Aplikacja HOBB powstawała przez 9 lat w głowie białostockiego twórcy. 8 marca, w Dzień Kobiet, trafiła w ręce użytkowników jako darmowe narzędzie do budowania zielonych społeczności, pielęgnacji i bezgotówkowej wymiany roślin.
Od projektu po godzinach do zespołu pasjonatów
Historia HOBB nie zaczęła się w szklanym wieżowcu, lecz przy biurku grafika z wizją stworzenia uczciwej aplikacji. Adam Kozłowski, pomysłodawca i prezes projektu, pierwsze szkice platformy kreślił niemal dekadę temu. Dzisiaj HOBB to efekt pracy małego, ale niezwykle zdeterminowanego, 10-osobowego zespołu.
– Ten projekt przez lata dojrzewał, zmieniał się, aż w końcu – dzięki wsparciu fantastycznych ludzi – stał się rzeczywistością. Nie jesteśmy korporacją z nieograniczonym budżetem, ale grupą pasjonatów, która dowodzi, że w świecie zdominowanym przez algorytmy wciąż jest miejsce na autentyczność i lokalność – mówi Adam Kozłowski.
Twórcy postawili na bezpłatny, nietoksyczny model: aplikacja jest w całości darmowa, a opcjonalny abonament HOBB+ służy w praktyce tylko wyłączeniu reklam, nie blokując żadnych merytorycznych funkcji.
Najważniejszymi filarami HOBB są rosnąca, przyjazna społeczność oraz funkcjonalności. Już teraz można dodać do kolekcji swoje rośliny, ustawić harmonogram podlewania czy nawożenia, a także wymienić się zielenią z ludźmi z okolicy. Roślina za roślinę – bez wydawania gotówki na nowe okazy.
Za aktywność można otrzymywać punkty, dzięki łagodnej grywalizacji. W aplikacji pojawiają się treści eksperckie, ale cała narracja jest praktycznie oddana użytkownikom. Niezależnie od poziomu wiedzy i zaangażowania, można się tu podzielić poradami, inspiracjami czy też ciekawą historią danego okazu.
Globalne ambicje z lokalnym sercem
Mimo że HOBB narodziła się na Podlasiu, twórcy od pierwszego dnia planują ją jako projekt międzynarodowy. Polska jest naturalnym, pierwszym rynkiem.
– Chcemy wspierać twórców, budując narzędzie, które sami chcielibyśmy mieć pod ręką. Wierzymy, że niezależnie od tego, czy masz 200 unikatowych monster w 50-metrowym mieszkaniu, czy jedną 40-letnią paproć po babci – Twoja pasja jest dla nas ważna. W HOBB każda roślina ma swoją historię, a my dajemy przestrzeń, by ją opowiedzieć. Dlatego aplikacja jest na tyle uniwersalna, że ma szansę znaleźć użytkowników praktycznie w każdym miejscu na świecie. Jej zasięg będziemy zwiększać stopniowo, każdy krok chcemy robić w sposób przemyślany i dobrze przygotowany – dodaje Adam Kozłowski.
Zespół HOBB nie spoczywa na laurach i pracuje nad kolejnymi funkcjonalnościami, które wprowadzi w najbliższych miesiącach. Będą to, między innymi, rozpoznawanie roślin na zdjęciach czy planer ogrodów.
Aplikacja jest dostępna do pobrania w sklepach App Store oraz Google Play.










