Szkółka piłkarska „Akademia 2012”, funkcjonująca formalnie jako stowarzyszenie, została założona 4 lata temu. W sobotę, 10 września „Akademia 2012” świętowała i nagradzała swoich podopiecznych. Więcej: Akademia 2012: czwarte urodziny i debiut żeńskiej drużyny piłkarskiej (foto).

„Niebywałe Suwałki” pytają Wojciecha Kowalewskiego, dlaczego postanowił zachęcać najmłodszych do aktywności sportowej, o to, jak widzi przyszłość swoich podopiecznych i o to, jakie cele sobie wyznaczył w procesie ich edukacji – nie tylko sportowej.

Z Wojtkiem Kowalewskim rozmawiała Iwona Danilewicz.

Przy okazji każdego jubileuszu warto sięgnąć do początków. W jakim celu założyłeś „Akademię 2012”? Co Cię zmobilizowało? Z piłką nożną jesteś związany od zawsze. Teraz działasz w strukturach Podlaskiego Związku Piłki Nożnej…

Wojciech Kowalewski: … Tak, próbujemy tak działać, żeby nikt nas w przyszłości nie nazwał działaczami [śmiech].

Dlaczego zdecydowałem się utworzyć Akademię – przede wszystkim ta potrzeba wynikła z moich doświadczeń, jeszcze z czasów, gdy w Suwałkach – w klubie Wigry Suwałki dopiero zaczynałem przygodę z piłką nożną.

Ile miałeś wtedy lat?

Dziewięć. To był rok 1988. Ogłoszono wtedy nabór do grupy bramkarzy. Próbowałem już rok wcześniej dostać się do niej. Nie udało mi się za pierwszym razem. Test polegał na tym, że trzeba było 20 albo 30 razy odbić piłkę. Nie zaliczyłem go. Zaliczyłem za to rok samotności na podwórku, bez kolegów, którzy dostali się do drużyny. Byłem tylko ja, piłka i ściana, no i sąsiedzi, przed którymi uciekałem, bo niekoniecznie tolerowali to, co robiłem. Po roku spróbowałem ponownie. Czekał mnie ten sam test – znów go nie zaliczyłem, tylko że tym razem powiedziałem trenerowi, że z treningu nie wyjdę. Marek Bołądź, widząc moją determinację, pozwolił mi zostać. Już wtedy wykazywałem cechy charakteru, które mam do tej pory.

15.06.2013, Suwalki, Stadion Miejski, Benefis Wojciecha Kowalewskiego. Beneficjent schodzi z boiska w asyscie obu druzyn. FOT. WOJCIECH OTLOWSKI
15.06.2013, Suwalki, Stadion Miejski, Benefis Wojciecha Kowalewskiego. Beneficjent schodzi z boiska w asyscie obu druzyn.
FOT. WOJCIECH OTLOWSKI

Motywowała mnie chęć dostania się do drużny. Upór tylko pomógł. Uznałem, że skoro nie drzwiami, to trzeba oknem. A drzwi – na początku – często chciano mi zatrzasnąć przed nosem.

W drużynie byłem najsłabszy – najmłodszy, najkrócej trenowałem. Nie miałem specjalnego talentu do piłki. Aż któregoś razu stanąłem w bramce – i tam już zostałem. Miałem w sobie jakąś determinację i zawziętość, nie bałem się też wyzwań, a rzucanie się pod nogi zawodników było takim wzywaniem. Moje początki na boisku były bardzo różne. Tych piłek do bramki wpadało całkiem sporo – w różnych okolicznościach i z różnych przyczyn.

Przeszkadzało mi to, że stojąc w prawie 2,5-metrowej bramce, sam miałem 1,47 m. Postawiłem więc sobie kolejny cel. Chciałem doskoczyć do poprzeczki. Zajęło mi to 2 lata. Nie miałem wtedy pojęcia, że te skoki do wysokości poprzeczki wyrabiały we mnie określoną sprawność, dynamikę i kształtowały określone partie mięśni.

