Oni też budowali Suwałki

0
288
Oni też budowali Suwałki Niebywałe Suwałki 4

Budynki w Suwałkach mają bogatą historię. Kto jednak o tym pamięta? Pamięć jest przecież ulotna. Jeśli nie pielęgnuje się wspomnień, szybko się zacierają. Przekonali się o tym uczniowie Gimnazjum nr 6 w Suwałkach, którzy pod opieką nauczyciela odbyli podróż w przeszłość śladami jednego z suwalskich Żydów – Leslie Sherera.

Młodzież z suwalskiej szkoły do wspólnego działania i realizacji celu namówił nauczyciel – Bogusław Łokuciejewski. To on – zupełnie przypadkowo – natrafił w sieci na wspomnienia Eliezera Szereszewskiego. Mieszkaniec powojennych Suwałk o swoim mieście nie zapomniał nawet po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Sherer działał w Nowym Jorku w Niezależnym Dobroczynnym Stowarzyszeniu Suwałk i Okolic. W 1985 roku opublikował w języku angielskim swoje zapiski dotyczące rodzinnego miasta. Fragmenty wybrał Łokuciejewski i zachęcił uczniów do penetrowania historii.

Ponad 30 osób z klas drugich i trzecich odpowiedziało na apel. Jak wspomina nauczyciel – młodzież do tematu podeszła bardzo nieufnie, nie wszyscy chcieli zaangażować się w podróż do przeszłości. W trakcie tłumaczenia materiałów i wyszukiwania innych ciekawostek na temat Suwałk uczniowie przekonali się do projektu edukacyjnego „Oni też budowali Suwałki”.

Inaczej przeżywa się studiowanie faktów historycznych, a inaczej lekturę wspomnień człowieka, który pamięta, jak z dnia na dzień znikają ludzie – czasem sąsiedzi, czasem członkowie rodziny. Szereszewski wyjechał z Suwałk jeszcze przed wybuchem wojny. Nie wszystkie jego wspomnienia o Suwałkach nadawały się do przekazania uczniom. Im nauczyciel przekazał fragmenty dotyczące zwyczajów suwalczan, chociażby takich spacery w centrum czy przesiadywanie w parku – nie tylko podczas koncertów orkiestry.

Projekt był dla uczniów wyzwaniem i szansą na poszerzenie świadomości. Wśród jego uczestników byli też tacy, którzy nigdy nie widzieli suwalskiego kirkutu. Udział w projekcie nie tylko rzucił światło na historię miasta, w którym przed wojną 1/4 mieszkańców stanowili Żydzi, ale też nauczył młodych ludzi współpracy. Każdy z nich miał swoje zadanie – cząstkę większej całości, bez której projekt nie byłby tak spójny. Takie było też założenie przedsięwzięcia. – Projekt miał nauczyć młodzież współpracy – dodaje Bogusław Łokuciejewski.

Podczas prezentacji, która odbyła się 13 czerwca w suwalskim Gimnazjum nr 6, uczniowie wskazali, jak wiele miejsc w Suwałkach jest związanych z ich żydowskimi mieszkańcami. Młodzi ludzie sporządzili też listę osób pochodzenia żydowskiego z Suwałk, które doświadczyły tragedii holocaustu. Lista ta okazała się o wiele dłuższa niż lista kamienic żydowskich, które w swoich wspomnieniach wymienia Leslie Sherer. Miejsc, gdzie kiedyś można było usłyszeć jidisz, wciąż jest wiele. Niektóre wciąż znajdują się w krajobrazie miasta. Gimnazjaliści nad projektem pracowali niemal cały rok.

Fragmenty wspomnień Leslie Sherera

Ci z was, którzy czytali żydowskie i hebrajsko-angielskie książki o Suwałkach zapewne już mają obraz żydowskich ludzi w tym mieście w XIX i XX wieku. Spróbuję wyjaśnić wam, jak wyglądało to miasto na przełomie lat 20 i 30 – tych XX wieku. Powiem to, co pamiętam, czyli do roku 1937, zanim stamtąd wyjechałem.

Niektórzy twierdzą, że ich prababki nazywały Suwałki „jedną wielką ulicą”. Jak widzicie na mapie, Suwałki były miastem wielu ulic zamieszkanych przez Żydów: podejrzewam, że było ich około 10 tys.

(…) Ulica Kościuszki zaczynała się przy rzece. Od zachodniej strony był tam park zwany Arkadią ze stawem o tej samej nazwie, poczta, dom, w którym urodziła się polska pisarka i poetka Maria Konopnicka, dwa prywatne kąpieliska ( łaźnie ) (inżyniera Kaplana), Żydowskie Gimnazjum, Żydowski Bank Ludowy i sto stóp dalej, na rogu magistrat i na końcu ulica Mickiewicza. Potem ujawniał się park miejski, świetny skwer z największym kościołem za nim, trzypoziomowy budynek i mniejsze sądy, dom z tajną policją, najpiękniejszy budynek w Suwałkach – Resursa, Polski Bank i nareszcie, szpital: wielki polski szpital a obok mniejszy żydowski szpital.

