„Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia” i „Adwokat” w cyklu „Przedpremierowo”

Artur Cichmiński, dziennikarz i krytyk filmowy ocenia film – pewniak i czarno-białą, nieco pretensjonalną wizję świata Ridleya Scotta.

Lawrence, Jennifer Lawrence… A może Francis Lawrence? Zarówno reżyser drugiej części „Igrzysk śmierci”, jak i odtwórczyni głównej roli – laureatka Oscara („Poradnik pozytywnego myślenia”) noszą to samo nazwisko. To zbieg okoliczności, jednak założenie dotyczące„podwójnej siły rażenia” jest w tym przypadku błędem.

– Film bardzo mi się podobał – zaznacza Artur Cichmiński. Dziennikarz dodaje jednak, że trudno oprzeć się wrażeniu, że zarówno pierwsza produkcja, jak i druga mają jednoznaczny przekaz. – To, co widzimy na ekranie, znajduje się pod kontrolą producentów – ocenia Cichmiński. Zadaniem Lawrence’a było pokazanie historii, bez znamion kreatywnego filmowania. Dosłowny przekaz, który nie zawiera żadnych ekstrawagancji, uczynił z reżysera tego filmu raczej sprawnego rzemieślnika, nie twórcę.

Duży plus „Igrzysk” to kreacje aktorskie. – Bohaterowie są autentyczni. Jennifer Lawrence po raz kolejny udowadnia, że ma talent. Katniss rozwija się, jest prawdziwa w buncie przeciwko totalitaryzmowi. To aktorka, która przekazuje emocje spojrzeniem, grymasem twarzy – podkreśla Artur Cichmiński. Nie ona jedna zwróciła uwagę krytyka filmowego. Cichmiński uważa, że postacie widziane na ekranie z pewnością nie są papierowe.

Dobrze zrealizowane kino przygodowe niestety nie wgniata w fotel. – To powtórka z rozrywki, tylko w innej scenerii, nieco bardziej widowiskowa w niektórych częściach – ocenia dziennikarz. W tej odsłonie „Igrzysk śmierci” sporo jest niespodzianek, ale część „W pierścieniu ognia” zyskuje przy tym więcej cech komiksu. Artur Cichmiński pierwszą produkcję odebrał jako „bardziej surową”, podkreślającą klimat.

Na brak akcji widzowie na pewno narzekać nie będą. W filmie dochodzi do starć wywołujących emocje. Czytelników książki Suzanne Collins zwroty akcji raczej nie zaskoczą. – W filmie są nawet książkowe dialogi. W dodatku kończy się tak samo jak książka – porównuje Artur Cichmiński, powołując się na ocenę córki – wiernej czytelniczki serii.

„Igrzyska śmierci” na ekrany kin wejdą 22 listopada, a potem jeszcze w 2014 i 2015 roku. Artur Cichmiński przewiduje, że kolejne części nie stracą na jakości i nadal będą bawić kinową publiczność.

O dobrą zabawę w kinie trudniej w przypadku drugiego filmu. „Adwokat” Ridleya Scotta podzielił środowisko krytyków filmowych. Film, który pojawił się w kinach 15 listopada (w Suwałkach będzie wyświetlany od 13 grudnia), w dniu premiery zarobił niecałe 8 milionów dolarów przy budżecie 50 mln dolarów (dla porównaniu druga część „Igrzysk śmierci” w dniu premiery zarobiła 166 mln dolarów).

„Adwokat”, odbierany jako jednoznaczny, czytelny i nudny, mimo wszystko podobał się Arturowi Cichmińskiemu. – Zawsze próbuję doszukać się czegoś – nawet w prostocie. Wydaje mi się, że świat który Ridley Scott i Cormac McCarthy przedstawiają, jasno i lakonicznie opisuje pewną rzeczywistość – pozbawioną cech dobra – dodaje. Główny bohater to nihilista, który w nie wierzy „w jasną stronę”. Dla niego czarne jest czarne, a białe jest białe. Świat innych odcieni po prostu nie istnieje.

Artur Cichmiński podkreśla, że znane nazwiska świadczą o jakości „Adwokata” (Penelope Cruz, Cameron Diaz, Javier Bardem, Brad Pitt). Film jest dobrze zagrany, choć zdaniem niektórych, Michaelowi Fassbenderowi został grymas twarzy ze „Wstydu”.

Wyjątkowo słabą stroną jest natomiast warstwa dialogów „Adwokata”. Nie tylko słabą, ale i trudną do zaakceptowania. Filozofujący gangster nie jest wiarygodny. Jak twierdzi krytyk filmowy „pozowanie na mędrców” można przełknąć pod pewnym warunkiem. – Zakładam, że nie żyjemy w miejscu, w którym dzieje się akcja filmy. Jesteśmy w Polsce i nie znany tamtej rzeczywistości – próbuje bronić „Adwokata” Artur Cichmiński.

Dziennikarz nie dziwi się jednak, że film może być określany jako pretensjonalny, prosty lub nawet banalny. Artur Cichmiński podkreśla, że „Adwokat” koresponduje z poprzednimi książkami autora scenariusza. Kto czytał powieść „To nie jest kraj dla starych ludzi” być może doszuka się w „Adwokacie” czegoś więcej, np. gorzkiej oceny współczesnej rzeczywistości.

Artura Cichmińskiego będzie można usłyszeć w piątek – 22 listopada około 20.20 na antenie Polskiego Radia PR 1 w „Magazynie Bardzo Filmowym”.

CichminskiArtur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro.

 

Dodaj komentarz