Zmarł Kazimierz Gomułka – architekt wnętrz, projektant form użytkowych, grafik, rysownik i malarz, od lat związany z suwalskim środowiskiem artystycznym i edukacyjnym. Odszedł człowiek, którego praca i osobowość pozostawiły trwały ślad w kulturze Suwałk.

Kazimierz Gomułka współpracował przez dekady z lokalnymi instytucjami kultury: Biurem Wystaw Artystycznych, Wojewódzkim Domem Kultury, Regionalnym Ośrodkiem Kultury i Sztuki, Młodzieżowym Domem Kultury oraz Suwalskim Ośrodkiem Kultury. W tych miejscach prowadził zajęcia z edukacji plastycznej, które przez lata przyciągały młodych suwalczan – nie tylko tych uzdolnionych artystycznie, ale także poszukujących swojego języka ekspresji. Potrafił zachęcać, inspirować i zarażać pasją.
W pamięci wielu pozostaną jego charakterystyczne rysunki – pełne detalu, finezyjne, a przy tym pełne emocji. Doskonale znane z materiałów promocyjnych i koszulek Suwałki Blues Festivalu, niosły w sobie unikalne połączenie delikatności i mocy. „Choć przypominają misterne koronki, oddają życie w całej jego gamie. Bo to jest blues” – tak o nich pisał jeden z recenzentów. Niedawno mogliśmy ponownie przyjrzeć się tym pracom podczas wystawy w Galerii Sztuki Współczesnej Chłodna 20, na której zaprezentowano wszystkie rysunki stworzone z myślą o suwalskim festiwalu bluesowym. To była nie tylko wystawa, ale i symboliczna retrospektywa jego twórczej drogi.
Kazimierz Gomułka był postacią nie do podrobienia – pełen ciepła, serdeczności, autoironii i wyjątkowego poczucia humoru. Miał w sobie odwagę wyrażania własnych opinii, ale nie brakowało mu dystansu – zarówno do siebie, jak i do świata. Ten dystans najlepiej oddają jego własne słowa, zapisane niedługo przed śmiercią: „Teraz, kiedy mój świat kończąc się, stanął na głowie, patrzę na wszystko z przymrużeniem oka. Cieszy mnie jednak niezmiennie, że cały czas pojawiają się wariaci uprawiający twórczość.”
Odszedł artysta, wychowawca i człowiek, który przez dziesięciolecia współtworzył lokalną tożsamość kulturalną. Pozostaną po nim prace, wspomnienia i ślady wrażliwości, które zapisał w przestrzeni miasta i w sercach tych, którzy go znali.
Składamy wyrazy współczucia Rodzinie i Najbliższym.
Dłuższy czas zastanawiałem się, co by tu o sobie napisać… No więc — spróbujmy.
Zapewne się urodziłem, bo chyba nie jestem kosmitą. Bardzo jestem związany z Mazurami, Suwalszczyzną i Podlasiem. Pamiętam czasy, gdy wodę z jezior można było pić bez przykrych konsekwencji. Od 46 lat mieszkam w Suwałkach, które stały się moim miejscem na Ziemi.
Bywało się na wystawach indywidualnych, zbiorowych, a nawet trafiły się jakieś nagrody. Do tak zwanej sztuki i patosu, który często jej towarzyszy, mam duży dystans — podobny do tego, jaki mam wobec samego siebie.
Lubię sobie porysować. Raczej jako publicysta niż jako natchniony artysta.
Za swoje największe osiągnięcie uważam kilka pokoleń ludzi, których udało mi się namówić do zajęcia się dziedzinami związanymi ze sztuką, architekturą i mediami. Wielu z nich odnosi dziś sukcesy w Europie, obu Amerykach i Azji. Pracują też w Suwałkach — choć, niestety, często zbyt słabo doceniani.










