Klezmafour istnieje od lat kilkunastu i zdążył przekształcić się w kwintet, ale nie tylko liczebność grupy się zmieniła – przez ten czas zespół koncertował, nagrywał, zyskał ogromne grono fanów. Liczne nagrody, cieszące się wielkim powodzeniem trasy koncertowe poza granicami kraju, a także wyjątkowe jubileusze związane już z naszymi, lokalnymi podmiotami – te wszystkie elementy sprawiły, że występ tej energetycznej grupy zgromadził spore grono widzów.

Autor: Katarzyna Otłowska

Koncert rozpoczął się z małym opóźnieniem, gdyż poprzedzała go gala mająca na celu uhonorowanie sponsorów współpracujących z Suwalskim Ośrodkiem Kultury i wspierających jego poczynania. Mały jubileusz – pięciolecie istnienia placówki – stał się okazją, by im podziękować i docenić ich starania.

A czekać na występ było warto! Energia, którą zaprezentowali muzycy, porwała i zjednoczyła wielopokoleniową widownię – bo wśród słuchaczy byli i kilkuletni, i bardzo zaawansowani wiekowo wielbiciele muzyki – oraz rzecz jasna wszelkie grupy „pośrednie”. I wszyscy bawili się doskonale. Nie da się ukryć, że skrzypek Andrzej Czapliński, który także w największym stopniu prezentował się wokalnie, jest prawdziwym showmanem, potrafi zjednać publiczność, włączyć do aktywnego odbioru, wprawić w dobry nastrój, choć ta ostatnia kwestia była już jakby z góry gwarantowana przez rodzaj muzyki wykonywany przez zespół Klezmafour – żywiołowe dźwięki, melodie wpadające w ucho, angażujące słuchaczy to immanentne cechy twórczości grupy łączącej muzykę klezmerską z wpływami arabskimi, bałkańskimi, indyjskimi, jazzowymi i nawet jamajskimi…

Klezmafour jako wykonawca przywołujący żydowską muzykę klezmerską musi posiadać w swym instrumentarium skrzypce (Andrzej Czapliński), klarnet (Wojciech Czapliński) oraz akordeon (doskonale znany suwalskiej publiczności Rafał Grząka). Do tego dochodzi sekcja rytmiczna: Gabriel Tomczuk – Kamil Siciak. Warto podkreśli także dobrą pracę akustyka – Pawła „Lipy” Lipskiego (jak wiadomo, suwalski obiekt jest bardzo trudny i odpowiednie nagłośnienie nie jest rzeczą oczywistą…).

Zespołowi towarzyszyła Suwalska Orkiestra Kameralna, która w tym roku świętuje swój jubileusz – od dekady muzyczne występy – również z gośćmi odwiedzającymi nasze miasto – cieszą uszy słuchaczy. Tak było i tego wieczoru. Wspólny koncert to zdecydowanie trafny pomysł, gdyż ostatnia płyta zespołu Klezmafour nosi tytuł „Orkiestronicznie”, a nagrana została we współpracy z Filharmonią Szczecińską. Przybyli do Sali im. Andrzeja Wajdy mogli usłyszeć wiele kompozycji z niej pochodzących – „Golem Fury”, „5th Element”, „Nomad”, „Białystok Station”, „The Temple”, „Psalm”, „Evet Evet” – ten ostatni utwór zabrzmiał także na bis, z udziałem publiczności, którą Andrzej Czapliński zmotywował do nauczenia się słów refrenu. Wcześniej widzowie klaskali w rytm muzyki, żywo reagowali na skoczne rytmy prezentowanych utworów i rzecz jasna gorąco oklaskiwali występy. Jubileuszowy koncert okazał się strzałem w dziesiątkę – jeden utwór muzycy Klezmafour zadedykowali świętującej dziesięciolecie istnienia Suwalskiej Orkiestrze Kameralnej. Życzenia muzykom – na zakończenie wieczoru – przekazała także dyrektor Suwalskiego Ośrodka Kultury, Bożena Kamińska.

Fot. Wojciech Otłowski – www.wojciech-otlowski.pl

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz