Oscarowy „Klient” w „Kinie konesera” w Cinema Lumiere

Na zdj. reżyser z dwójką głównych aktorów.

„Klient” to nowy film Asghara Farhadiego. W tym roku zdobył Oscara, wcześniej tę nagrodę reżyser otrzymał za „Rozstanie”. Jeden z najwybitniejszych reżyserów światowego kina powraca z rozgrywającym się we współczesnym Teheranie thrillerem psychologicznym. W Cinema Lumiere pokaz filmu odbędzie się we wtorek, 9 maja o godz. 18.15.

„Klient”, który swoją premierę miał w 2016 roku, otrzymał nagrody za najlepszy scenariusz i najlepszą rolę męską w Cannes, a także drugiego w karierze Farhadiego Oscara dla Najlepszego Filmu Nieanglojęzycznego.

Film opowiada historię młodego małżeństwa, które musi nieoczekiwanie opuścić swoje mieszkanie. Para wprowadza się do użyczonego przez znajomego lokalu w centrum Teheranu, nie zdając sobie sprawy, kto był jego poprzednim najemcą. Gdy w nowym mieszkaniu nieznany sprawca napada na kobietę, jej mąż rozpoczyna prywatne śledztwo. Mężczyzna usiłuje za wszelką cenę, bez pomocy policji, dotrzeć do agresora, by poznać motywy jego działania. Seria nieoczekiwanych wydarzeń w dramatyczny sposób zmieni życie małżonków.

„Klient” to pełna napięcia opowieść o dwójce kochających się ludzi i o tym, jak seria drobnych, pozornie właściwych decyzji potrafi zachwiać ich związkiem.

W swoim najnowszym filmie chcę zrozumieć, jak zewnętrzne okoliczności mogą doprowadzić do przemiany łagodnego człowieka w kogoś nieustępliwego, gwałtownego i brutalnego. Asghar Farhadi

Wywiad z reżyserem filmu „Klient”, Asgharem Farhadim:

Po realizacji „Przeszłości”, we Francji i po francusku, swój kolejny film postanowiłeś nakręcić znowu w Teheranie. Dlaczego?

Kiedy skończyłem zdjęcia do „Przeszłości”, zacząłem pracę nad historią, która dzieje się w Hiszpanii. Wybraliśmy lokacje i napisałem scenariusz, choć jeszcze bez dialogów. Trwały dyskusje z producentami i obsadą, ale okazało się, że cała ekipa będzie mogła stawić się na planie dopiero za rok, co – ku mojej radości – dało mi czas na zrobienie filmu w Iranie. Pomysł, by wyreżyserować dwa filmy pod rząd za granicą, nie do końca mi się podobał, bałem się, że odzwyczaję się od robienia filmów we własnym kraju. Ale teraz, kiedy „Klient” jest gotowy, wracam do hiszpańskiego projektu.

Skąd pojawił się pomysł na fabułę „Klienta”?

Już od jakiegoś czasu robiłem notatki do prostej historii, która siedziała mi w głowie od kilku lat. Kiedy pojawiła się szansa na zrobienie filmu w Iranie, zacząłem zbierać te porozrzucane zapiski. Poza tym od zawsze chciałem zrobić film, który działby się w świecie teatru. Sam zajmowałem się teatrem, gdy byłem młodszy i wiele on dla mnie znaczy. Historia, którą wymyśliłem, idealnie się do tego nadawała. Zacząłem więc pisać scenariusz o postaciach, które wystawiają sztukę.

Jak określiłbyś „Klienta”? Czy to historia o zemście czy utraconym honorze?

Mam duży problem z doprecyzowaniem albo streszczeniem „Klienta”, a nawet powiedzeniem, co ta historia znaczy dla mnie. Wszystko zależy od oczekiwań i nastawienia widza. Jeśli ktoś zobaczy w tym komentarz społeczny, te elementy staną się dla niego najważniejsze. Ktoś inny dostrzeże w filmie opowieść o moralności albo spojrzy na niego z jeszcze innej perspektywy. Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że po raz kolejny mierzę się ze złożonymi międzyludzkimi relacjami, szczególnie tymi w rodzinie.

Na początku filmu Emad i Rana są zwyczajną parą. Czy to przeciętni reprezentanci irańskiej klasy średniej?

Emad i Rana to para z klasy średniej. Nie można jednak powiedzieć, że są dla niej typowi. Starałem się, by widzom nie wydali się jakoś szczególnie wyróżniający się. To zwyczajna para ze swoją własną charakterystyką. Oboje zajmują się kulturą, grają w teatrze. Ale znajdą się w sytuacji, która odkryje niespodziewane aspekty ich charakteru.

Oryginalny tytuł filmu przywołuje na myśl sztukę Arthura Millera, którą wystawiają Emad, Rana i ich przyjaciele. Dlaczego wybrałeś właśnie ten dramat?

Czytałem „Śmierć komiwojażera” na studiach. Zrobiła wtedy na mnie olbrzymie wrażenie, pewnie z powodu tego, co mówi o relacjach między ludźmi. To bardzo gęsta sztuka, można ją czytać na rozmaite sposoby. Ten najważniejszy to społeczna krytyka tego okresu w historii, gdy nagła transformacja Ameryki doprowadziła do zniknięcia pewnej społecznej klasy. Ludzie, który nie potrafili zaadaptować się do tej szybkiej modernizacji, zostali zniszczeni. W tym sensie sztuka ta silnie rezonuje z obecną sytuacją mojego kraju. Rzeczy zmieniają się w zapierającym dech tempie, można się albo dostosować albo zginąć. Ta społeczna krytyka, będąca w sercu sztuki Millera, jest w Iranie wciąż aktualna.

Inny wymiar „Śmierci komiwojażera” to złożoność relacji w rodzinie, co widzimy na przykładzie głównego bohatera i jego żony Lindy. Sztuka budzi silne emocje, ale też każe zadać sobie bardzo trudne pytania. Kiedy tylko zdecydowałem, że główni bohaterowie mojego filmu należeć będą do teatralnej trupy i wystawiać sztukę, wybór dramatu Millera wydał mi się bardzo interesujący, bo pozwolił na stworzenie paraleli pomiędzy osobistym życiem pary, będącej w centrum filmu. Emad i Rana grają na scenie role komiwojażera i jego żony. Poza sceną, nie zdając sobie z tego sprawy, sami będą musieli skonfrontować się ze sprzedawcą i jego rodziną i od nich zależeć będzie jego los.

Z tarasu swojego nowego mieszkania bohaterowie widzą rozwijający się w niekontrolowany sposób Teheran. Czy to twoje osobiste spojrzenie na miasto, w którym żyjesz i pracujesz?

Dzisiejszy Teheran bardzo przypomina Nowy Jork opisywany przez Millera na początku jego sztuki. Miasto, które zmienia się w niesamowitym tempie, niszczy wszystko, co stare, sady i ogrody zastępowane są wieżowcami. To jest właśnie otoczenie, w którym żyje sprzedawca. I dodatkowa paralela między sztuką a filmem. Teheran zmienia się w gorączkowy, szalony, irracjonalny sposób. Kiedy jakiś film opowiada o rodzinie, to ich dom ma oczywiście znaczenie. Miało to miejsce już w moich poprzednich filmach. Tym razem ponownie dom i miasto odgrywają ważną rolę.

Materiały promocyjne.

Asghar Farhadi, urodził się w 1972 roku w Isfahan. Swój pierwszy film nakręcił, mając 13 lat, będąc członkiem Irańskiego Stowarzyszenia Młodego Kina. Zanim dostał się w 1991 roku na uniwersytet w Teheranie, gdzie studiował teatr, co miało olbrzymi wpływ na jego filmowy styl, zrealizował 5 filmów krótkometrażowych. W swojej pracy dyplomowej zajmował się dorobkiem Harolda Pintera i funkcją pauzy oraz milczenia w jego sztukach. Po obronie w 1996 roku zaczął studia na wydziale reżyserii teatralnej na uniwersytecie Tarbiat Modares. W ich trakcie zaczął pisać sztuki radiowe, a potem seriale telewizyjne. Po kolejnej obronie od razu zajął się reżyserować seriale, które sam napisał.

W wywiadzie reżyser wspomina o realizacji filmu w Hiszpanii. Jednym z jego producentów jest znany hiszpański reżyser. Który? Odpowiedzi prosimy przesyłać do nas mailem: redakcja@niebywalesuwalki.pl

Do wygrania są 2 pojedyncze bilety na seans „Klienta” w Cinema Lumiere w Suwałkach. Wygrywają 2 pierwsze prawidłowe odpowiedzi. Konkurs rozstrzygnięty. Bilety wygrali: Martyna Życzkowska i Jakub Woliński.

Dodaj komentarz