Wiatraki zrujnują gminę? Mieszkańcy żądają kilkumilionowych odszkodowań

Na zdj. elektrownie wiatrowe w okolicach Gołdapi, w pobliżu zamieszkałych siedlisk (fot. Dariusz Morsztyn).
Na zdj. elektrownie wiatrowe w okolicach Gołdapi, w pobliżu zamieszkałych siedlisk (fot. Dariusz Morsztyn).
Na zdj. elektrownie wiatrowe w okolicach Gołdapi, w pobliżu zamieszkałych siedlisk (fot. Dariusz Morsztyn).

Odnawialne źródła energii na Suwalszczyźnie były w ubiegłym roku tematem konsultacji społecznych, dotyczących lokalizacji urządzeń na terenie gminy Suwałki. Mieszkańcy i urzędnicy wypracowali wspólne stanowisko. To rzadkość. W sąsiednim województwie ludzie już nie chcą rozmawiać – w połowie stycznia 2015 roku złożyli do urzędu wnioski o odszkodowania z tytułu utraty wartości nieruchomości.

Mieszkańcy Dąbrówki Polskiej i Bań Mazurskich – miejscowości położonych w powiecie gołdapskim, w województwie warmińsko-mazurskim, postanowili działać. Jak informuje Dariusz Morsztyn z Bań Mazurskich – poprzedni samorząd uchwalił miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, przewidujący zlokalizowanie kilkunastu elektrowni wiatrowych w rejonie tych miejscowości.

– Mieszkańcy o odszkodowania wystąpili na podstawie art. 36 Ustawy z dnia 27 marca 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Prawo to gwarantuje zwrot różnicy wartości nieruchomości, jeśli zmiana planu zagospodarowania przestrzennego taką stratę dla właścicieli powoduje. Szacunkowa wartość nieruchomości, która jest punktem wyjścia do roszczeń mieszkańców Dąbrówki Polskiej i Bań Mazurskich przekracza 3 mln złotych – dodaje Morsztyn.

Mieszkańcy zdają sobie sprawę, żądana kwota może pogrążyć gminę, której budżet wynosi niecałe 12 mln złotych, a zadłużenie – 5 mln zł. Jak informują wnioskodawcy – sprawą wyegzekwowania odszkodowań od Urzędu Gminy w Baniach Mazurskich zajęły się profesjonalne kancelarie prawnicze, doświadczone w egzekwowaniu tego typu roszczeń. – Plan budowy farmy wiatrowej praktycznie nie uwzględnia potrzeb mieszkańców gminy, ale za to zaspokaja potrzeby finansowe spółki rolnej „Wtoklesz”, której głównym udziałowcem jest były radny Franciszek Ozimek oraz miejscowego proboszcza Parafii Rzymsko–Katolickiej w Baniach Mazurskich, bo to na ich gruntach mają powstać wiatraki – informuje Dariusz Morsztyn, dodając, że byli to główni lobbyści w sprawie inwestycji na terenie gminy Banie Mazurskie.

– Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nazwany „Park Elektrowni Wiatrowych – zespół Banie Mazurskie, zespół Dąbrówka Polska” o powierzchni około 1000 ha, został sfinansowany przez spółkę cywilną „Dipol” z Pruszcza Gdańskiego. Został on praktycznie wprowadzony bez żadnych konsultacji. Jak się okazuje, w Polsce akty prawa miejscowego najzwyczajniej w świecie są kupowane, bo jak można nazwać fakt sfinansowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przez inwestora – prywatną firmę – komentuje Morsztyn.

W lipcu 2014 roku został opublikowany raport Najwyższej Izby Kontroli, dotyczący lokalizacji odnawialnych źródeł energii w Polsce. Pod lupą znalazło się wiele urzędów na Suwalszczyźnie, które zachłysnęły się perspektywą zarabiania na farmach wiatrowych. Kontrolerzy opisali m.in. mechanizm korupcjogenny w gminie Przerośl. Do kasy gminnej wpłynęła kwota 691,5 tys. zł – na podstawie porozumień zawartych z inwestorem. W porozumieniach tych przekazanie środków uzależniono m.in. od spełnienia zobowiązań dotyczących przyjmowania mpzp oraz – w razie konieczności – także zmian studium. Gmina Przerośl zawarła także inną umowę darowizny, na kwotę 1,7 mln zł z kolejnym przedsiębiorcą, z przeznaczeniem na prace planistyczne związane z rozwojem na terenie gminy energii odnawialnej, a także na rozwój infrastruktury drogowej, upowszechnianie kultury i tradycji, bezpieczeństwo przeciwpożarowe i inne cele. 

5 KOMENTARZE

  1. Totalne bezprawie w Polsce. Stawiają wiatraki gdzie chcą, gdzie jest interes lobbystów i nie przejmuja się szkodliwym oddziaływaniem na ludzi, zwierzynę i środowisko.

  2. To mi się podoba, że ludzie wzięli w ręce sprawy swoje a nie inwestora. Co do inwestora Dipol s.c. z Pruszcza Gdańskiego pana S. Gościniaka to działa on jednocześnie na podstawie kilku spółek: EL-MI Sp. z o.o., EL-BA Sp. z o.o., EL-PRO Sp. z o.o., EL-PRO II Sp. z o.o., EL-ZA Sp. z o.o., EL-EŁK sp. z o.o., EL-STA Sp. z o.o i zapewne wiele innych nazw. Plany zagospodarowania przestrzennego opłaca zazwyczaj ten pan z Pruszcza tak było w Ełku i innych miejscowościach. Zawierał porozumienia z Wójtami Gminy, że za fryko pobuduje drogi itp. czyli darowizna która z literą prawa gwarantowała że gminy za wszelka cenę muszą zdobyć decyzję administracyjne natomiast inwestor z zawartą darowizną nic nie wybuduje dla gminy tak było to sporządzone

  3. Wpłata do kasy gminy to nie korupcja, raczej rodzaj kontraktu (darowizna na cel). Ale ten kontrakt, jeśli zawierany w imieniu wspólnoty samorządowej, powinien być z mieszkańcami konsultowany. Tego chyba zabrakło w Przerośli, a teraz brakuje na Mazurach Garbatych.

    • Firma Dipol nigdy nie wpłacała do kasy gminnej, gdyż jej nie stać na takie darowizny. Wiem co piszę gdyż taką darowiznę czytałem zawartą pomiędzy prezesem sp. c. Dipol a Wójtem pewnej gminy. Akt darowizny jest tak sporządzony pomiędzy Wójtem a Dipolem, że gmina jest zakładnikiem a z punktu prawa ta darowizna jest kawałkiem papieru który można zużyć w pewnym pomieszczeniu dla jednego tylko podpisującego. Zapewne Pan Gościniak już sprzedał udziały w tym parku wiatrowym w Baniach Mazurskich dla RWE tak jak to zrobił w Nowym Stawie, Żninie, Ełku itp. Jak można darowiznę uzgadniać z mieszkańcami to się robi bez rozgłosu przecież mieszkańcy nie pomogą w załatwieniu decyzji administracyjnych do danej inwestycji lecz włodarze gminni.

Dodaj komentarz