
W sali konferencyjnej suwalskiego Urzędu Miejskiego w środę – 17 kwietnia odbyła się konferencja „Razem dbamy o bezpieczeństwo”. Głównym celem debaty było sprawdzenie oczekiwań mieszkańców Suwałk i powiatu suwalskiego wobec policji i innych służb mundurowych w kwestii bezpieczeństwa.
Informacja prasowa.
– Debaty społeczne to pomysł polskiej policji. Chcemy zdiagnozować bieżące potrzeby i oczekiwania mieszkańców w związku z ich poczuciem bezpieczeństwa – mówił mł. insp. Andrzej Bałazy, komendant. – Dzięki spotkaniom dowiadujemy się o wielu rzeczach, które często umykają naszej uwadze – tłumaczył komendant.
Najwięcej pytań padało o młodzież, która w ocenie mieszkańców Suwałk zgromadzonych w sali konferencyjnej ratusza, dopuszcza się wielu przewinień. – Strach wyjść na klatkę schodową, strach wyjść z bloku. Młodzież stoi pod wejściem, pije alkohol, pali papierosy – grzmiał jeden z mieszkańców ulicy Kowalskiego w Suwałkach.
Innym tematem były drogi i bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Zdaniem jednego z mieszkańców policja powinna bliżej przyjrzeć się „wyścigom tirów” na ulicach Utrata i Pułaskiego. Jako rozwiązanie sugerowano postawienie znaku zakazu wyprzedzania przez samochody ciężarowe.
– Tę sprawę często sygnalizują mi i mieszkańcy Suwałk i miejscy radni, dlatego zwracam się z prośbą do policji o oficjalne stanowisko. Czy zdaniem specjalistów od organizacji ruchu drogowego wprowadzenie takiego rozwiązania wpłynie na poprawę bezpieczeństwa na miejskim odcinku drogi krajowej numer 8?– pytał Czesław Renkiewicz, Prezydent Suwałk. Andrzej Bałazy obiecał, że w ciągu tygodnia suwalska komenda policji zajmie stanowisko w tej sprawie.
Obecni na spotkaniu wójtowie z gmin powiatu suwalskiego pytali z kolei o remonty dróg wojewódzkich na terenie ich samorządów. A przedsiębiorcy z Suwalszczyzny prosili – by na wyremontowanych już drogach – nie ustawiać znaków zakazu ograniczających tonaż pojazdów, ponieważ uniemożliwia im to prowadzenie działalności.
– W Suwałkach władze miasta ten problem rozwiązały w prosty sposób. Możemy ubiegać się o pozwolenia, które zezwalają nam na wjazd na ulice, na których stoi zakaz. Dzięki temu możemy rozwozić materiały po mieście bez groźby mandatu – mówił jeden z przedsiębiorców, sugerując by i inni zarządcy dróg pomyśleli o takim rozwiązaniu.











