Można by powiedzieć, że zespół „Kwiat Jabłoni” pięknie się rozrasta. Do tej pory występowali jako kwartet. Rodzeństwu Katarzynie i Jackowi, dzieciom Kuby Sienkiewicza, lidera Elektrycznych Gitar towarzyszyli podczas poprzednich koncertów basista Grzegorz Kowalski oraz Marcin Ścierański – perkusista, syn legendarnego Krzysztofa Ścierańskiego. Wraz z ojcem wystąpił latem ubiegłego roku w Rozmarino, w składzie Krzysztof Ścierański Quartet. Nowa płyta i związana z nią trasa koncertowa dała asumpt do poszerzenia składu o „skradzionego” Ralphowi Kamińskiemu gitarzystę, Pawła Piekarskiego i drugą artystkę w zespole, grającą na perkusjonaliach Agę Yano.

O nietuzinkowości zespołu nie trzeba nikogo przekonywać. Nie idą utartymi szlakami, nie zabiegają o medialną popularność, a jednak są obecni tam, gdzie ich twórczość jest doceniana, mają szerokie grono wiernych fanów (o czym świadczy i pełna sala, i niezwykle żywiołowe reakcje publiczności).

Bilety na ich koncerty rozchodzą się na pniu, zatem niewątpliwie ucieszyła wielbicieli zespołu wiadomość, że trasa promująca płytę „Mogło być nic” doczekała się drugiej odsłony, a wśród miast, które artyści odwiedzili, znalazły się też Suwałki. Środowy (13 kwietnia) koncert pozwolił fanom i wytańczyć się, i wyśpiewać. Najpierw tłumnie oblegali stoisko z płytami i gadżetami, a potem gorąco przyjęli ulubieńców – gromkimi brawami, włączaniem się w wykonywane utwory, a wreszcie – gdy nie sposób już było usiedzieć – entuzjastycznym tańcem.

Rozszerzenie składu zaowocowało wzbogaceniem brzmienia wobec nagrań studyjnych. Pewne atuty były znane już wcześniej – muzycy Kwiatu Jabłoni są muzykalni, śpiewają wielogłosowo (raczej dialogi, niźli unisono), nie brakuje harmonii. Koncert rozpoczął utwór „Kto powie mi jak”, potem zabrzmiało „Zaczniemy od zera”, „Kometa” i „Bankiet”. Utwór „Niemożliwe” Katarzyna Sienkiewicz zadedykowała siedzącej tuż przy scenie grupce wiernych fanów, dla których suwalski koncert był już szesnastym z kolei, do którego to faktu tytuł był żartobliwym komentarzem.

Entuzjazm fanów wzbudziły „Drogi proste” (utwór nagrany z udziałem Julii Pietruchy), uspokojenie przyniosła kolejna piosenka – „Idzie zima”. Po niej na chwilę ze sceny zniknęła Katarzyna Sienkiewicz, a instrumentalny utwór Jacek zagrał z Grzegorzem Kowalskim. Później nastąpił – jak zapowiedzieli artyści – punkt kulminacyjny, czyli intrygujący eksperyment społeczno-wokalno-choreograficzny, który bardzo spodobał się słuchaczom i płynnie przeszedł w kolejny utwór – „Dzień dobry”.

Przybyli usłyszeli też „Maskę”, następnie Katarzyna Sienkiewicz wykonała cover utworu „Ogień” Natalii Przybysz (tu łyżka dziegciu w beczce miodu –  nie ma co kryć, niektórzy kręcili nosem nad tym wykonaniem). Zespół tworzy i ciekawą muzykę i warte uwagi teksty – jak choćby „Turysta”, którego potem wysłuchali suwalczanie, ale i warstwa muzyczna jest godna uwagi i nietuzinkowa, czego dowiódł kolejny utwór instrumentalny, tym razem bardzo rytmiczny, oparty na brzmieniu instrumentów perkusyjnych. Niemały entuzjazm wywołał hip-hopowy kawałek „Wzięli zamknęli mi klub”, żywiołowy odbiór trwał już do końca koncertu, podczas utworów „Buka” czy tytułowej piosenki z drugiego krążka zespołu – „Mogło być nic”.

Fotografie w postaci pokazu slajdów: Wojciech Otłowski

Leave a Reply