O tym, jaki strój nosił kiedyś Mikołaj, dlaczego warto było przyjąć kolędników i opłatkiem w jakim kolorze gospodarz dzielił się ze zwierzętami, opowiada dr Krzysztof Snarski, kustosz z Muzeum Okręgowego w Suwałkach.

Przygotowania do Bożego Narodzenia i nadejścia nowego roku na wsi trwały już od Andrzejek. Każdy starał się oddać długi, zakończyć wszelkie prace, a nawet rozliczyć służbę z obowiązków – a w razie czego i zwolnić jeszcze w starym roku.

To, co dziś wydaje się oczywiste – odwiedziny Mikołaja i przybranie choinki – dawniej otoczone było aurą tajemniczości. Dzieci nie otrzymywały worka drogich prezentów, lecz kawałek ciasta lub inny, bardzo drobny upominek. Gospodarze i gospodynie pamiętali też o tym, aby potraw z wigilijnej kolacji szybko nie chować… żeby duchów bliskich „nie wyganiać” z domostw. Obowiązkiem gospodarza było podzielenie się ze zwierzętami opłatkiem (w kolorze zielonym) i wigilijnym posiłkiem. Skoro święta były czasem magicznym, nie mogło zabraknąć i wróżb – dziewczęta wróżyły sobie, która szybciej za mąż wyjdzie.

Dowiedz się więcej o tradycjach świątecznych i noworocznych opowiada dr Krzysztof Snarski z Muzeum Okręgowego w Suwałkach (posłuchaj):

Fot. Niebywałe Suwałki

Dodaj komentarz