- Reklama -

„Uboczny efekt narzekania” – wywiad z Damianem Lange, liderem „Transsexdisco”

Fot. Materiały promocyjne zespołu.
Fot. Materiały promocyjne zespołu.

O życiu artysty w Polsce, doświadczeniach kilku lat wspólnego grania, reakcjach publiczności w różnych miastach i planach twórczych opowiada Damian Lange z „Transsexdisco”.

Koncert zespołów TRANSSEXDISCO i NOXX odbędzie się 19 kwietnia „Na Starówce” (godz. 20.00). 

Więcej o zespołach i wydarzeniu na stronie naszego KALENDARZA.

Z liderem zespołu rozmawiała Iwona Danilewicz.

Niektórzy polscy wokaliści twierdzą, że nie starcza im na rachunki. Los artysty w kraju nad Wisłą to ciężki kawałek chleba? Jak wam się wiedzie?

Damian Lange: Z przykrością stwierdzam, że tak czasem bywa, jakoś tej kasy zawsze brakuje, a najgorsze, że zwyczajnie na opłaty za skromne lokum gdzieś w mieście. Gdyby nie pasja i wiara w to, że los może się odmieniać, większość artystów którzy czynnie funkcjonują, dałaby sobie spokój. Trzeba mieć naprawdę dużo siły, doceniać wsparcie osób, które tę siłę doceniają. My jakoś sobie radzimy, choć momentami człowiek się zastanawia czy da radę.

Scenę traktujecie jak biznes?

D. L.: W żadnym wypadku. Wiemy, w jakim miejscu się znajdujemy, czyli na początku całego szeregu. Oczywistością jest chęć zarabiania z muzyki, ale póki co bardziej się skupiamy na graniu dobrych koncertów i planowaniu przyszłości, licząc, że ona przyniesie spokój finansowy. Sama scena jednak jest czymś więcej niż pieniędzmi i miejscem do grania. To jakby drugi, a czasami nawet jedyny dom. Czujemy się na niej bezpiecznie i jesteśmy zwyczajnie sobą.

Jaka myśl pojawia się najczęściej, gdy wracacie pamięcią do początków funkcjonowania zespołu?

D. L.: Myśl o założonych celach. Na samym początku wiedzieliśmy, dokąd chcemy zmierzać, braliśmy pod uwagę problemy i inne nieprzewidziane sytuacje, a mimo to chcieliśmy brnąć do przodu. Teraz mogę śmiało stwierdzić, że jest prawie tak, jak to sobie wymyśliliśmy. Dalej ciężko pracujemy, ale też dostrzegamy efekty. To powód do dumy.

Jeśli istniałaby taka możliwość, by zacząć z „Transsexdisco” jeszcze raz, czy coś byście zmienili?

D. L.: Myślę, że ani trochę. To wszystko jest historią, która tworzy się na naszych oczach. Wszystkie dobre i złe momenty czemuś służyły, spotkaliśmy się w takim gronie po to, by właśnie razem na siebie oddziaływać i robić muzykę. Wszystko wypracowaliśmy sami, i nie ma sensu się zastanawiać, czy mogło się nasze artystyczne życie toczyć jakoś inaczej. Tak po prostu ma być.

Jacy artyści was inspirują? Kto waszym zdaniem zasługuje na status gwiazdy?

D. L.: Inspirujemy się nawzajem, każdy wnosi odpowiednią chemię do zespołu. Oczywiście mamy swoje upodobania muzyczne, ale nie wpływają w znacznym stopniu na naszą twórczość. Gwiazda??? Z tego co wiem, to gwiazdy na przykład mogą spadać ;-). Dziwny to status w showbiznesie, ale wiadomo, że jest kreowany przez media. Więc gwiazdą może być każdy, kto w nich jest obecny, jeśli już.

„Biznes” to prowokacja czy refleksja na temat rzeczywistości? A może ani jedno, ani drugie?

D. L.: To bardziej refleksja. To też dość szczery opis rzeczywistości. W dość mocnych słowach opisałem, jak widzę swój stan artystyczny względem całego klimatu panującego w tej dziedzinie sztuki, jaką jest muzyka.

Jaki wpływ ma Olsztyn na klimat muzyki, którą gracie; na teksty, które są bardzo mocną stroną „Transsexdisco”?

D. L.: Od samego początku jest to miasto, w którym zapoczątkowaliśmy całą tę przygodę. Wyjeżdżamy z niego i wracamy, czyli stanowi dla nas taką bazę. Żaden z nas nie urodził się w Olsztynie, a aktualnie tylko ja w nim mieszkam. To miasto pozwoliło nam się spotkać i będziemy zawsze traktować je z szacunkiem. Wpływ? Na pewno kojarzy się nam z młodością, która jak wiadomo stanowi nas w tym czasie. Wpływa na stabilność pod stopami, a jeśli chodzi muzykę, po prostu ją nam umożliwia bez większych problemów.

Dookreślanie człowieka, definiowanie sztuki, współczesnych trendów, komentowanie i krytykowanie rzeczywistości w tekstach „Transsexdisco” jest błyskotliwe i nieprzegadane. Czy zdarza się, że otrzymujecie informacje zwrotne od ludzi, których wasze piosenki „zmusiły” zatrzymania się na chwilę?

