Start w nowy sezon nie przebiegł zgodnie z życzeniami trenera i zawodników Ślepska Malow Suwałki. W osłabionym składzie zmuszeni byli wystąpić biało-niebiescy, poza tym nie dało się nie zauważyć, że przeciwnicy byli w dobrej formie, a ich świetnie działająca obrona wielokrotnie dawała gościom sposobność do podwyższenia punktowego wyniku. Trzysetowy mecz zakończył się trzypunktowym zwycięstwem GKS-u Katowice.

Choć widownia sobotniego spotkania inaugurującego drugi sezon w PlusLidze była z powodu obostrzeń mniej liczna, to chyba z jeszcze większym zaangażowaniem kibicowano biało-niebieskim. Aplauz przy witaniu na parkiecie zawodników był bardzo donośny, a w gronie gospodarzy pojawili się dwaj nowi gracze – 32-letni atakujący Łukasz Kaczorowski (dotychczas grał w Stali Nysa) oraz 31-letni środkowy, Sebastian Warda (w poprzednim sezonie grał w Grupie |Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Kolejny miły akcent stanowiło uhonorowanie byłego zawodnika, obecnego asystenta trenera – Kamila Skrzypkowskiego. Za poświęcenie i osiągnięcia dziękował mu prezydent Czesław Renkiewicz, a symbolicznym tego wyrazem było wręczenie pamiątkowego medalu.

Sam mecz dostarczył mniej powodów do radości. Pociechą dla kibiców może być fakt, iż niewiele brakowało, zwłaszcza w trzeciej odsłonie, do wygrania seta. Jednak to z reguły GKS Katowice był zespołem na prowadzeniu. Wyższy od kilka punktów – dwa-trzy – wynik mobilizował gospodarzy do pogodni, ale po osiągniętym remisie sytuacja powtarzała się. W drugiej odsłonie trudny początek dał niebawem kibicom satysfakcję z podźwignięcia się zespołu, ba – Ślepsk nawet na chwilę wysunął się na prowadzenie. Jednak końcówka była analogiczna do pierwszego seta – to goście znów osiągnęli 25 punktów jako pierwsi.

Trzeci set był niezwykle emocjonujący – o punkty walczono, wynik na tablicy zmienił się także po challengach, przez pewien czas to podopieczni Andrzeja Kowala byli na prowadzeniu i to nawet kilkupunktowym. Jednak zawodnicy z Katowic sukcesywnie odrabiali tę różnicę. Skuteczna obrona i dobry atak stanowiły ich atuty. Gospodarzom zabrakło może zgrania, zatem po meczu nastroje były raczej minorowe.

Trener biało-niebieskich dostrzegł błędy w grze podopiecznych. Wyraził nadzieję, że kolejne spotkanie – z Indykpolem AZS Olsztyn da wszystkim więcej powodów do zadowolenia.

Bartłomiej Bołądź także obiektywnie wyraził się o powodach takiego nieudanego początku sezonu:

Przed zawodnikami teraz tydzień szlifowania formy. Kolejny mecz sezonu 2020/2021 za tydzień, 19 września, w Olsztynie.

Ślepsk Malow Suwałki – GKS Katowice 0:3 (-18, -22, -25)

Foto: Wojciech Otłowski / www.wojciech-otlowski.pl/

Leave a Reply