Zimniej już nie można. Tomasz Janecki o Antarktydzie

3
400
Zimniej już nie można. Tomasz Janecki o Antarktydzie Niebywałe Suwałki 26

 

W stacji „Arctowski”, znajdującej się na Antarktydzie na wyspie Króla Jerzego, spędził 40 miesięcy. Uczestniczył w sumie w sześciu wyprawach „na koniec świata”. Nurkował w najzimniejszych wodach, zgłębiając biologię i ekologię mórz polarnych. Tomasz Janecki o życiu w stacji, badaniach i turystyce arktycznej opowiadał w piątek – 18 listopada w Muzeum Wigier w Starym Folwarku.

Polska Stacja Antarktyczna imienia Henryka Arctowskiego, powszechnie nazywana “Arctowski”, znajduje się na półkuli południowej w archipelagu Szetlandów Południowych, na wyspie Króla Jerzego.  Od Polski dzieli ją odległość 14 tysięcy kilometrów. Dr Tomasz Janecki, który sześciokrotnie prowadził badania na Antarktydzie, potrzebował ponad miesiąc, by do niej dotrzeć. To normalne. Członkowie polskich wypraw do „Arctowskiego” docierają drogą morską, na statku rosyjskim. Zanim na horyzoncie zobaczą Zatokę Admiralicji i „samolot”, czyli główny budynek stacji, na pokładzie muszą spędzić 42-45 dni. Statek wypływa z Gdyni tylko raz w roku, na swój pokład zabiera wszystko, co jest potrzebne do przeżycia w trudnych warunkach. Oprócz żywności – podstawą jest 120 ton specjalnego paliwa.

Polska stacja została nazwana na cześć Henryka Arctowskiego. W XIX wieku dotarł on na statku Belgica do wybrzeży Antarktydy. Była to pierwsza wyprawa, która zimowała na nieprzyjaznych wodach – statek przez 377 dni był uwięziony w lodzie. Arctowski znalazł naśladowców. Mimo trudnych warunków i wyjątkowo niegościnnego klimatu, na Antarktydzie w 1977 roku powstała polska stacja. Na początku listopada 2011 roku dotarła do niej 36. wyprawa naukowców. Wbrew pozorom pora na podróże jest jak najbardziej odpowiednia, w styczniu na Antarktydzie rozpocznie się lato.

Polską stacją opiekuje się Zakład Biologii Antarktyki PAN – kontynuator prac i tradycji Zakładu Badań Polarnych Instytutu Ekologii PAN. „Arctowski” jest jedną z 12 stacji na Antarktydzie. 9 z nich to stacje całoroczne, w których przebywają naukowcy z Brazylii, Argentyny, Chile, Urugwaju czy Korei. Zdarza się, że do najdalszego zakątka globu docierają też turyści. Turystyka arktyczna w Ameryce, Australii i Niemczech staje się coraz bardziej popularna. Ludzi spragnionych wrażeń i przygody nie odstraszają ceny, zaczynające się podobno od 4,5 tys. dolarów za miejsce na statku. Pierwsi turyści w polskiej stacji pojawili się w latach 80-tych XX wieku, choć według źródeł pionierzy odwiedzili Antarktydę już w latach 60-tych. Na oficjalnej stronie „Arctowskiego” można przeczytać, że przez polską stację przewija się w ciągu roku nawet 3 tys. osób!

Tomasz Janecki podczas spotkania przekonywał, że choć nie jest łatwo – na Antarktydzie da się żyć i prowadzić badania. Dowodem jego słów są nie tylko liczne publikacje, ale i przepiękne zdjęcia, które zaprezentował w Muzeum Wigier. Fotografował i na lądzie, i w wodzie. Jak twierdzi – w wodzie o temperaturze wahającej się od -1,8 st. C do -0,5 st. C. Obserwację podwodnego życia prowadził z 45-kilogramowym ekwipunkiem – w trakcie zejść pod wodę trwających około 40 minut. Gdyby nie świadomość, że to Antarktyda, na której w 1983 roku zanotowano temp. – 89,2 st. Celsjusza, można było odnieść wrażenie, że rozgwiazdy, wężowce, gąbki, żachwy to barwne organizmy prosto z raf koralowych. – Wiele z nich ma ponad 100 lat. Niektóre są pewnie z czasów Amundsena – żartował Tomasz Janecki.

Biolog i płetwonurek, który przez 15 lat pracował w Zakładzie Biologii  Antarktyki PAN,od września mieszka w Krzywem pod Suwałkami. Antarktydę zamienił na Pracownię Naukowo-Edukacyjną Wigierskiego Parku Narodowego.

Fot. Niebywałe Suwałki (spotkanie w Muzeum Wigier), Tomasz Janecki, Dominika Rupp, Mariusz Czarnul, Marta Markowska, Mikołaj Golachowski, archiwum stacji – www.arctowski.pl

3 KOMENTARZE

  1. Witam… w tekscie są dwa błęty merytoryczne, pierwszy to fakt że na Antakrtydzie jest więcej niż 12 stacji polarnych (autor pewnie myslał o 12 stacjach ale w obrębie Wyspy Króla Jerzego choć w pobliżu Arctowskiego jest całoroczna brazylijska, 3 sezonowe (amerykańska, peruwiańska i ewkadorska) dalej jest argentyńska + niemiecka (sezonowa) koreańska, urugwajska, rosyjska i chilijska oraz chińska).
    Drugi to błąd krytyczny – wycieczki nie arktyczne (bo to północ globu) ale antarktyczne. Powodzenia dla Tomka, to wspaniały gość i Suwałki powinny się cieszyć, że mają takiego badacza i człowieka na swoim terenie.
    Z ukłonami MJB – 24 miesiące w Antarktyce

Leave a Reply