„Deadpool” – recenzja filmu w cyklu „Przedpremierowo” (tym razem „Popremierowo”)

„Deadpool”, Tima Millera, to klasyczna historia o superbohaterze, w typie Iron Mana czy Kapitana Ameryki, który zyskuje nadludzkie umiejętności, przechodzi wewnętrzną przemianę, po czym ratuje świat. Oczywiście… żartuję. Reżyser w swym debiutanckim filmie odwrócił wszystko do góry nogami.

Z Arturem Cichmińskim o filmie „Deadpool” rozmawiał Bartosz Łojko.

To szokująco-prześmiewczy film akcji. Tarantinowska brutalność, sceny nagości i humor rodem z South Parku, wprawią widza w świetny nastrój. Film, nie bez przyczyny, otrzymał w Stanach kategorię R, czyli tylko dla dorosłych, dlatego radzę, wspólnie z Arturem Cichmińskim: – Nie zabierajcie na film swoich pociech.

464-film-page-largeW produkcji mamy do czynienia z klasycznym schematem filmów Marvela (na podstawie komiksów). Wade Wilson – świetny w tej roli Ryan Reynolds – niegdyś agent służb specjalnych, a obecnie najemnik , poddany zostaje nielegalnemu eksperymentowi, w wyniku którego nabywa niezwykłą moc samoleczenia. Wyposażony w nowe zdolności oraz czarne poczucie humoru (tego nie nabył w wyniku eksperymentu, już je miał) wyrusza z misją wymierzenia sprawiedliwości człowiekowi, który niemal zniszczył mu życie.

– Fabuła nie jest tutaj najważniejsza. Ekranizację komiksu Marvela napędza przede wszystkim poczucie humoru Deadpoola – jego absurdalność, zjadliwość, a także rodzaj osobliwego szaleństwa. Tytułowy bohater w sposób jaskrawy jest przeciwieństwem Kapitana Ameryki – to bardzo niegrzeczny chłopiec, ktoś totalnie niepoprawny politycznie, obrazoburczy. Postać ta nie boi się wulgarnego języka, jest wręcz z tego powodu absolutnie dumna i szczera. Czarny humor bije z każdej sekundy filmu – tłumaczy Artur Cichmiński.

deadpool-gallery-05-gallery-imageSukces tej produkcji bazuje właśnie na, jeśli można tak powiedzieć, aparycji aktora. Ryan Reynolds kojarzony był głownie ze „słabych”, choć to nie jego wina, komiksowych ekranizacji („Green Lantern”, epizod w „X-men Geneza: Wolverine”). Znamy go też z ckliwych komedii romantycznych. Aktor jest jednak ogromnym fanem komiksów, który od dawna marzył o tym, by „pójść na całość” i stworzyć postać, która zostanie zapamiętana. Okazało się, że film o superbohaterze, który jest facetem z krwi i kości, na prawo i lewo rzucającym gagami i przekleństwami, to strzał w dziesiątkę. – W końcu mamy film dla dorosłych, którzy wyrośli na filmach i komiksach Marvela, ale w kinie szukają czegoś więcej – dopowiada Cichmiński.

„Deadpool” to swoista parodia filmów o superbohaterach. Liczne odniesienia do wcześniejszych produkcji Marvela, ról Reynoldsa, popkultury, show-biznesu i wielu innych aspektów, stanowią istotny element tego obrazu. Miejscami, aż ciężko oderwać oczy od ekranu, bo można przegapić kolejne ciekawe nawiązanie czy ukierunkowany dowcip.

– Sam tytułowy bohater nie tylko komentuje własne poczynania, ale i dosyć często burzy tzw. „czwartą ścianę”, zwracając się bezpośrednio do widza i cofając akcję, by coś ironicznie wytłumaczyć – doskonale wiedząc o tym, że jest aktorem i gra w tym filmie. Z pełną świadomością „puszcza oko” do widza, czyniąc seans niezwykle sugestywną rozrywką – – tłumaczy dziennikarz filmowy.

deadpool1-gallery-imageTo podejście wpłynęło też na ścieżkę dźwiękową filmu, która bardzo dobrze komponuje się z treścią produkcji. Żaden z wykorzystanych utworów nie był przypadkowy – mamy tu rap, gangsta rap, pop – wszystko idealnie dobrane do przedstawionych scen. – po prostu muzyka dużego chłopca, który lubi rozrabiać – wtrąca Artur Cichmiński.

Jest to film, który po pierwsze – jest fantastyczną rozrywką, z barwnym bohaterem. Po drugie – obrazem wulgarnym i w dużej części amoralnym – czymś, na co dorośli fani komiksów, czekali od bardzo dawna. To obraz, który przekracza chyba wszystkie możliwe granice, jednocześnie rozbawiając nas do łez.

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

 Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro. Często gości w programie w TVP Polonia – „Halo Polonia”.

1 KOMENTARZ

  1. Świetny film – totalnie inne niż do tej pory podejscie do ekreanizacji komiksów (zdecydowanie na plus). Uważam jednak, że ten film powinien rozpocząć dyskusję nad tym by w Polsce wprowadzić kategorie wiekowe. Przede mną i moją żoną w kinie siedziałą grupka chłopaków w wieku 13-14 lat? (bez rodziców). Uważam, że to nie był film dla nich.
    PS. Zgadzam się z recenzją Artura w 100%.

Dodaj komentarz