Sobotnie spotkanie drużyny Wigier z Olimpią Grudziądz to ostatni mecz w tym roku rozegrany na Zarzeczu – niestety, nie było to wymarzone widowisko sportowe, a wywalczony remis raczej pozostawił niedosyt niż dał satysfakcję. Na pozór niczego nie można zarzucić biało-niebieskim: podawali celnie, nie tracili piłki, ale niewiele z tej gry wynikało.

W pierwszej połowie biało-niebiescy mieli parę dobrych okazji, jednak ani rzuty wolne, ani stworzone sytuacje nie dały zamienić się na bramkę. Do tego obaj bramkarze interweniowali na tyle skutecznie, że na przerwę schodzili piłkarze z czystym kontem.

W drugiej połowie czuć było większą nerwowość zawodników i wprawdzie sędzia nie kwapił się z wyciąganiem żółtego kartonika, to jednak zachowanie Adriana Karankiewicza wymagało według niego ukarania. Sytuacja ta miała miejsce w 54 minucie, zaś dwadzieścia pięć minut później podobne przewinienie dostrzegł sędzia u Martina Dobrotki. Tym razem nie tylko żółtą kartką ukarany został gracz Wigier. Arbiter podyktował rzut karny, którego egzekutor – José Embaló – celnie ulokował piłkę w bramce. Wprawdzie Hieronim Zych odczytał jego intencje – rzucił się we właściwym kierunku, lecz piłka dosłownie prześliznęła się pod nim i wylądowała w siatce.

Ten gol poderwał Wigry do walki. Tuż przed tą sytuacją na boisku pojawił się Kacper Wełniak, który zastąpił Pawła Gieracha (wcześniej trener zmienił Patryka Czułowskiego, za którego wszedł Cezary Sauczek). I to właśnie Wełniak strzałem po ziemi doprowadził do wyrównania.

Wydawać się mogło, że losy meczu jeszcze się ważą, jednak jeśli nie zwycięstwo, to choć remis postanowili wywieźć z Suwałk zawodnicy Olimpii. Ich bramkarz nie spieszył się ze wznowieniem akcji. Nie wszystkie też decyzje sędziego zyskiwały uznanie. Była to niejako gra na czas i remisowy wynik zakończył sobotnie spotkanie.

Wigry Suwałki – Olimpia Grudziądz 1:1 (0:0)

Bramki: Kacper Wełniak (87”) oraz José Embaló (80′ – z karnego)

Foto: Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

Leave a Reply