Sztuka wychodzi do odbiorcy, prezentowana bywa nie tylko w galeriach, ale też tam, gdzie zobaczyć ją może szersze grono, ci, którzy nie zawsze trafiliby na wystawą czy do muzeum. Zresztą czasem takie wydarzenie kulturalne można przegapić, dlatego nieoczywista przestrzeń – w tym wypadku barowa – jak miejsce ekspozycji określiła prowadząca spotkanie Agnieszka Makowska, jest ciekawym i pomysłowym sposobem dotarcia do odbiorcy. Ten patent to efekt współpracy malarki, Joli Grabowskiej oraz pracowników suwalskiego Hotelu Loft.

Dla fanów talentu artystki tegoroczne lato było bardzo dobrym czasem – ósmego czerwca otwarta została wystawa jej prac w Centrum Sztuki Współczesnej, a po jej zakończeniu część obrazów wzbogacona o akryle pasujące według autorki to tej niecodziennej przestrzeni ozdobiła ściany baru, wnętrz hotelu, które są dostępne dla ogółu gości, tak by mogły one cieszyć ich oczy, skłonić do refleksji, nasycić pięknem.

Piątkowy finisaż wystawy był okazją do spotkania z Jolą Grabowską, wysłuchania jej ciekawych opowieści, a muzyczny finał wieczoru stał się intrygującym dopełnieniem wspomnień i emocji wywołanych przez prace malarki. Obrazy te inspirowana są muzyką, poezją, choć artystka wyznała, że najwięcej powstało dzięki kontaktom z naturą. Od kiedy sięga pamięcią, bliskość przyrody, jej piękno stanowiły natchnienie, były bodźcem skłaniającym do sięgnięcia po narzędzia malarskie.

Grabowska wspomniała czasy edukacji w liceum plastycznym w Supraślu, gdy to mieszkała w sercu Puszczy Knyszyńskiej. Było to niezwykle cenne doświadczenie, a wyjazd na studia do Torunia uświadomił, jak ważna jest dla niej rodzima przyroda, ta najbliższa, właśnie z terenu Suwalszczyzny, okolic.

Wiele prac malarki powstaje podczas plenerów, przede wszystkim na Litwie – uwielbia atmosferę na nich panującą, możliwość spotkania podobnych pasjonatów sztuki. Często wakacje były czasem, gdy z jednego pleneru jechała – tylko po przepakowaniu się – na kolejny. Pracowicie spędzone letnie dni dawały satysfakcję i inspiracje. Dlatego obecny rok jest wyjątkowy – artystka nie uczestniczyła po raz pierwszy od wielu lat w żadnym plenerze, ale za to – tu dobra wiadomość dla admiratorów dokonań Joli Grabowskiej – poświęciła się uwiecznianiu piękna naszego regionu za pomocą akwareli. Te prace pojadą niebawem do Brukseli, gdzie otwarta zostanie wystawa w Domu Polski Wschodniej.

Po wspomnieniowej podróży śladami artystki, zebranych czekała muzyczna wyprawa w rejony określane Krainą Łagodności, a to za sprawą zaproszonych przez Jolę Grabowską gości – duetu śpiewających gitarzystów. Adam Romanoff Romanowicz i Grzegorz Kowalewski to białostoczanie, którym bliska jest piosenka poetycka. Jak powiedział Kowalewski, ciepło i wrażliwość Joli Grabowskiej dopełnili, muzycznie zobrazowali coverami utworów m.in. Starego Dobrego Małżeństwa, Czerwonych Gitar.

Dodaj komentarz