Długo przyszło fanom talentu Terry’ego Gilliama czekać na jego wersję opowieści Cervantesa, nad którą reżyser pracował… ponad ćwierć wieku! Wprawdzie nie bez przerwy, ale i tak docenić należy poświęcenie i upór twórcy, zaangażowanie samego Giliama, jak też aktorów (w pracach nad filmem wzięli udział m.in. Johnny Depp, Ewan McGregor, Jack O’Connell, Robert Duvall, Michael Palin). Koncepcje zmieniały się, podobnie jak i obsada, pracę podejmowano i rezygnowano z dalszych działań, ale idee fixe reżysera było doprowadzić ten projekt do końca. Wreszcie po latach udało się – i tego lata na ekranach kin zagościł „Człowiek, który zabił Don Kichota” – w Cinema Lumiere zobaczyć go możemy jeszcze letnią porą, bo choć cykl Kino konesera wznawia projekcje od września, to kalendarzowe lato potrwa jeszcze parę tygodni.

Obraz Giliama to nietypowe ujęcie klasycznej, dobrze znanej opowieści. Zresztą z pierwotnego zamysłu zostało niewiele – początkowo reżyser chciał swemu bohaterowi – i widzom – zafundować podróż w czasie, do siedemnastowiecznej La Manchy. Scenariusz ewoluował i w efekcie otrzymujemy historię dziejącą się współcześnie, choć niepozbawioną klimatu charakterystycznego dla dzieła Cervantesa. W postaciach głównych bohaterów sportretował Giliam siebie – i to dwukrotnie: jest wszak człowiekiem filmu, jak Toby (w tej roli Adam Driver znany z Gwiezdnych Wojen, gdzie wcielił się w postać Kylo Rena vel Bena Solo), filmowiec niejako „zesłany” do pracy przy filmie o błędnym rycerzu na hiszpańskie pustkowie. Ale i napotkany tam osobnik święcie przekonany, iż jest właśnie Don Kichotem z La Manchy to swego rodzaju alter ego twórcy – człowiek bez reszty oddany temu, w co wierzy, idealista wyrastający ponad przeciętność i mierzący znacznie wyżej…

W swym najnowszym dziele (w którego powstanie wiele osób wątpiło, panowało przekonanie, że ciąży nad nim klątwa) autor niejako wraca do początków swej twórczości, do klimatu filmów spod znaku Monty Phytona, ale też do obrazów w mniejszym stopniu posiłkujących się technologią komputerową, której nadmiar zarzucano reżyserowi. Tym razem dominują rzeczywiste rekwizyty, triki optyczne – klasyczne filmowe rzemiosło nadające tej produkcji wyjątkowy klimat, ujmujące widza nutką staroświeckości.

Nie brak w filmie i bardzo współczesnych realiów (np. rosyjskich gangsterów), imponujące jest tempo akcji, a przygody bohaterów i bawią, i skłaniają do refleksji. Szczególne okoliczności związane z premierowym pokazem filmu na Festiwalu w Cannes – sprzeciw zgłaszał portugalski producent, który wg reżysera de facto nim nie był, prezentacja możliwa dzięki wyrokowi sądu przyznającego rację Giliamowi, pokazują, że obraz istotnie z trudem torował sobie drogę na ekrany. Warto skorzystać z możliwości jego obejrzenia w Cinema Lumiere, w ramach cyklu Kino konesera, 11 września.

Dwa tygodnie później, 25 września, widzowie zobaczyć mogą kolejną ciekawą produkcję – „Dogman” w reżyserii Matteo Garrone to film, który okrzyknięto rewelacją tegorocznego Festiwalu w Cannes. Złotą Palmę otrzymał Marcello Fonte (najlepszy aktor), obraz uhonorowano także nagrodą specjalną – Psią Palmą dla wszystkich psów.

W naszym konkursie 2 osoby mogą wygrać pojedyncze bilety na pokaz filmu „Człowiek, który zabił Don Kichota” w Cinema Lumiere w Suwałkach. Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy odpowiedzieć na pytanie: W postać Don Kichota wcielił się Jonathan Pryce, podaj nazwiska przynajmniej dwóch innych aktorów, który mieli kreować tę postać. Odpowiedzi prosimy przesyłać do nas na adres: redakcja@niebywalesuwalki.pl do dnia 2 września 2018 roku do godz. 20.00. Zwycięzców wylosujemy. Bilety wygrały: J. Nowosadko i M. Czerucka.

Pokaz filmu „Człowiek, który zabił Don Kichota” w cyklu Kino konesera w Cinema Lumiere w Suwałkach

Dodaj komentarz