Najbardziej otwarty festiwal teatralny

0
125

Wertep_0007W niedzielę w nocy w Hajnówce zakończył się piąty Międzynarodowy Festiwal Teatralny WERTEP. W ciągu siedmiu dni (dwóch weekendów) trwania festiwalu artystów podziwiało w sumie nawet kilka tysięcy widzów.

 Informacja prasowa.

Ten festiwal jak żaden inny łączy bardzo różną publiczność: od mieszkańców małych wsi i miasteczek na Podlasiu po turystów z wielkich miast, którzy rejony Puszczy Białowieskiej wybrali na cel swoich letnich wojaży. I w tym chyba należy upatrywać siły tego festiwalu – prezentowane tu spektakle, koncerty trafiają do wszystkich: małych i starych, publiczności nawykłej do kontaktu ze sztuką jak i tych, którzy spektakle mogą oglądać tylko przy okazji wizyty wędrownego festiwalu. Jest to jeden z nielicznych festiwali, gdzie tak duża część przedstawień skierowana jest do najmłodszych. Zresztą dzieci prawie nigdy nie ograniczały się tylko do nich, a razem z dorosłymi zostawały do późnych godzin nocnych, kiedy kończyły się ostatnie spektakle.

Bo i podział na spektakle dla dzieci i dorosłych zacierał się tu co chwila. Niezwykle zabawny jednoosobowy Teatr Delikates z równą łatwością potrafił zaangażować w swój spektakl zarówno dzieci jak i dorosłych. Ba! Nawet w Areszcie Śledczym w Hajnówce, gdzie 2 sierpnia dał specjalne przedstawienie (na mocy porozumienia Wertepu z dyrektorem AŚ w Hajnówce) – publika przyjęła go równie entuzjastycznie. Podobnie było i w przypadku innych: Teatru Feta, który w swoim przedstawieniu „Garkotłuki – Odyseja gastryczna” wielu rozbawił do łez, choć i przy okazji sporą część zmusił też do refleksji na temat absurdalności wszelkich konfliktów. Temat konfliktów, zniewolenia, czy wojny przewijał się zresztą w czasie tegorocznego WERTEPU często także w „Kucharzach na ostro” Teatru Formy czy duńskiego teatru Arriergarden. Była też niezwykła historia miłosna włoskiego Circo Pitanga, gdzie dwójka artystów niemal całą opowieść przedstawiła wykonując skomplikowane akrobacje na linie.

Można już też śmiało powiedzieć, że odwiedziny WERTEPU stały się swoistym świętem Policznej, małej wsi w Puszczy Białowieskiej, gdzie na co dzień mieszkają organizatorzy WERTEPU: Agata Rychcik-Skibińska i Dariusz Skibiński. Na to święto mieszkańcy szykują się na wiele dni wcześniej: miejscowe gospodynie przygotowały wspaniałe dania kuchni regionalnej (ale i wegetariańskie i wegańskie), specjalnie na ten dzień do Policznej ściągnęły rodziny mieszkańców nawet z najdalszych zakątków Polski. Przyjechało też tu mnóstwo mieszkańców pobliskich Kleszczel, gdzie w tym roku WERTEPU zabrakło.

Zresztą coraz więcej miejscowości i to z całego regionu bardzo chciałoby przyjąć i WERTEPOWYCH artystów u siebie. – Atmosfera Podlasia, jego mieszkańcy sprawiają, że tu odczuwa się wszystko jakby inaczej, głębiej – przyznaje Dariusz Skibiński, dyrektor artystyczny WERTEPU. – I zauważają to inni. Zwłaszcza w tym roku zgłosiło się już do nas kilka miejscowości bardzo zainteresowanych tym, żeby WERTEP zawitał w przyszłym roku i do nich.

Tegoroczny program był wyjątkowo udany – starannie wyselekcjonowany przez małżeństwo Skibińskich w czasie ich wojaży po festiwalach w Polsce i Europie (na co dzień występują oni w „a3teatr”). Swoje umiejętności zaprezentowało 20 grup teatralnych (86 artystów).

Fot: M. Klemens/ Galeria Leśna WYGON

Leave a Reply