Schłodzenie oczekiwań na podwyżkę w USA

dolar_imadlo
Rys. www.freedigitalphotos.net

Nastrój na rynku na początku europejskiej sesji był dość słaby, ale kolejne godziny przyniosły stopniową poprawę. Peter Praet, główny ekonomista EBC, powiedział wczoraj, że wzrosło ryzyko nieosiągnięcia przez bank centralny swojego celu inflacyjnego i że możliwe jest zwiększenie skali programu skupu obligacji jeśli zajdzie taka potrzeba.

Źródło: Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK, Departament Analiz Ekonomicznych

Jego zdaniem, spadające ceny surowców i spowolnienie w Chinach mogą utrudnić osiągnięcie celu przez EBC. Wczoraj obawy o globalny wzrost nieco osłabły, do czego ponownie przyczyniły się dane z USA. Lipcowe zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w stosunku do poprzedniego miesiąca znacznie mocniej niż oczekiwano, a dodatkowo odczyt za czerwiec został zrewidowany w górę. Jednocześnie, szef Fed z Nowego Jorku, William Dudley, powiedział wczoraj, że jego zdaniem wrześniowa podwyżka stóp stała się mniej oczywista po ostatnim zamieszaniu na globalnym rynku. Do tej pory był on raczej zwolennikiem dostosowania w polityce pieniężnej w przyszłym miesiącu.

Kurs EURUSD spadł drugą sesję z rzędu, a był to największy dzienny spadek od końca czerwca. Wsparciem dla dolara były dane z USA, a pewną presję na euro wywoływać mogły słowa głównego ekonomisty EBC. W rezultacie, EURUSD testował w trakcie dnia poniedziałkowe minimum na ok. 1,136, a w nocy był przez chwilę blisko 1,13. Na otwarciu kurs jest blisko 1,135. Dziś po południu kolejna porcja danych z amerykańskiej gospodarki.

Wtorkowe i środowe odczyty były dość solidne, więc rynek liczy zapewne, że dzisiaj również będą pozytywne niespodzianki. Jeśli tak się stanie, to kurs EURUSD mógłby spadać dalej w kierunku 1,12.

Kurs EURPLN pozostał wczoraj bardzo stabilny w okolicy 4,24. Na globalnym rynku nie zaszły żadne gwałtowne zmiany, co stabilizowało krajową walutę. Poza tym, euro traciło wczoraj na wartości wobec głównych walut, co też ograniczało potencjał do deprecjacji złotego. Dość wyraźny ruch zanotowano z kolei w przypadku USDPLN – powyżej 3,72 z 3,67 – w wyniku spadku EURUSD. Spośród innych walut regionu, większość pozostała stabilna, w przypadku forinta zanotowano natomiast osłabienie do euro – EURHUF wzrósł przejściowo do prawie 317 z 314. W nocy krajowa waluta pozostała stabilna do euro w okolicy 4,23, ale dalej traciła do dolara (USDPLN osiągnął przejściowo 3,75).

Nastrój na świecie zmienia się w ostatnich dniach bardzo dynamicznie, dzisiaj na otwarciu europejskie indeksy giełdowe rosną dość wyraźnie. Po południu poznamy ważne dane z USA, które mogą ponownie wywołać podwyższoną zmienność na rynku.

Na krajowym rynku stopy procentowej rentowności lekko spadły (o 2-6 pb), a IRS w podobnej skali wzrosły dzięki uspokojeniu sytuacji na globalnym rynku. Po wtorkowym silnym wzroście, 10-letni spread asset swap spadł wczoraj w okolice 30 pb z 40 pb. W dalszym ciągu płynność na polskim rynku jest jednak bardzo niska. Zmienność może ponownie wzrosnąć dzisiaj po południu kiedy poznamy ważne dane z USA. Wydaje się, że odczyty zaskakujące mocno na plus i mocno na minus mogą raczej osłabić polski rynek (w drugim przypadku pod wpływem możliwego nasilenia się obaw o głębszy kryzys w globalnej gospodarce i odwrotu inwestorów od ryzykownych aktywów).

Dziś Senat zacznie prace nad ustawą o kredytach walutowych, którą Sejm przegłosował na początku miesiąca. Pojawiające się ostatnio komentarze ze strony PO sugerują, że wyższa izba parlamentu przywróci ustawę do poprzedniego kształtu, który zakłada równy podział różnicy miedzy wartością hipotecznego kredytu złotowego i walutowego między bank i klienta. Jeżeli takie informacje będą napływać na rynek, wtedy mógłby to być pozytywny czynnik dla złotego i polskich obligacji. PO potrzebuje jednak poparcia PSL w niższej izbie parlamentu, aby uratować poprawki wprowadzone w Senacie. Sejm nie ma jednak określonego terminu na przeprowadzenie głosowania w tej sprawie, więc jeśli PO nie będzie pewna poparcia swojego koalicjanta, to ustawa może „utknąć” do czasu wyborów parlamentarnych.

Dodaj komentarz