Reklama

Zniszczona lipa przy Noniewicza 40. Mieszkańcy pytają: dlaczego projekt był ważniejszy niż drzewo?

Data:

- Reklama -

Przebudowa parkingów przy budynku przy ul. Tadeusza Noniewicza 40 w Suwałkach miała poprawić funkcjonalność przestrzeni miejskiej. Zamiast tego stała się przykładem, jak w miejskich inwestycjach przegrywa dojrzała zieleń i to nie dlatego, że była chora czy niebezpieczna, ale dlatego, że „kolidowała z projektem”.

Chodzi o kilkudziesięcioletnią lipę, której system korzeniowy został poważnie uszkodzony w trakcie robót ziemnych. Sprawa trafiła już do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku, Delegatury w Suwałkach, oraz do Urzędu Miejskiego w Suwałkach – dzięki interwencji mieszkańców bloku, którzy od początku alarmowali, że prace prowadzone są z naruszeniem zasad ochrony drzew.

Korzenie bez ochrony, koparka pod samym pniem

Jak wynika z pism złożonych przez jednego z mieszkańców, podczas realizacji inwestycji „Przebudowa parkingów wzdłuż budynku przy ul. T. Noniewicza 40 w Suwałkach wraz z niezbędną infrastrukturą” używano ciężkiego sprzętu mechanicznego bezpośrednio w strefie korzeniowej lipy. Brak było zabezpieczenia bryły korzeniowej, co – jak podkreślają mieszkańcy – doprowadziło do jej poważnego uszkodzenia.

Sytuacja została udokumentowana fotograficznie. Na zdjęciach widać koparkę pracującą tuż przy pniu drzewa. Tymczasem art. 87 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody jasno wskazuje, że prace ziemne w obrębie systemu korzeniowego drzew powinny być prowadzone w sposób minimalizujący szkody, co w praktyce wyklucza użycie ciężkiego sprzętu w takiej odległości.

Co istotne, przed rozpoczęciem inwestycji lipa przez lata rosła w tym miejscu bez stwarzania jakiegokolwiek zagrożenia dla ludzi czy infrastruktury.

„Drzewo do wycinki, bo przeszkadza”?

Z informacji przekazywanych mieszkańcom przez Urząd Miejski w Suwałkach wynika, że lipa ma zostać usunięta z powodu kolizji pnia z nowo zaprojektowaną linią krawężnika. Jednocześnie nie wykazano, by drzewo było chore, obumarłe lub niebezpieczne.

W praktyce oznacza to, że zdrowe, dojrzałe drzewo ma zostać usunięte po to, by dopasować przestrzeń do projektu, zamiast dostosować projekt do istniejącej zieleni.

Urzędnicy złożyli już wniosek o zgodę na wycinkę jednej, kilkudziesięcioletniej lipy. Paradoks polega na tym, że po tak poważnym naruszeniu systemu korzeniowego drzewo rzeczywiście może dziś stracić stabilność i stanowić zagrożenie, tyle że zagrożenie to nie jest naturalne, lecz powstało w wyniku prowadzonych prac.

Ponad 10 drzew z uszkodzonymi korzeniami

Lipa nie jest jedynym drzewem, które ucierpiało. Wzdłuż całego ciągu przy Noniewicza 40 znajduje się ponad dziesięć drzew, których bryły korzeniowe również zostały naruszone – uważają mieszkańcy. Co znamienne, pnie zostały starannie odeskowane, natomiast to, co najważniejsze dla stabilności i życia drzewa – korzenie – pozostało bez realnej ochrony.

To rodzi pytania nie tylko o nadzór nad inwestycją, ale i o hierarchię przepisów: dlaczego skrupulatnie pilnuje się norm budowlanych i minimalnych odległości dla krawężników, a przepisy ochrony przyrody traktuje się jak formalność?

Alternatywa bez przyszłości?

Sprawa nie zakończyła się na sprzeciwie wobec wycinki. Mieszkańcy zaproponowali konkretne, alternatywne rozwiązanie. W złożonym 5 stycznia 2026 roku wniosku administracyjnym zawnioskowano o zastosowanie środka naprawczego zamiast nieodwracalnego usunięcia drzewa.

Propozycja obejmuje m.in. zobowiązanie firmy wykonującej remont do sfinansowania specjalistycznego przesadzenia lipy wraz z bryłą korzeniową oraz przeniesienie drzewa w bezpieczne miejsce w obrębie tej samej inwestycji, w linii pozostałych drzew, zgodnie z zasadami sztuki arborystycznej.

Sprawa o standardy działania

Choć dziś walka o tę konkretną lipę może być już bardzo trudna, sprawa ma znaczenie znacznie szersze. Dotyczy standardów ochrony zieleni miejskiej w Suwałkach (choć nie tylko) i odpowiedzi na pytanie, czy w przypadku inwestycji publicznych prawo ochrony przyrody jest realnym obowiązkiem, czy jedynie dodatkiem do dokumentacji. Nasadzenia kompensacyjne zdaniem autora wniosku nie rozwiązują sprawy. Bo jeśli dojrzałe drzewa usuwa się nie dlatego, że są chore, lecz dlatego, że wcześniej zniszczono im korzenie, to problem nie leży w zieleni, lecz w sposobie planowania i realizacji miejskich inwestycji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Udostępnij:

Reklama

Najczęściej czytane

Przeczytaj więcej
Powiązane