Piłkarze Wigier, przystępując do niedzielnego meczu z Arką Gdynia, niewątpliwie zdawali sobie sprawę z istnienia dwóch, jakże różnych serii. Pierwsza to taka, że we wszystkich trzech dotychczasowych pierwszoligowych spotkaniach z gdynianami „biało-niebiescy” schodzili z boiska jako zwycięzcy! Niestety, z drugiej strony – jak już zresztą pisaliśmy w podsumowaniu wigierskiej jesieni – legła w gruzach twierdza na Zarzeczu. Suwalczanie ostatni raz wygrali u siebie… 9 sierpnia! Dwa tygodnie później zremisowali jeszcze z Bytowią. Następne mecze na swoim stadionie już tylko przegrywali.
Autor: Wojciech Otłowski
Niestety, czarna seria trwa. W niedzielę Wigry przegrały kolejny, dziewiąty mecz w roli gospodarza. W rywalizacji z wiceliderem I ligi suwalczanie nie byli wcale gorszym zespołem, zwłaszcza w pierwszej połowie. Zagrali o niebo lepiej niźli przed dwoma tygodniami, ale skuteczność „biało-niebieskich” wciąż pozostaje na zatrważająco niskim poziomie. Arce wystarczył jeden składny kontratak, ażeby zamienić dogodną sytuację na bramkę. Wigry szarpią, walczą, ale wciąż brakuje im (pisanie o tym staje się już nudne) bramkostrzelnego egzekutora.
Po 22. kolejce Wigry wylądowały w strefie spadkowej. A spowodowały to wyjazdowe wygrane Rozwoju Katowice i MKS Kluczbork. Z tym drugim zespołem Wigry spotkają się w Suwałkach 2 kwietnia. Będzie to „mecz o 6 punktów”.
20 marca 2016
Wigry Suwałki – Arka Gdynia 0:1.
Bramka: Dariusz Formella (52′).