obraz jest wyjątkowy i pasuje do scenografii z epoki.

Przed zdjęciami dał pan obsadzie i ekipie płyty CD z muzyką. W czym miała im ona pomóc?

Nie planowałem użyć tej muzyki w filmie, ale chciałem, żeby podczas przygotowań wszyscy byli w stanie poczuć atmosferę, jaką miał mieć skończony obraz. Oczywiście storyboard zawierał też rysunki, ale muzyka wyjątkowo skutecznie tworzy właściwy nastrój, więc przygotowałem płytę.

Jak trafił pan na Kim Tae-ri, grającą tytułową służącą?

Zdecydowanie chciałem pracować z nowymi, nieopatrzonymi aktorkami, zorganizowaliśmy więc szeroko zakrojone castingi. Spotkałem podczas nich wiele wspaniałych młodych aktorek z potencjałem, ale szybko stało się jasne, że to Kim Taeri jest naszą Sukhui. Miała wyjątkową prezencję i kiedy wygłaszała kwestie, od razu czuć było silny charakter. Miałem podobne odczucia, kiedy podczas castingów do „Oldboya” spotkałem Kang Hye-jeong. Obie te aktorki są osobami potrafiącymi mocno wyrazić swój punkt widzenia.

Czy na planie zdarzyło się, że aktorzy zaskoczyli pana jakimś gestem czy ekspresją?

Od aktorów zawsze oczekuję konkretnych rzeczy. Nie jestem typem reżysera, który wręcza im scenariusz i mówi „zaproponuj coś”. Daję aktorom niewielkie pole do popisu, ale oczywiście zdarza się, że bardzo utalentowani znajdują w nim miejsce, by wyrazić siebie w sposób, który mnie zaskakuje. Zawsze liczę na takie aktorstwo.

W jednym z wywiadów wspomniał pan, że filmy, w których sięga pan po humor, świetnie sobie radzą. Jak jest w przypadku „Służącej”?

Tu humor bierze się z faktu, że postaci ukrywają swoje prawdziwe tożsamości i jedna przed drugą udaje. Jest wiele scen, w których ich prawdziwe uczucia są skryte i postaci mówią co innego niż myślą. Może publiczność nie wybuchnie w kinie głośnym śmiechem, ale ten rodzaj humoru powinien sprawić jej przyjemność.

Jak opisałby pan „Służącą” w kilku słowach?

Thriller, dramatyczna historia o oszustach, z kilkoma nieoczekiwanymi zwrotami akcji, ale przede wszystkim to romans.

Źródło: Materiały promocyjne.

sluzaca2

Park Chan-wook, ur. 1963 r. zanim został reżyserem był krytykiem sztuki, skończył też filozofię na uniwersytecie katolickim w Sogan. Fascynacja kinem skłoniła go do utworzenia studenckiego klubu filmowego „Club Movie Gang”. Ta sama fascynacja poprowadziła go również w stronę kamery filmowej.

W 1988 roku Park Chan-wook zaczął pracę w przemyśle filmowym. W 1992 roku stworzył swój pierwszy film pełnometrażowy – „The Moon Is… The Sun’s Dream”. Jego akcja rozgrywa się w Pusan, jednym z największych miast Korei Południowej, i opowiada historię fotografa, którego szefowi brat-gangster kradnie pieniądze, a następnie ucieka wraz z ukochaną głównego bohatera. To pesymistyczny w swojej wymowie miejski dramat, w którym obserwujemy przestępstwa i prostytucję. Dzieło poniosło frekwencyjną porażkę i musiało upłynąć pięć lat, zanim młody twórca nakręcił swój drugi film.

W 1997 roku otrzymał kolejną szansę jako reżyser filmu „Trio”. Ta produkcja również nie odniosła spektakularnego sukcesu. Sytuacja zmieniła się wraz z filmem „J.S.A.” – po nim Chan-wook stworzył cyniczny obraz „Pan Zemsta”. Film zaszokował i wprawił w podziw krytyków na całym świecie oraz został wybrany do oficjalnych sekcji konkursowych wielu międzynarodowych festiwali filmowych. Kolejny film o zemście, „Oldboy” (2003), połączył uznanie krytyków z sukcesem kasowym.

W 2013 roku reżyser zrealizował swój pierwszy film anglojęzyczny „Stoker” w gwiazdorskiej obsadzie (Mia Wasikowska, Matthew Goode, Nicole Kidman). Jego najnowszym filmem jest „Służąca”, której światowa premiera miała miejsce podczas Konkursu Głównego MFF w Cannes 2016.

W naszym konkursie czytelnicy „Niebywałych Suwałk” mogą wygrać 2 pojedyncze bilety na pokaz filmu „Służąca” w Cinema Lumiere. Wystarczy odpowiedzieć poprawnie i jak najszybciej na pytanie: Przy jakich filmach autor scenariusza Chung-hoon Chung współpracował z Chan-wookiem? Odpowiedzi prosimy przesyłać do nas mailem: redakcja@niebywalesuwalki.pl KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY!

Zwycięzców konkursu o zasadach odbioru nagrody poinformujemy mailem.

Dodaj komentarz