Piekło na ziemi, czyli samotność w hermetycznym świecie – „Syn Szawła” w „Kinie konesera”. Wygraj bilety

Kadr z filmu "Syn Szawła".

O filmie „Syn Szawła” w cyklu „Przedpremierowo” z dziennikarzem Arturem Cichmińskim rozmawiał Bartosz Łojko.

Autor: Bartosz Łojko

Choć wydawać by się mogło, że filmy poruszające kwestie Holocaustu – mam tu na myśli takie obrazy jak „Lista Schindlera” Stevena Spielberga, „Lektor” Bernharda Schlinka, „Chłopiec w pasiastej piżamie” Marka Hermana czy liczne filmy dokumentalne – wyczerpały możliwości spojrzenia na ten temat; że zostało powiedziane już bardzo dużo, choć może lepsze byłoby określenie wystarczająco dużo. I że ciężko dodać coś nowego w tym temacie. Okazuje się jednak, że nagrodzony na Grand Prix festiwalu w Cannes „Syn Szawła”, czyli debiut węgierskiego reżysera László Nemesa, ukazuje Holocaust jeszcze z nieco innej perspektywy. To obraz mocny, ciężki i bezkompromisowy. Sprawiający, że widz odczuwa ciągły dyskomfort. Film wciska w fotel i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Artur Cichmiński komentuje: To z całą pewnością inny film, który dotyka tematyki Holokaustu. Wymienione produkcje charakteryzują się hollywoodzką epickością, ukazując globalny wymiar horroru przygotowanego przez nazistów. To kino ilustrujące, nawet indywidualny ludzki dramat, w szerszej perspektywie. To zdecydowanie klasyczny sposób komunikowania się z widzem. „Syn Szawła” jest tymczasem zupełnie nowym sposobem opisywania Holokaustu. Tu wszystko skupia się na głównym bohaterze – sposób prowadzenia kamery, kompozycja kadru, narracja.

Oś dramaturgiczna filmu opiera się na historii Szawła – więźnia obozu Auschwitz-Birkenau, który należy do Sonderkommando, czyli specjalnego, żydowskiego oddziału zajmującego się organizacją procesu ludobójstwa. Ludzi, jeśli można użyć takiego określenia, od „brudnej roboty”. Jego członkowie byli zmuszeni brać pośredni udział w mordowaniu swoich współwięźniów (nierzadko przyjaciół czy nawet rodzin). Kiedy w jednym z nich Szaweł rozpoznaje syna, desperacko pragnie uchronić go przez spaleniem w krematorium i zapewnić mu prawdziwy pogrzeb, co w warunkach obozu koncentracyjnego jest rzeczą praktycznie niemożliwą. Trudno właściwie, w kontekście przedstawionych wydarzeń, mówić o kreacji czy grze aktorskiej bohaterów – wszyscy są naturalni, widzimy ich lęki i emocje. Jesteśmy razem z nimi. Choć właściwie mamy do czynienia tylko z jednym z nich.

– Rozgrywający się dookoła koszmar determinuje głównego bohatera, który wiedząc, że jego dni są praktycznie policzone, chce zrobić coś, co ocali go jako człowieka. Szaweł jak w amoku walczy o swoje człowieczeństwo, swoją godność. To jednak widz musi odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego on to robi – czy jest to akt desperacji, oznaka szaleństwa czy może chęć odkupienia win – dodaje Artur Cichmiński.

Film sprawia przede wszystkim ogromne wrażenie pod względem realizacji. Kamera prowadzona jest z perspektywy głównego bohatera, przez co wydaje się nam, że uczestniczymy w tym koszmarze – patrzymy na wydarzenia jego oczami. Reżyser, poprzez operowanie światłem i ruchem oraz bardzo ciasny kadr, osiągnął niesamowity efekt bliskości i bezpośredniego kontaktu.

Obraz nie ma w sobie nic, co przywołałoby jakikolwiek inny film o Holokauście. Jest niezwykle surowy, bardzo osobisty. To wręcz kino „kameralne”, pozbawione szerokich planów, panoramicznych jazd kamery. – Właściwie trudno tutaj określić jaką skalę ma przestrzeni w jakiej znajduje się bohater. Obóz widać tylko od środka i tylko w bliskim otoczeniu samego Szawła. Pole widzenia jest zawężona. Widz ma wrażenie jakby sam był uczestnikiem tych wydarzeń. Na dobrą sprawę, żeby w pełni odczuć ten film brakuje tylko zapachu – komentuje krytyk.

