Święty czas poezji – za nami pierwszy dzień Festiwalu Miłosza

Święty czas poezji - za nami pierwszy dzień Festiwalu Miłosza Niebywałe Suwałki 4
Fot. Paweł Ulatowski
Fot. Paweł Ulatowski
Fot. Paweł Ulatowski

– Poezja wprowadza nas w inny świat, to rodzaj święta – mówił Jerzy Illg, dyrektor programowy Festiwalu Miłosza, inaugurując trzecią już edycję wydarzenia. Czwartek obfitował w niezwykłe spotkania: rozmowę o Ziemi Ulro, premierę filmu Widok Krakowa w reż. Magdaleny Piekorz, a także pierwszy z cyklu wieczorów poetyckich.

Informacja prasowa.

Na przedpołudniowej konferencji prasowej otwierającej imprezę Magdalena Sroka – Zastępca Prezydenta Krakowa ds. Kultury i Promocji Miasta stwierdziła, że kolejne edycje Festiwalu Miłosza być może najmocniej uświadomiły, czym naprawdę jest literatura dla stolicy Małopolski. Nieprzypadkowo przecież Czesław Miłosz zdecydował się tutaj spędzić ostatnie lata życia. Grzegorz Gauden – Dyrektor Instytutu Książki zauważył także, że wybór Krakowa jako domu był w przypadku poety czymś zupełnie naturalnym. Tak samo teraz naturalnym wydaje się stworzenie przestrzeni, w której spotykają się twórcy.

Bo Festiwal Miłosza to przede wszystkim poeci. – To święto, czas, za którym powinno się tęsknić – podkreślał Illg. Przypomniał też, że każdej z edycji imprezy patronuje inne dzieło poety. Najpierw był Zniewolony umysł, później – Rodzinna Europa, a w tym roku – Ziemia Ulro. Wokół tej właśnie książki – wydanej po raz pierwszy w roku 1977 – toczyło się jedno z pierwszych festiwalowych spotkań. Adam Zagajewski wprowadzał w tematykę eseistycznego tekstu. Przypomniał, że to praca ściśle literacka, książka bardzo gęsta. – W Ziemi Ulro brzmią dwie warstwy: jedna filozoficzna, ściśle intelektualna; i druga – egzystencjalna, odnosząca się do samotności poety w Kalifornii – mówił Zagajewski, dodając: – Miłosz był naprawdę samotny i naprawdę nierozumiany. Obraz samotności Miłosza kłócił się nieco z tym, co zobaczył Mark Danner, gdy przyjechał do Krakowa w 2002 roku, aby odwiedzić Miłosza i jego żonę Carol. – W przepięknym mieście ujrzałem wędrowca, który kroczy po Rynku Głównym i jest rozpoznawany przez swoją publiczność – mówił Danner. – W Stanach Zjednoczonych taki widok byłby raczej trudny do zaobserwowania. Tak było na początku XXI wieku. Kilka dekad wcześniej Miłosz na Rynku Głównym w takim wspomnieniu nie mógłby się pojawić. Reneta Gorczyńska przypomniała, że w Polsce przed latami 70. twórczość poety była całkowicie zablokowana. Z kolei same lata 70. to w życiu pisarza okres niezwykle dramatyczny – przede wszystkim ze względu na choroby, jakie dotknęły jego rodzinę. Gorczyńska próbowała rozpoznać ciemne tonacje tamtego czasu, wskazując na konkretne wiersze Miłosza. Stwierdziła też, że pisanie Ziemi Ulro mogło być zabiegiem terapeutycznym.

Richard Lourie – na marginesie rozważań o Ziemi Ulro – nawiązał do zdarzenia ze swojego życia. W czasie gdy pracował, niemal pół wieku temu, w restauracji w Idaho, zdarzało się, że kładł się w nocy na wzgórzu i patrzył w niebo. Podczas jednej z takich eskapad, gdy przed jego oczami rozpostarł się wszechświat, przerażony Lourie uciekł do domu i zamknął w czterech ścianach. – Doznałem wtedy uczucia podobnego do tego, co opisywał Miłosz w Widzeniach nad Zatoką San Francisco. Tego wszechświata było po prostu za dużo – mówił o swoim strachu serdeczny przyjaciel poety.

Jak więc czytać Ziemię Ulro dziś? Anthony Miłosz, syn Noblisty, porównał ten esej do innego krytykowanego i głośnego tekstu – Zniewolonego umysłu. – Zarówno w jednym, jak i drugim tekście, chodzi w zasadzie o to samo: by przemyśleć rzeczy, które nas otaczają – stwierdził.

O tym, że na rzeczywistość i codzienność którą się otaczamy czasem warto spojrzeć z boku, uświadomił – przynajmniej tym, którzy mieszkają w stolicy Małopolski – film Widok Krakowa. Obraz jest pierwszą częścią międzynarodowego projektu City(W)rites, w którym przewodnikami po literackich metropoliach Europy są wybitni pisarze i reżyserzy poszczególnych krajów. W Polsce o literackiej stolicy – Krakowie – opowiada film wyreżyserowany przez Magdalenę Piekorz, w którym w rolę przewodnika po grodzie Kraka wcielił się Adam Zagajewski. Na ekranie widzimy miasto przesiąknięte historią i obleczone nostalgiczną mgłą. Raz po raz, czasem na dachach budynków Starego Miasta, czasem w piwnicznym kabarecie, czasem na statku leniwie sunącym po Wiśle, pojawiają się głosy poetów, pisarzy, artystów, naukowców. To tworzy wyjątkową aurę Krakowa.

