Siłowanie na rękę przestało być uważane za knajpianą rozrywkę. Puchar Świata Zawodowców od lat odbywa się w Polsce. Zdarza się, że zza oceanu przybywa nawet legenda armwrestlingu – John Brzenk, aby przy stole powalczyć z najlepszymi zawodnikami. Naśladowców Brzenka można spotkać nawet w Suwałkach.
Historia jak z filmu
Wiele lat temu hollywodzki aktor Sylvester Stallone wcielił się w postać kierowcy ciężarówki, który stanął przy stole, aby zdobyć pieniądze na uporządkowanie rodzinnych spraw. Film jak film, najciekawsze jest jednak to, że turniej „Over the top”, bo taki tytuł ma amerykańska produkcja, odbył się naprawdę. W 1986 r. wziął w nim udział właśnie John Brzenk i – tak jak w filmie – wygrał czarno-pomarańczową ciężarówkę Volvo. Brzenk jest żywą legendą tego sportu – tytuł mistrza świata zdobywał 20 razy. W wieku 18 lat miał już na swoim koncie pierwszy sukces. – To miły, sympatyczny człowiek. Poznałem go osobiście, siłowałem się z nim – wspomina Dariusz Wiśniewski, suwalczanin, który zaszczepił armwrestling na „ziemi Jaćwingów”.
Brzenk wciąż utrzymuje się w czołówce, jednak „gwiazd” na firmamencie armwrestlingu światowego przybywa. Nemiroff World Cup, czyli Puchar Świata Zawodowców jest imprezą, której najlepsi nie omijają. W 2010 r. startował w nim również Wiśniewski. Twierdzi, że chciał spróbować swoich sił i porównać poziom w USA i Europie.
Jak znaleźć następców?
To sport bez złości. Zawodnicy podchodzą do zmagań z uśmiechem. Na turniejach jest przyjazna atmosfera – tak o armwrestlingu mówi Dariusz Wiśniewski. Dlatego też ducha rywalizacji postanowił zaszczepić w swoim rodzinnym mieście. I to z sukcesem, choć w Suwałkach nie funkcjonuje profesjonalny klub zrzeszający pasjonatów tego sportu. Armwrestlerów można spotkać najczęściej w siłowni „Oskar”, gdzie pracują nad kondycją.
Nieformalną grupę trenuje na co dzień Darek Wiśniewski, który nawet nie przypuszczał, że nad Czarną Hańczą znajdzie Mistrza Polski Amatorów. Wspomina, że 2,5 roku temu zorganizował serię zawodów, które cieszyły się sporym zainteresowaniem. – Zacząłem trenować z kilkoma chłopakami. Okazało się, że trafili mi się silni zawodnicy – dodaje. Jednym z nich jest właśnie Marcin Sacharzewski.
Marcin ma to „coś”, ponieważ w armwrestlingu na poziomie ogólnopolskim zapał nie wystarczy. – Do tego sportu potrzebne są predyspozycje genetyczne. Nie każdy może być dobrym siłaczem – przekonuje Darek Wiśniewski i tłumaczy, że sukces zależy od anatomii, dynamiki i treningu. Trzeba mieć silne nadgarstki, odpowiednią długość przedramienia i palców.
Wystarczył rok treningu, by podopieczny Wiśniewskiego znalazł się w polskiej czołówce. Swoich sił próbował już w Gdyni, Nisku, w Warszawie i Ciechocinku. Dwa lata temu w Starym Mieście koło Konina Marcin zdobył tytuł wicemistrza Polski wśród amatorów. W 2010 roku był już Mistrzem Polski Amatorów, a ostatnio do kolekcji tytułów Sacharzewski dodał „Najsilniejszego Polaka Amatora”.
– Mam licencję zawodnika, ale nie uważam się za zawodowca – mówi skromnie suwalczanin. Armwrestling traktuje jako swoje hobby. Tak samo do tematu podchodzi Dariusz Wiśniewski. Siłowanie na rękę to zdaniem suwalczanina dyscyplina sportu pozwalająca zachować niezłą formę i zdrowie.
(…).
To tylko fragment artykułu, który pojawi się niebawem w dziale „W pogoni za pasją” na stronie: http://www.niebywalesuwalki.pl/ Tekst będzie dostępny nie tylko w formie elektronicznej – ale to na razie NIESPODZIANKA! Więcej informacji wkrótce. Zachęcamy do przeglądania serwisu „Niebywałe Suwałki” – m.in. dlatego, że w grudniu otworzymy worek z prezentami – będzie można wygrać atrakcyjne nagrody (bilety, karnety, kupony rabatowe, książki).