Cały horror obozu nie jest przez to pokazany wprost – to widz ma za zadanie dopowiedzieć sobie, co się dzieje poza kadrem. Powstaje przez to bardzo naturalistyczny obraz „piekła na ziemi”. To co widzimy nie potrzebuje dodatkowych zabiegów stylistycznych i formalnych, żeby wywołać silne emocje – grozy, przerażenia, paniki – dodaje dziennikarz. W filmie nie uświadczymy muzyki, albo inaczej, ona jest, ale o niej zapominamy. Klimat potęgują za to odpowiednio dobrane dźwięki. Dźwięk jest bardzo wyraźny, a nawet wyrazisty. Ciągle mamy poczucie, że wokół coś się dzieje, coś niedobrego, złego. Długo nie widać pieców krematoryjnych, ale je słychać! Wiemy, że one są i wydają z siebie upiorny dźwięk szalejącego ognia. Obóz pokazany w filmie słychać niezwykle autentycznie. Ten dźwięk osacza widza – stwierdza Artur Cichmiński.

Stylistyczna strona filmu Nemesa jest jego największą siłą. Sprawia, że seans „Syna Szawła” jest intensywnym doznaniem. Przerażającym i przytłaczającym przeżyciem.

To nie jest film dla każdego. „Syn Szawła” nie jest brutalny, ale sugestywnie drastyczny. Wymowa tego bez wątpienia dzieła, poszczególne, wstrząsające sceny, są niezwykle uderzające. Jako widzowie jesteśmy niemal fizycznie w tym całym obozowym chaosie, gdzie człowiek sprowadzony został do roli narzędzia i przedmiotu. Gdzie Żydzi są z zimną krwią mordowani na masową skalę. Praktycznie każda scena filmu bardzo mocno wgryza się w umysł człowieka – konstatuje Cichmiński.

„Syn Szawła” to film bardzo dobry, z całą pewnością warty obejrzenia, choć trudny. To rodzaj bolesnego, ale jakże potrzebnego kinowego doświadczenia. To jeden z tych filmów, który autentycznie zmieniają postrzeganie rzeczywistości za oknem. Z kina wyjdziemy w ciszy i ta cisza pozostanie w nas jeszcze przez dłuższą chwilę. Mocne kino, które polecam.

Pokaz filmu odbędzie się we wtorek, 9 lutego o godz. 18.15 w Cinema Lumiere w Suwałkach w ramach cyklu „Kino konesera”. Dwie osoby mogą wygrać pojedyncze wejściówki na seans. Wystarczy, że odpowiedzą prawidłowo na pytanie: Jakie nagrody zdobył do tej pory film „Syn Szawła”? Odpowiedzi prosimy przesyłać mailem: redakcja@niebywalesuwalki.pl KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY!

Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).
Na zdj. Artur Cichmiński (fot. Wojciech Otłowski).

Artur Cichmiński, ur. 1972 w Suwałkach. Dziennikarz newsowy, felietonista, komentator wydarzeń branżowych. Przeprowadzał wywiady z kluczowymi postaciami rodzimej sceny oraz ekranu, w tym między innymi z: Robertem Więckiewiczem, Maciejem i Jerzym Stuhrem, Andrzejem Sewerynem, Marcinem Dorocińskim, Markiem Kondratem, Andrzejem Chyrą, Tomaszem Kotem czy Wojciechem Pszoniakiem, a także Agnieszką Grochowską, Sonią Bohosiewicz, Stanisławą Celińską, Magdaleną Cielecką, Joanną Kulig i wieloma innymi. Poza tym wywiadu udzielali mu tacy twórcy polskiego kina jak: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Wojciech Marczewski, Juliusz Machulski, Janusz Majewski, a także Patryk Vega, Wojciech Smarzowski czy Janusz Morgenstern oraz wielu, wielu innych.

Oprócz poszukiwania i redagowania newsów dotyczących rodzimej branży filmowej, rozmów z jej przedstawicielami, zajmuje się również realizacją reportaży z planów filmowych, uroczystych premier oraz festiwali filmowych. Wśród ostatnio odwiedzonych planów była chociażby „1920. Bitwa warszawska” Jerzego Hoffmana, „Róża” oraz „7 dni” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęk wysokości” Bartka Konopki czy „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” Patryka Vegi, a także „W ciemności” Agnieszki Holland.

 Jako ekspert i komentator zapraszany jest do stacji telewizyjnych: Superstacja, Polsat, TVP Info, TVP Kultura. Krytyk w magazynie Qadrans Qltury. Również gość specjalny w studiach: radiowej Trójki, radiowej Czwórki czy radia Roxy Fm i Tok Fm. Oprócz portalu Stopklatka.pl publikował również w takich magazynach, jak Cinema, Machina, ale też Activist oraz Hiro. Często gości w programie w TVP Polonia – „Halo Polonia”.

Dodaj komentarz