Pierwszy dzień festiwalu to także dwa ważne spotkania poetyckie. Podczas pierwszego, poświęconego poezji roczników ’60 swoje wiersze zaprezentowali: Marcin Sendecki, Jacek Podsiadło, Mariusz Grzebalski i Miłosz Biedrzycki. Późnym wieczorem, na I wieczorze poetyckim rozbrzmiały strofy chińskiego poety Duo Duo, wśród nich m.in.: Mam sen, Pomyśl o tym słowie i Wewnątrz tego. Julia Hartwig przeczytała trzy swoje utwory: Koleżanki, Blues oraz Tłumacząc wiersze poetów amerykańskich. Ten ostatni był zarazem łącznikiem z trzecim z bohaterów poetyckiego wieczoru – Garym Snyderem, poetą, tłumaczem i ekologiem. Publiczność usłyszała – w oryginale i w tłumaczeniach autorstwa m.in. Julii Hartwig – Siano dla koni oraz wiersz Dwa jelonki nie zobaczą ranka tej wiosny.

Dzisiaj na festiwalu: o godz. 11.00 – Inspekty poetyckie poświęcone twórczości Rafała Wojaczka (Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie), a od godz. 13.00 do 17.00 cztery spotkania autorskie, kolejno z: Martínem Lópezem-Vegą, Philipem Levine’em, Januszem Szuberem i Juanem Gelmanem. O godz. 17.00 zaplanowano dyskusję Wokół książki z udziałem Jerzego Illga, Bronisława Maja, Bogdana Toszy i Marka Zagańczyka, a godzinę później – spotkanie Pokolenia: Roczniki 70 z udziałem Justyny Bargielskiej, Tadeusza Dąbrowskiego, Agnieszką Wolny-Hamkało. O godz. 21.00 w Kolegiacie św. Anny rozpocznie się, prowadzony przez Andrzeja Franaszka, II wieczór poetycki z udziałem Wiery Burłak, Michaela Krügera, Tomaža Šalamuna i Adama Zagajewskiego. A od godz. 22.30 – Biała Noc: spotkanie z Lwem Rubinsteinem, prezentacja Antologii współczesnej poezji rosyjskiej autorstwa Jerzego Czecha, spotkanie wokół książki Oczami radzieckiej zabawki. Antologia radzieckiego i rosyjskiego undergroundu Konstantego Usenki i koncert zespołu N.O.M.

Zobacz szczegółowy program festiwalu

Festiwal Miłosza – to organizowane w Krakowie co dwa lata wielkie święto poezji. Wybitni twórcy, w tym laureaci Nagrody Nobla, poeci, prozaicy, krytycy i tłumacze przybywają do miasta, aby uczestniczyć w licznych autorskich spotkaniach, wieczorach poetyckich, debatach i spotkaniach panelowych. Festiwal ma nie tylko przypominać postać wielkiego polskiego poety, ale przede wszystkim prowokować do dyskusji o kondycji współczesnej kultury widzianej przez pryzmat dzieł literackich. Każda edycja ma nawiązywać do wybranego wątku twórczości Miłosza. W pierwszej odsłonie festiwalu (2009) był nim Zniewolony umysł, jako punkt wyjścia do dialogu nad współczesnymi formami zniewolenia, rozumianego nie tylko w kontekście politycznym, społecznym i religijnym, lecz także w rzeczywistości zawładniętej przez wszechobecne media, kulturę masową i reklamy. Dwa lata później, w 2011 roku, tematem była Rodzinna Europa, a festiwal skupił się na wielokulturowości współczesnego świata oraz na ważnych związanych z tym kwestiach: zachowania tożsamości, migracji czy życia na wygnaniu. Dyrektorem programowym festiwalu jest Jerzy Illg. Więcej na: www.miloszfestival.pl.

Fot. Materiały prasowe.

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo ciekawa propozycja, nie dziwi mnie też że rodem z Krakowa. Chociaż… jawi mi się dość hermetycznie. Czemu? wszak potrzeba nie lada wyrobienia, aby być odbiorcą takiego festiwalu choćby w połowie jedynie uczestnicząc. Bohater spotkania jest bodaj najlepszą wyobrażalnie osobistością aby satelity inteligencji mogły się wokół niej kręcić i paradoksalnie najbardziej sądzę myślowo oddalony od takiego rodzaju zabawy z literaturą. Chociaż sprawność jego w piśmie, bardzo pasuje do mnogości zagadnień festiwalowych, jego tempo było w wysnuwaniu spostrzeżeń i analiz większe niż tempo odbiorcy który tymi tropami chciał podążać. Nie chcę siać defetyzmu, ale skondensowanie takiej ilości zagadnień nie daje możliwości uczestniczenia w większości punktów festiwalu. Rzeczy które należy przetrawić, przeżuć nie należy połykać… grozi to niestrawnością. Czytam, dużo Miłosza czytam i lubię się nad tym pogłowić, takie stanowisko tylko podług swojej głowy na stół stawiam

Dodaj komentarz