W niedzielę, 18 kwietnia, wczesnopopołudniową porą w podwarszawskim Urszulinie odbył się mecz pomiędzy rezerwami stołecznej Legii a drużyną Wigier Suwałki. Spotkały się zatem lider i czwarty zespół I grupy III ligi piłkarskiej. O ile pierwszy zespół Legii zalicza fatalny sezon i broni się przed spadkiem (acz teoretycznie ma wciąż szanse może i na… mistrzostwo – a to z racji niezwykle wyrównanej stawki w Ekstraklasie), to rezerwy pewnym krokiem zmierzają do bezpośredniego awansu do najniższej ligi centralnej.
Biało-niebiescy zdawali sobie, że czeka ich ciężka potyczka. O wszystkim zadecydowała jedna bramka. Niestety, zdobyła ją Legia II – w 38. minucie bramkarza Wigier pokonał Kameruńczyk Jean-Pierre Nsame. W drugiej połowie rezerwy Legii parę razy były bliskie podwyższenia wyniku, ale rewelacyjnie broniący Mateusz Taudul nie dał się pokonać.
Już przed meczem było wiadome, że Wigry pozostaną na czwartym miejscu, tajemnicą pozostawała strata do ŁKS Łomża (53 pkt) i Warty Sieradz (56), bo z tymi klubami walczą o ewentualny baraż. Przegrana oznacza pozostanie przy zdobyczy punktowej wynoszącej 49.
Za tydzień, 26 kwietnia, biało-niebiescy podejmą na Zarzeczu zespół GKS Bełchatów – początek meczu o godzinie 19.
Legia II Warszawa – Wigry Suwałki 1:0 (1:0)

