W którą stronę zaskoczy PMI?

budynki
Fot. Vera Kratochvil.
Fot. Vera Kratochvil.
Fot. Vera Kratochvil.

Czwartek przyniósł gwałtowny wzrost rentowności obligacji na rynkach bazowych i peryferyjnych oraz osłabienie walut państw rozwijających się. Impulsem były pozytywne dane z USA, które – w połączeniu z nieco mniej gołębią retoryką Fed (już nie wszyscy członkowie FOMC popierają utrzymanie niskich stóp długo po zakończeniu QE3) – zaczęły skłaniać inwestorów do rozważania szybszych podwyżek stóp za oceanem.

Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych

Liczba nowych bezrobotnych w USA wzrosła co prawda w ostatnim tygodniu nieznacznie, ale poprzedni odczyt (i tak już bardzo optymistyczny) został zrewidowany w dół, do najniższego poziomu od maja 2000. Wzrósł również indeks kosztów zatrudnienia w USA, świadczący o presji płacowej. Niższa od prognoz inflacja w strefie euro nie była w stanie zahamować wzrostu rentowności na rynkach bazowych. Poza tym, warunki geopolityczne nadal są niekorzystne – rynek obawia się o skutki dodatkowych sankcji nałożonych na Rosję, negatywnie na nastroje wpłynęło też bankructwo Argentyny.

Dziś rano poznamy ostateczne indeksy PMI dla przemysłu za lipiec, w tym dla Polski. Po serii rozczarowujących danych za czerwiec, dzisiejszy odczyt będzie ważną wskazówką, w jakim kierunku zmierza polska gospodarka na progu III kwartału. Z jednej strony spadek wskaźnika Ifo i eskalacja konfliktu na wschodzie ciążą polskiemu przemysłowi. Przeciwny sygnał daje lekkie odbicie PMI w strefie euro i Niemiec. Zakładamy stabilizację indeksu na poziomie zbliżonym do czerwcowego, co powinno mieć raczej neutralny wpływ na polskie aktywa. Opublikowany dziś rano indeks PMI dla Chin zanotował wzrost, ale nieco słabszy od wstępnego szacunku.

Kurs EURUSD był wczoraj i dzisiaj w nocy wyjątkowo stabilny wokół 1,339 mimo dynamicznych zmian na globalnym rynku. Dane ze strefy euro oraz USA nie miały wyraźnego wpływu na notowania. Dziś poznamy miesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy. Przyrost etatów poza rolnictwem zaskakiwał na plus w ostatnich pięciu miesiącach i rynek liczy, że w lipcu rynek pracy zanotował wzrost zatrudnionych o ponad 200 tys. Odczyt lepszy od oczekiwań będzie zapewne wspierał dolara, w przeciwnym przypadku koniec tygodnia przyniesie realizację zysków po ostatnich spadkach EURUSD.

Kursy EURPLN i USDPLN odnotowały wczoraj silne wzrosty do prawie 4,18 i ponad 3,12. W wyniku gwałtownego osłabienia polskich obligacji i nagłego pogorszenia nastroju na globalnym rynku EURPLN opuścił w końcu przedział 4,11-4,17, w którym poruszał się od połowy czerwca.

Pod presją były również forint (EURHUF wzrósł do ponad 314 z 311), czeska korona (EURCZK w górę do 27,66 z 27,5) czy rumuński lej (EURRON wzrósł do 4,42 z 4,40). Dziś rano EURPLN jest nieco poniżej 4,18. Rynek „obawia się”, że dzisiejsze dane z rynku pracy USA będą dość dobre (zwiększając szanse na szybszą podwyżkę stóp przez Fed), co do czasu ich publikacji może ograniczać potencjał do odrobienia strat przez złotego (z powodu presji, pod jaką w pierwszej części sesji mogą być polskie obligacje). Szansą na umocnienie krajowej waluty byłaby wyraźna pozytywna niespodzianka ze strony polskiego PMI (oddalająca możliwość obniżek stóp w kraju). Opór dla EURPLN to 4,20, wsparcie to 4,15.

Na krajowym rynku stopy procentowej IRS wzrosły o 10-15 pb na odcinku od 2 do 10 lat, a rentowności obligacji o 10-20 pb. Wczorajszy ruch wynikał z gwałtownego osłabienia na rynkach bazowych w reakcji na jastrzębie wątki komunikatu FOMC i pozytywne dane z USA. Obroty na polskim rynku długu były bardzo duże. WIBOR od 1 do 12 miesięcy nie uległy zmianie, natomiast na rynku FRA też odnotowano wyraźny ruch w górę dłuższych stawek. Zgodnie z zapowiedziami, Ministerstwo Finansów ogłosiło, że w sierpniu nie odbędzie się żadna aukcja obligacji. Dyrektor departamentu długu w resorcie, Piotr Marczak, powiedział, że Ministerstwo w zasadzie zakończyło finansowanie potrzeb na 2014. Po wakacjach proces ten będzie dokończony kredytami z międzynarodowych instytucji. O nastrojach na rynku długu na koniec tygodnia przesądzą dane o PMI (zgodny z naszą prognozą odczyt dla Polski byłby neutralny), a po południu dane z USA.

Członek RPP Jerzy Osiatyński w wywiadzie dla The Wall Street Journal powiedział, że spowolnienie gospodarcze przyszło wcześniej niż się spodziewał i może być głębsze, a kluczowe mogą okazać się ostateczne dane o wzroście PKB w II kw. i dane makro publikowane w sierpniu. Jego zdaniem perspektywy inflacji oraz wykorzystania mocy produkcyjnych „nie uzasadniają tak wysokich stóp procentowych” i mogą prowadzić do znacznego napływu kapitału, co umocni polską walutę i ograniczy konkurencyjność eksporterów. Dodał jednak, że obniżenie stóp procentowych zbyt mocno niesie ze sobą ryzyko powstania baniek spekulacyjnych na rynku nieruchomości lub rynku finansowym.

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w czerwcu inwestorzy zagraniczni kupili polskie rynkowe obligacje o nominalnej wartości ponad 10 mld zł. Był to największy miesięczny napływ od sierpnia 2010. Tym samym, stan posiadania polskich obligacji przez nierezydentów zbliżył się dość istotnie do 200 mld zł i osiągnął prawie stan z września 2013. W rozbiciu na podmioty, najwięcej w czerwcu kupiły fundusze inwestycyjne i banki. Pod kątem geograficznym, dług za 3,4 mld zł kupili inwestorzy ze strefy euro. W całym drugim kwartale zagranica nabyła obligacje za prawie 13 mld zł, najwięcej od I kw. 2013 kiedy to kupiła dług za ponad 15 mld zł. Saldo za I połowę roku wyniosło +6,6 mld zł. Inwestorzy krajowi zredukowali swoje zaangażowanie w czerwcu o prawie 5,2 mld zł, z czego 4,5 mld zł stanowiła aktywność banków komercyjnych (pierwszy odpływ po pięciu kolejnych miesiącach akumulacji). W całej I połowie roku odnotowano jednak zakupy o wartości 20,7 mld zł.

Dodaj komentarz