Wchodziłem do drużyny seniora jako niespełna 15-latek. Okazało się, że zespół spadł wtedy z III ligi, a początki w IV lidze były dramatyczne. Trener Grzegorz Szerszenowicz na pierwszym treningu miał 7 zawodników. Potrzebowaliśmy 11, żeby grać, a trochę więcej, żeby trenować. Wtedy zaczęła się akcja zbierania kolegów po podwórkach. Udało nam się nie tylko stworzyć zespół, ale też wrócić do III ligi. Ja po tym sezonie przeniosłem się do Legii Warszawa. Dostałem zaproszenie na sesję testową, która zakończyła się sukcesem. Ale nie obyło się bez komplikacji. Chwilę wcześniej doznałem kontuzji ręki. Założono mi gips. Zastanawiałem się, czy pojechać na testy z gipsem. Uznałem, że jeśli nie pokażę się w Warszawie, to zaproszą kogoś innego. Dostałem od trenera Mirosława Jabłońskiego, Lucjana Brychczego i kierownika drużyny, Irka Zawadzkiego – bo to ich spotkałem w pokoju trenerów na starym jeszcze stadionie Legii – drugą szansę.

Akademia_trening_18
Fot. arch. Niebywałe Suwałki.

A wracając do pytania – założyłem „Akademię 2012”, ponieważ, korzystając z moich doświadczeń, wiedziałem, czego w tamtym czasie brakowało w Suwałkach. Widziałem, w jakich warunkach trenują dzieci i młodzież w Polsce, na Ukrainie, w Rosji i Grecji. Uważałem, że istnieje potrzeba, by warunki do uprawiania piłki nożnej poprawić. Zdecydowałem się to zrobić.

Na początku w „Akademię 2012” zaangażowało się 3 trenerów – licząc ze mną. Od lutego 2012 roku rozmawialiśmy z potencjalnymi partnerami, bo szkółka piłkarska to także infrastruktura sportowa, sprzęt, sponsorzy – zdecydowaliśmy się zacząć po wakacjach, po Euro 2012. Byłem przekonamy, że ten turniej będzie dużym bodźcem dla dzieci i młodzieży, by zacząć uprawiać piłkę nożną. Już na pierwsze spotkanie organizacyjne przyszło ponad 150 osób – dzieci i rodziców. Zaczęły się treningi, a dzieci wciąż przybywało.

Ilu młodych zawodników gra teraz w barwach „Akademii 2012”?

Ostatnich statystyk jeszcze nie mamy. Oprócz młodych piłkarzy trzeba przecież uwzględnić drużynę żeńską, która się niedawno zawiązała. Licząc luźno w samych Suwałkach w naszych zajęciach bierze udział około 120 uczestników.

A są przecież jeszcze inne miasta.

Fot. arch. Niebywałe Suwałki. Spotkanie organizacyjne 2012 r.
Fot. arch. Niebywałe Suwałki. Spotkanie organizacyjne 2012 r.

Mamy filie w Sejnach, Gołdapi i Olecku. Tam trenuje nawet więcej osób niż w Suwałkach. W tej chwili prowadzimy nabór do „Akademii”. Dokładnymi danymi będziemy dysponować pod koniec roku.

Przyrost uczestników jest znaczący, co przed nami – organizatorami procesu szkolenia w „Akademii 2012” – stawia kolejne wyzwania. Musimy zorganizować odpowiednie warunki do treningu, chcemy, by trenerzy byli jak najlepsi. To, co się teraz u nas dzieje, nazywam „kampanią wrześniową” – wrzesień to miesiąc, w którym pojawia się wiele zmiennych, sytuacja jest dynamiczna – grafik zajęć, budowany już od czerwca, weryfikujemy w porozumieniu ze szkołami.

Na jakich boiskach teraz trenujecie?

Korzystamy z boisk Zespołu Szkół nr 3, Szkoły Podstawowej nr 6, której sam jestem wychowankiem – spędziłem tam 6 lat i z boiska naturalnego przy ulicy Ogrodowej.