(…) Na ulicy Wigierskiej było nasze ulubione miejsce, był tam klub sportowy „Maccabi”. To było miejsce, gdzie wielu z nas się gromadziło, gdzie braliśmy udział w różnych dyscyplinach sportowych, gdzie odbywały się nasze sobotnie, nocne tańce i gdzie my zazwyczaj spędzaliśmy dobrze czas. Maccabi miało dobrą drużynę piłkarską, drużynę siatkarską i drużynę tenisa stołowego . Niektórzy członkowie reprezentowali kraj i robili to bardzo dobrze. W rzeczywistości dwóch naszych członków grało w Makkabiadzie w Izraelu (żydowska olimpiada ) i reprezentowało nasz klub bardzo ładnie.

Na tej samej ulicy był ogromny browar nazwany Browar Pana Kunca zarządzany przez grupę Żydów. Dalej w dół na tej samej ulicy był młyn Adelsona. (…) Ulice były zamieszkane głównie przez Żydów, ponieważ w Suwałkach w 20-tych i 30- tych latach było około od 10 tysięcy do12 tysięcy Żydów. Ludność żydowska była zarządzana przez komitet społeczności żydowskiej (Vad Hakol), ( Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej ), który znajdował się przy ulicy Chłodnej, pomiędzy ulicą Kościuszki i rynkiem obok czwartego kina „Orle”. Było tam trzech wybitnych panów, którzy byli głową tego komitetu, dr. Weigman, dr. Staropolski i dr. Efron, zwierzchnik Wyższej Szkoły Żydowskiej ( gimnazjum żydowskiego ) – wszyscy byli syjonistami. Komitet miał prawo opodatkować żydowskich handlowców w mieście. Wysokość podatków zależała od wielkości zysków kupców. Podatki miały być zapłacone, a w przypadku gdy ktoś próbował oprzeć się płatności podatków, to prawo do ich zbierania było chronione zarządzeniem z władz samego miasta Suwałki, ( mówiło ono ) że jeśli ktoś zalegał, i po rozsądnej dyskusji z zarządem, ta osoba nadal odmawiała zapłacenia, poborca podatkowy miasta został upoważniony do zbierania zaległości.

(…) W Suwałkach było wiele organizacji politycznych. Z tych syjonistycznych, Bejtar ( Związek Trumpeldora) był najsilniejszą organizacją z setkami członków. (Suwałki były znane w Polsce jako twierdza Bejtaru). Ich szef Zeew Żabotyński był dwa razy w Suwałkach, aby z nami rozmawiać. Jako największy mówca swoich czasów fascynował nas swoją mową godzinami.

(…) Suwałki nie były dużym miastem, więc wiele ludzi znało się nawzajem. Pomiędzy ludźmi panowała wspaniała przyjaźń. Oczywiście były też zazdrości, spory i podziały opinii, ale większość ludzi troszczyło się o siebie nawzajem. (…)

Chociaż Żydzi w Suwałkach nie byli zbyt religijni, większość z nich przestrzegało świąt i Szabatu. Wszystkie sklepy były wtedy zamknięte z wyjątkiem delikatesów Olszewskiego, w których mogłeś dostać najlepsze jedzenie i przysmaki. Mogłeś kupić tam kawior na wagę, o ile miałeś pieniądze. My, młodzież, wstawaliśmy późno i czasami chodziliśmy do szkoły ( to jest czas szabatu, więc chodzi o szkółkę religijną ). W lato, większość czasu spędzaliśmy jednak w parku.

Oh, park!- oaza spokoju i świeżego powietrza. Siadanie na ławce, zamykanie oczu i wsłuchiwanie się w „Klop, Klop” końskich kopyt biegnących po kamiennym bruku. A kiedy zmęczyło nas już to, po obiedzie chodziliśmy na boisko piłki nożnej i oglądaliśmy różne rodzaje trwających ćwiczeń sportowych. Następnie wracaliśmy do parku i znowu tam leniuchowaliśmy.

 Oczywiście dla tych, którzy kochali muzykę, były koncerty dwa razy w tygodniu, w weekend i w środku tygodnia. My czerpaliśmy rozrywkę przede wszystkim dzięki orkiestrze 41-ego pułku, która grała marsze , lekką a czasem nawet klasyczną muzykę. Ta orkiestra była pod kierownictwem najzdolniejszego żydowskiego porucznika o nazwisku Beczułka. Kiedy nie było muzyki, tylko siedzieliśmy i dyskutowaliśmy na temat polityki, syjonizmu i spraw bieżącego dnia.

Wspomnienia Sherera można przeczytać na stronie: http://www.ojczyzna-suwalszczyzna.pl/. Te, które dotyczą sfery seksualnej i przygód żołnierzy, zostały przetłumaczone przez nauczycieli, co było świadomą decyzją opiekuna projektu.

Fot. Niebywałe Suwałki, zdjęcie archiwalne – autor wspomnień trzeci w drugim rzędzie

Leave a Reply