D. L.: Zdarza się to. Niektórzy z naszych słuchaczy piszą wprost, co takiego odczuli podczas słuchania naszych piosenek. Utożsamiają się z historiami, które opisujemy. To nas cieszy, ponieważ piszemy o tym, co nawet nie jest tematem niektórych rozmów przy piwku. Obnażamy nasz kawałek czasu w historii – tego, co jest tu i teraz.

W wielu rozmowach podkreślacie, że w Olsztynie gra się inaczej niż w innych miastach i miasteczkach. Na czym polega ta różnica? Z jakimi reakcjami publiczności najczęściej się spotykacie?

D. L.: Myślę, że Olsztyn posiada swój intymny spokój. Nie jest rozpędzoną metropolią ani małym miasteczkiem na uboczu. Stąd też ludzie będący na naszym koncercie spokój ten w sobie mają. Bardzo nam zależy, żeby publiczność nie przychodziła tylko i wyłącznie balować (co też nam sprzyja), ale żeby również słuchała tego, co mamy jej do powiedzenia.

Lubię wrócić z innego miasta i zagrać dzień później koncert w Olsztynie. Mimo że już mało kogo znam z publiczności, czuję się jak u siebie… bo razem dzielimy te same ulice, chodniki, knajpy, czy miejsca nad jeziorem.

Recenzenci nowej płyty piszą o „nowym wcieleniu grupy”. Ta metamorfoza wyszła wam na dobre?

D. L.:  Sami raczej metamorfozy nie odczuwamy. Wiadomo – każdy, kto recenzuje płytę, kieruje się osobistymi upodobaniami. My jesteśmy nadal w tym samym systemie twórczym. Być może delikatny wpływ miały podpowiedzi ze strony wytwórni, a dokładnie rady, ale mimo to kontynuujemy w głowach ten sam lot sprzed pięciu lat. Chcemy sprawdzić, co stworzymy w dalszej części życia.

Co jest najważniejsze w twórczości zespołu? Czy dużo was kosztuje wybór własnej drogi artystycznej?

D. L.: Najważniejsze jest dbanie o nasz wspólny byt. Każdy z nas to inna osoba, jak i osobowość, tworząc, szczególną uwagę przykładamy do stanu, w jakim się znajdujemy. I pozwalamy sobie nawzajem choć odrobinę się wyżyć… obserwując, jaką sprawia nam to ulgę. Nasza droga artystyczna jest bezcenna.

Suwalska publiczność mogła z piosenkami „Transsexdisco” spotkać się na żywo już kilka razy – w 2009, 2011 i 2012 roku. Z czym przybędziecie 19 kwietnia? Zaśpiewacie w mieście, gdzie od kilku lat odbywa się Suwałki Blues Festival, a w swoim repertuarze macie piosenkę dotyczącą bluesa.

D. L.: Przybędziemy naładowani zmianami w naszym świecie. Resztę będzie można odczuć na koncercie, jeśli ktoś tylko zechce z nami wejść do tego naszego świata. Od razu mówię że to nie boli, a w zamiarze ma koić.

Dorobek artystyczny „Transsexdisco” to dwie płyty wydane w odstępie kilku lat. Co dalej z kolejnym materiałem? Czy macie bliżej określone plany artystyczne?

D. L.: Mamy plan! Już w wakacje zaczniemy próby, na których poskładamy do kupy resztę pomysłów na piosenki. Nieskromnie powiem, że zależy nam na trzeciej płycie. Myślę, że co najmniej połowę materiału już mamy. Oby zdrowie było, i żebyśmy byli wytrwali, bo lekko nie jest.

Dziękuję!

Strona zespołu Transsexdisco – transsexdisco.pl

Najnowsze artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego...

„Kokuho” w Cinema Lumiere: ile kosztuje spełnienie marzeń (wygraj bilety)?

https://www.youtube.com/watch?v=MKrcitX02k8&t=1s W cyklu "Kino dla koneserów" w Cinema Lumiere w...

Z regionu: Konkurs o indeks Politechniki Białostockiej EL-ROBO-MECH 2026

Sztuczna inteligencja ratująca dzieci w samochodach, robotyczni towarzysze dla...
Reklama

Pozostałe artykuły

„Diabeł ubiera się u Prady 2” już od 1 maja w Cinema Lumiere w Suwałkach (bilety)

https://www.youtube.com/watch?v=PMd1at7OwiE To jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tej wiosny. Po niemal dwóch dekadach od sukcesu filmu Diabeł ubiera się u Prady na wielki ekran powraca...

Halka po włosku po raz pierwszy w historii. Światowa premiera w Białymstoku

W maju 2026 roku na Dużej Scenie Opery i Filharmonii Podlaskiej zostanie zaprezentowana pierwsza w historii inscenizacja opery Halka Stanisława Moniuszki we włoskiej wersji językowej. Spektakl,...

Wielka fuzja energii w Suwałkach. Suwałki Street Festiwal łączy siły z Juwenaliami PUZ 2026

To będzie weekend, jakiego Suwałki jeszcze nie widziały. Kultura uliczna spotka się ze studencką energią, a efekt tej współpracy zapowiada się wyjątkowo. Miasto Suwałki,...