Wiatrakowe bezprawie

Fot. www.freedigitalphotos.net
Fot. www.freedigitalphotos.net
Fot. www.freedigitalphotos.net

Teraz nie ma już wątpliwości, do jakich naruszeń prawa doszło przy budowie turbin wiatrowych na Suwalszczyźnie. Kontrola NIK wykazała wiele uchybień i nieprawidłowości, nie tylko w sferze przekroczeń hałasu, czy wydawania pozwoleń na budowę. O wiatrakach, które stanęły na Obszarze Chronionego Krajobrazu, nikt już nie powie, że stanowią atrakcję turystyczną.

Kontrola NIK objęła wiele samorządów i instytucji z całej Polski, m.in.: Urząd Gminy Suwałki, Urząd Gminy Przerośl, Urząd Gminy Czyżew, Starostwo Powiatowe w Suwałkach, Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Suwałkach, Urząd Gminy Rymanów, Starostwo Powiatowe w Krośnie, w Przemyślu, w Świebodzinie, czy w Nowej Soli. W ogólnej ocenie proces powstawania lądowych farm wiatrowych w kraju został oceniony negatywnie. I nic dziwnego…

Na porządku dziennym była sytuacja, że władze gmin decydowały o lokalizacji farm wiatrowych, ignorując społeczne sprzeciwy, w dodatku budową wielu elektrowni wiatrowych zainteresowane były pełniące funkcje lub zatrudnione w gminach osoby, na których ziemi farmy powstały. Co więcej, zgody lokalnych władz na lokalizację elektrowni wiatrowych zostały w większości przypadków uzależnione od przekazania na rzecz gminy darowizn przez firmy budujące elektrownie lub sfinansowania przez nie dokumentacji planistycznej.

Kontrola lokalizacji i budowy farm wiatrowych została przeprowadzona z inicjatywy własnej NIK. Do jej rozpoczęcia przyczyniły się wnioski i interwencje parlamentarzystów, doniesienia mediów i organizacji społecznych oraz sygnały od mieszkańców miejscowości, na terenie których planowano budowę lub już uruchomiono farmy wiatrowe.

Naruszeń i nieprawidłowości jest wiele – na terenie powiatu suwalskiego kontrolerzy stwierdzili przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu w dwóch punktach pomiarowych, zlokalizowanych w miejscowości Żywa Woda, położonych w odległości 400 m od najbliższej turbiny wiatrowej.

Co więcej, okazało się, że prognozy oddziaływania na środowisko (sporządzone do opracowywanych przez gminę (we własnym zakresie) mpzp zostały zlecone i opłacone przez inwestorów zainteresowanych budową elektrowni wiatrowych. W konsekwencji część elektrowni wiatrowych została zlokalizowana na terenach dogodnych dla inwestora, lecz mieszczących się w Obszarze Chronionego Krajobrazu „Pojezierza Północnej Suwalszczyzny”. Ta sytuacja dotyczy m.in. Zespołu Elektrowni Wiatrowych „Suwałki” – co najmniej 9 z 14 turbin położonych jest na Obszarze Chronionego Krajobrazu „Pojezierze Północnej Suwalszczyzny”. – Na osi widokowej z nabrzeża doliny Czarnej Hańczy, z miejscowości Osowa w kierunku wschodnim na dolinę Czarnej Hańczy, z miejscowości Stary Bród oraz w kierunku jeziora Okminek elektrownie wiatrowe stanowią element dominujący w chronionym krajobrazie. Niezależnie od ukształtowania terenu przesłaniają perspektywę na różnych poziomach oraz stanowią obcy element techniczny w krajobrazie typowo rolniczym – podkreślają autorzy raportu.

Gmina Przerośl też nie pozostaje bez winy. Do kasy gminnej wpłynęła kwota 691,5 tys. zł – na podstawie porozumień zawartych z inwestorem. W porozumieniach tych przekazanie środków uzależniono m.in. od spełnienia zobowiązań dotyczących przyjmowania mpzp oraz – w razie konieczności – także zmian studium. Gmina Przerośl zawarła także inną umowę darowizny, na kwotę 1,7 mln zł z kolejnym przedsiębiorcą, z przeznaczeniem na prace planistyczne związane z rozwojem na terenie gminy energii odnawialnej, a także na rozwój infrastruktury drogowej, upowszechnianie kultury i tradycji, bezpieczeństwo przeciwpożarowe i inne cele. To zalążek mechanizmu korupcjogennego.

farmy-wiatrowe-pO sytuacji podatkowej w gminie Suwałki pisaliśmy tuż po wydaniu decyzji przez WSA w Białymstoku. W grudniu 2011 r. budżet Gminy Suwałki zobligowany był zwrócić zarządcy farmy wiatrowej kwotę 6,5 mln zł tytułem nadpłaconego podatku od nieruchomości w latach 2010-2011.

Z kontroli NIK wynika, że żadna ze skontrolowanych gmin – w całej Polsce, nie tylko na Suwalszczyźnie, nawet w sytuacji licznych protestów dotyczących lokalizacji farm wiatrowych, nie zdecydowała się na zorganizowanie referendum w sprawie budowy farm wiatrowych. Decyzje w imieniu społeczności lokalnych w tym zakresie, podejmowane były wyłącznie na sesjach rad gmin przez radnych.

Argument bezpieczeństwa także został pominięty. Z raportu jasno wynika, że służby dozoru technicznego nie interesowały się bezpieczeństwem funkcjonowania urządzeń technicznych elektrowni wiatrowych, ponieważ obowiązujące przepisy nie definiowały, jakie elementy mechaniczne (generatory, rotory z gondolą, wirniki, skrzynie biegów, transformatory czy łopaty śmigła) miałyby podlegać kontroli. Kwestia zapewnienia bezpiecznego jak pozostawała, tak i pozostaje poza zainteresowaniem jakichkolwiek organów inspekcyjnych państwa.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz