Publiczne pieniądze jak własne? Poprzednie władze PWSZ nie miały skrupułów

PWSZ_budynek_front

Na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego znajduje się szczegółowe wystąpienie pokontrolne dotyczące działalności Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Suwałkach. Uczelnia otrzymała ocenę negatywną i nic dziwnego, lista nieprawidłowości jest długa.

Wśród uwag pojawiają się zarzuty związane m.in. z: niegospodarnością, powoływaniem pracowników bez konkursów, czy zatrudnianiem osób bez odpowiednich kwalifikacji. Wiele tematów związanych jest z aktywnością byłej już kanclerz uczelni.

Kontrolerzy z resortu w trakcie prowadzonej oceny nie skonfrontowali się z byłym rektorem PWSZ, prof. Jerzym Sikorskim, za którego rządów na uczelni działy się wszystkie stwierdzone i podejrzewane nieprawidłowości. Ze zrozumiałych przyczyn, spotkanie z byłą kanclerz również nie doszło do skutku – postępowanie prokuratorskie nadal trwa.

Co wykazała kontrola? Przedstawiciele MNiSW sprawdzali m.in. wypłaty, które otrzymała kanclerz Anna P. za nieprzepracowane godziny, kwestię otrzymanej przez nią 60-proc. premii, niezasadne korzystanie z usług kancelarii prawnej, pomimo zatrudniania radców prawnych, wydanie sfinansowanych przez uczelnię książek, których autorką była córka rektora, zatrudnienie przez rektora własnego syna. Kontrola objęła także przekroczenie limitu kilometrów przez rektora, który do podróży między Suwałkami a Warszawą wykorzystywał służbowy samochód.

Wśród poważnych zarzutów pojawiają się w kilku miejscach podejrzenia naruszenia dyscypliny finansów publicznych w sprawozdaniach finansowych za 2014 i 2015 rok. Największym zaskoczeniem jest fakt, że była kanclerz za okres, w którym już nie była obecna w pracy, otrzymała około 120 tys. złotych. Negatywnie oceniona została także działalność kwestor uczelni.

Zalecenia pokontrolne Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego realizują nowe władze PWSZ.

Z całą treścią wystąpienia pokontrolnego można zapoznać się na stronie MNiSW.

Dodaj komentarz