Według danych jest ich w Suwałkach 80, w rzeczywistości około 30. Bezdomni. Najczęściej widać ich przy wiatach śmietnikowych za jednym z marketów przy ulicy Noniewicza, bo sklep wyrzuca tam zepsute produkty. Przed nimi najtrudniejszy okres w roku, czyli zima. Jak co roku służby miejskie łącza siły, aby im pomóc. Od dwóch lat skutecznie, bo od 2016 w mieście nie zanotowano zamarznięcia osoby bezdomnej.

W tym roku miasto przeznaczy na ten cel ponad 200 tysięcy złotych. Najwięcej, bo 112 tysięcy zł trafi na zasiłki stałe, kolejne 24 tysiące zł na posiłki, 21 tysięcy zł na schronienie, 10 tysięcy zł na składki zdrowotne. Samorząd zapewni schronienie, jedzenie, ubrania i opiekę medyczną. Pod warunkiem, że bezdomni zgodzą się na taką pomoc i będą jej chcieli, a to wcale nie jest oczywiste.

Jak zaznaczyli dziś na konferencji prasowej Leszek Lewoc, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie oraz Grzegorz Kosiński, komendant Straży Miejskiej w Suwałkach, nie każdy bezdomny chce korzystać z noclegowni. Wielu twierdzi, że wolność to jedyna wartość, jaka im została.

To nie znaczy, że nie trzeba im pomagać. Dlatego służby apelują do suwalczan o wszelkie informacje, na temat miejsca pobytu bezdomnych i zagrożonych zamarznięciem. Najlepiej dzwonić pod numer 986, bo Straż Miejska szybciej ustali wskazane miejsce niż czuwający pod numerem 112 dyspozytor z Białegostoku. Jednocześnie służby same docierają do bezdomnych z broszurami informacyjnymi o miejscach, gdzie czeka na nich pomoc.

– Wiemy, że suwalczanie mają dobre serca i chcą pomagać, dlatego wzorem lat ubiegłych prosimy o odzież wierzchnią. Chodzi przede wszystkim o męskie kurtki, zimowe buty i czystą bieliznę – powiedział Grzegorz Kosiński, komendant Straży Miejskiej.

Odzież można dostarczać do jednostki Straży Miejskiej przy ulicy Noniewicza oraz do noclegowni przy ulicy Sportowej.

To, przed czym ostrzegali uczestnicy konferencji, to dawanie bezdomnym pieniędzy. – Przekazując pieniądze, nie pomagamy, bo najczęściej są one wydawane na alkohol – dodał Leszek Lewoc, dyrektor MOPR-u.

W Suwałkach regularnie pojawia się szajka żebraków, którzy w niedzielę stoją przed miejscowymi kościołami. Jak mówił Lewoc, to zwykle członkowie zorganizowanej grupy, która przemieszcza się od miasta do miasta. Z roku na rok ich ubywa, bo akcje informacyjne przeciwko żebractwu przynoszą efekt i mieszkańcy coraz rzadziej dają pieniądze.

Dodaj komentarz