Słuchając Twojej opowieści o celach, które wyznaczałeś sobie już jako chłopiec, zastanawiam się, jakie cele wyznaczasz swoim młodym zawodnikom. „Akademia”, o czym pamiętam z wcześniejszych rozmów, nigdy nie była nastawiona na wynik sportowy.

W każdym procesie edukacyjnym – w naszym przypadku sportowym – są etapy. My działamy na etapie budowania zainteresowania i pasji, zachęcenia do aktywności fizycznej zarówno dzieci, jak i rodziców. Rodzice są bardzo istotnym ogniwem w procesie rozwoju sportowego dziecka. Odpowiedni rozwój intelektualny i rozwój fizyczny idą ze sobą w parze.

Akademia 2012
Jakież to urodziny bez tortu? 4 lata Akademii 2012, wrzesień 2016 r.

Na tym etapie, na którym działa „Akademia”, nowi uczestnicy zajęć, czyli dzieci w wieku 5-6 lat, czasem 4, mają czas na adaptację. Odradzamy rodzicom przymuszanie dzieci do udziału w treningach. One potrzebuje czasu na akceptację grupy, trenera. Pierwszy miesiąc udziału jest niezobowiązujący. Jeśli okaże się, że udział w treningach to decyzja dziecka, to jest szansa, że jego czy jej zainteresowanie będzie trwałe.

Po 2 latach gry zaczynamy poważniej „bawić się” w piłkę nożną. W czasie zajęć pojawiają się elementy szkoleniowe związane jeszcze nie z „dorosłą piłką”, ale wprowadzające dzieci etapami w świat piłkarski – są to rozgrywki, ćwiczenia kształtujące elementy techniczne typowo piłkarskie, które uczą zawodników koordynacji przestrzennej, odnalezienia się na boisku, bo to jest potrzebne w pierwszym etapie rywalizacji sportowej, czyli rozgrywek, które my jako „Akademia 2012” przeprowadzamy wewnątrz swojej struktury. „Moja Mała Liga” rozgrywana jest pomiędzy drużynami w miastach, w których mamy nasze filie.

Kolejnym etapem jest proces szkolenia dzieci, gdy zaczynają uczestniczyć w rozgrywkach Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Zwracamy uwagę wiek biologiczny i kalendarzowy, które nie zawsze się pokrywają. Stosujemy różne metody szkoleniowe w zależności od potrzeb naszych wychowanków i ich poziomu zaangażowania.

Na jakim etapie grają teraz najstarsi zawodnicy „Akademii 2012”?

Najbardziej zaawansowana grupa jest na poziomie „młodzika”. W kolejnym sezonie ta grupa będzie grała w rozgrywkach w wieku trampkarza. W tej grupie rozgrywki prowadzone są już w systemie 11 na 11. Tu zaczyna się szkolenie typowo piłkarskie. Do 12-13 roku życia mamy więc cały czas etap nauczania i budowania pasji oraz promowania piłki nożnej.

Czyli tak naprawdę macie najtrudniejsze zadanie.

4urodzinyakademii2012_0029Rzeczywiście, to bardzo trudne, by rozwinąć pasję, ale nie stłamsić zainteresowania i nie zniechęcić dzieci do piłki nożnej czy sportu w ogóle.

Na przeszkodzie staje nam tendencja, która w Polsce wciąż jest odczuwalna. W Holandii rozgrywki zawodników do 13-14 roku życia są przeprowadzane, ale nigdzie nie są publikowane ich wyniki, ponieważ to nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia szkoleniowego. U nas zauważa się presję ze strony często nieświadomych tego rodziców. Presja rodziców przenosi się potem nie tylko na dzieci, ale i na trenera, który zaczyna wywierać ją na młodych zawodnikach. Wtedy też zaczyna się ocenianie trenera: ten jest dobry, bo drużyna wygrała, a ten słaby, bo przegrała. W całej tej sytuacji nikt nie chce pamiętać o tym, że to dopiero etap nauczania i wychowania.

Czy rodzicom „Akademii 2012” trudno to zrozumieć?

Jeden z laureatów "Włóczni Jaćwingów" za 2014 rok - Wojciech Kowalewski.
Jeden z laureatów „Włóczni Jaćwingów” za 2014 rok – Wojciech Kowalewski.

Czasem bardzo trudno. Rodzice „Akademii”, którzy są z nami od początku, tego problemu nie mają. Spotkania i rozmowy, które przeprowadzamy, przynoszą swój skutek. To ludzie, którzy interesują się nie tylko wynikiem. Chcą wiedzieć więcej. Weźmy na przykład niedawny mecz Legii. Żeby ocenić, że Legia zagrała słaby mecz, nie trzeba znać się na piłce, wystarczy spojrzeć na wynik. Aby jednak zrozumieć, dlaczego Legia zagrała slaby mecz – jakie czynniki na to wpłynęły – trzeba się trochę znać na piłce i być świadomym pewnych procesów. Nad tym właśnie pracujemy również z rodzicami. Cieszę się, że rodzice „Akademii 2012” bardziej interesują się etapami i kolejnymi krokami rozwoju swoich dzieci niż wynikiem sportowym. Uważam, że wyniku sportowego można oczekiwać dopiero od 15-latków. Nawet wiek trampkarza wymaga czasu na adaptację i naukę funkcjonowania w zespole. Nie można oczekiwać, że już na pierwszej lekcji dziecko będzie umiało wszystko.

Co bardzo ważne, poszczególnych etapów nie można przeskakiwać. Można pomyśleć, że w tej chwili ten fakt nie ma znaczenia, ale u ukształtowanego, profesjonalnego piłkarza braki zaczynają być odczuwalne. Sam się o tym przekonałem, grając już na poziomie europejskim, w Reprezentacji Polski i Lidze Mistrzów. W Suwałkach – jako bramkarz debiutujący w III lidze – techniki bramkarskiej uczyłem się dopiero mając 14 lat. To, co pozwoliło mi nadrobić zaległości, to moja sprawność fizyczna rozwijana wielokierunkowo – grałem w piłkę nożną, siatkówkę i koszykówkę. Korzystałem też z pomocy kolegów – bramkarzy.

Właśnie dlatego w „Akademii 2012” skupiamy się na rozwoju pasji i ogólnej sprawności fizycznej oraz sprawności piłkarskiej, ale przede wszystkim – na wychowaniu w sporcie. Jako trenerzy „Akademii 2012” pracujemy na to, by być najpierw wychowawcami, a dopiero później trenerami. Nie da się wychować dobrego zawodnika, jeśli nie będzie miał on podstaw wychowania i zachowania, nie będzie znał wartości takich jak: szacunek dla rodzica, dla nauczyciela, dla otoczenia, dla rywala.

Ilu z tych młodych zawodników ma szansę na profesjonalną karierę piłkarską?

Fot. arch.
Fot. arch.

Bardzo trudno to określić. A statystyki nie są optymistyczne. Chyba dlatego tak nam zależy na tym, by uczestnicy naszej „Akademii 2012” byli w przyszłości przede wszystkim dobrze wychowanymi ludźmi, którzy potrafią radzić sobie z wyzwaniami na arenie sportowej, w życiu codziennym, w karierze zawodowej, biznesie. Nie potrzebujemy pucharów, to tylko ozdoby. Dbamy o jakość naszej pracy, dlatego ci, którzy pracują z dziećmi, muszą być najlepszymi fachowcami. To też pewien proces – wielu musiało dostosować się do oczekiwań, inni tego nie zrobili, więc zakończyliśmy naszą współpracę. Nie boimy się pożegnań, bo wiemy, dokąd zmierzamy i co jest naszym celem.

No właśnie – z jakimi wyzwaniami będziecie mierzyć się w najbliższym czasie?

Chcemy mieć swój „dom” – miejsce, w którym zawodnicy będą mogli się przebrać, w którym będziemy przechowywać sprzęt. Chcemy mieć też swój aktywny udział w planowaniu, budowaniu strategii i realizacji projektów związanych z infrastrukturą sportową w naszym mieście. Cieszę się, że od 2012 roku infrastruktura ta uległa i cały czas ulega poprawie. Każdy kolejny obiekt sportowy tylko pomoże, a nie zaszkodzi. Owszem, to są też koszty – i modernizacji, i utrzymania, ale pamiętajmy, że inwestujemy w przyszłość – w kondycję, zdrowie kolejnych pokoleń.

Z uwagą obserwują aktywnych rodziców którzy spędzają czas na rowerze, biegają. Ten wzorzec przekazywany jest dzieciom – będą go przyjmowały jako normę. Mamy u siebie rodziców szukających warunków do rozwoju dziecka – to bardzo dobry sygnał.

Cieszę się też, że trendy z większych miast przyjęły się i u nas – myślę o rajdach i biegach ulicznych oraz imprezach łączących różne aktywności sportowe. Sam biorę w nich udział. Uczestniczyłem w biegu RESO. Mam nadzieję, że ta impreza będzie się rozwijała i doczeka się kontynuacji. Bawiłem się świetnie, chociaż przyznam, że nadążyć za Kenijczykami było bardzo trudno.

Żeńska drużyna piłkarska "Akademii 2012".
Żeńska drużyna piłkarska „Akademii 2012”.

W strukturach „Akademii” pojawiła się niedawno żeńska drużyna, która już odnosi sukcesy. Będzie tych sukcesów więcej?

Zacznę od tego, że nasze poszukiwania wsparcia dla tego zespołu zakończyły się sukcesem. Żeńska drużyna piłkarska występuje już jako Reso Akademia 2012. Prezes Reso Europa Service, Bronisław Woźnialis wspiera nas od stycznia tego roku, a teraz zadeklarował wsparcie dziewcząt. To ważne, bo zawodniczki mają już swój sprzęt, mogą liczyć na pokrycie kosztów związanych z uczestnictwem w rozgrywkach i transportem.

Informacja o powstaniu drużyny rozniosła się szerokim echem – kolejne osoby chcą do niej dołączyć. W pierwszym meczu dziewczyny pokazały dobrą postawę – pozytywny wynik też cieszy, ale nie koncentrowałbym się wyłącznie na nim. Dziewczyny wygrały spotkanie dzięki wielkiej ambicji, motywacji i determinacji, a także zaangażowaniu trenerów – Karola Piaścika i Grzegorza Twarowskiego. Musimy teraz popracować nad tym, że grały tak mecz po meczu. Ze względów organizacyjnych drużyna żeńska rozegra najbliższe spotkania na boiskach przeciwników. Dopiero na wiosnę wszystkie mecze odbędą się w Suwałkach.

Dziękuję za rozmowę.

Uzupełnienie:

Drużyna żeńska Reso Akademii 2012 prowadzona przez trenerów Karola Piaścika i Grzegorza Twarowskiego w drugim meczu w III lidze odniosła kolejne zwycięstwo, pokonując w meczu wyjazdowym w Białymstoku zespół Włókniarza Białystok 2:0. Bramki zdobyły Iza Łada i Dominika Korejwo.

W nadchodzący weekend (24/25 września) „Akademia 2012” zaprasza na rozgrywki. W sobotę, 24 września w Gołdapi odbędzie się II Kolejka Mojej Małej Ligi początek o godz. 10:00.

Drużyna Orlika w sobotę, 24 września weźmie udział w turnieju organizowanym przez OZPN w Raczkach. Turniej odbędzie się o godz. 10:00 na boisku naturalnym przy ul. Zielonej w Raczkach.

Drużyna młodzików w niedzielę, 25 września w ramach rozgrywek OZPN zmierzy się z drużyną MOSiR Grajewo o godzinie 11:00 na boisku przy ul. Wojska Polskiego 72 w Grajewie.

2 KOMENTARZE

Leave a Reply