- Reklama -

„Blood Dries First” z suwalskim akcentem

 

W polskim krajobrazie muzycznym „Blood Dries First” prezentuje się okazale. Na nieco wyjałowionym terenie ekipa z „BDF” gra styl, któremu najbliżej do groove metalowego walca, poprzeplatanego elementami pozastylistycznymi. Toteż w muzyce BDF, obok mosiężnych groovów, można znaleźć również maszynowe blasty, apokaliptyczne melodie oraz dysharmonijne wtrącenia. Nader wszystko zaś zespół gra muzykę w której znajdują odbicie zespoły, których poszczególni członkowie lubią słuchać w czasie wolnym, tudzież zawodowym – podczas burzenia budynków, sadzenia drzewek, uczenia niepełnosprawnych szympansów gry na kontrabasie oraz wyławianiu żwiru z dopiero co kończonych autostrad. Jednym z muzyków grających w zespole jest Jarek Gałkiewicz, którego korzeni szukać należy w Suwałkach. "BDF" można było usłyszeć podczas jednego z koncertów Suwalskiego Ucha Muzycznego.

Recenzję płyty zespołu pt. „Turbulent mindscapes” prezentujemy w najnowszym wydaniu papierowych „Niebywałych Suwałk”. Do szczęścia brakuje chyba tylko wywiadu z grupą – a więc miłej lektury. Po stronie „Niebywałych” – Mariusz Kalinowski, po stronie „BDF” – Kuba Niemiec.

MC: Panowie, na początek powiedzcie kilka słów o sobie – kim jesteście i co obsługujecie w zespole?

Kuba: Jesteśmy admirałami ośmiostrunowych lotniskowców, a co do reszty – zachęcamy zbadać samemu na Facebook'u.

MC: „Blood Dries First” to wasz pierwszy wspólny projekt muzyczny, czy może macie już za sobą jakieś doświadczenia w tej kwestii?

Kuba: Każdy z nas grał już w wielu kapelach i ma za sobą doświadczenie sceniczne i studyjne. Sporo można byłoby tego wymieniać, a nazwy w zasadzie nikogo i tak nie nakierują, ponieważ to były raczej niszowe projekty, których szczególnie nie promowaliśmy.

MC: Jarka pamiętam jeszcze z Suwałk z różnych wcześniejszych projektów. W „BDF” jest liderem – jeśli dobrze odczytuję znaki. 

Kuba: Jarek jest motorem napędowym całego składu i zajmuje się większością rzeczy w zespole – począwszy od muzyki, na oprawie graficznej i relacjach na FB kończąc. Teksty to moja dziedzina. Sprawy ukierunkowały się tak same. 

MC: Co jako zespół chcecie przekazać słuchaczom poprzez swoją twórczość?

Kuba: Nasza twórczość ogranicza się de facto do wymiaru rozrywkowego, teksty nie są wprawdzie o niczym, ale nie da się ukryć, że w naszej stylistyce są tylko dodatkiem. Ja chciałbym mojemu otoczeniu dużo przekazać, ale nie łączę tego póki co z muzyką. Jeśli chodzi o komunikat niewerbalny, nasza twórczość niesie ze sobą solidnego, pozytywnego kopa, który może pomóc w odreagowaniu codziennych trosk.

MC: Jak wspomniałeś – jesteś autorem tekstów. Co inspiruje Cię do ich pisania? Gdzie szukasz natchnienia?

Kuba: Zazwyczaj słucham danego kawałka w wersji instrumentalnej, szukam jakiegoś tytułu, który jest chwytliwy i ciekawy, i dopiero potem zaczynam pisać tekst pod tytuł. Na początku, przed wydaniem dema, pojawił się pomysł, żeby pod muzykę stworzyć opis osobowości, która doznaje wewnętrznej deterioracji. Są to jak na razie jedyne teksty, które można nazwać "chorymi", może poza "Free in an Iron Crest" oraz "Obsidian". Wykluczyłbym też "When the Dead…", traktujący o końcu nie tyle ludzkości, co człowieczeństwa, postępującym w zatrważającym tempie. Wszystkie następne teksty mają właściwie bez wyjątku pozytywne przesłanie. "The Plains of Ra" jest bardzo oniryczny, jest – wbrew dość gwałtownej muzyce – kojącą wizją Zaświatów, a imię egipskiego boga nie stanowi nawiązania do pogaństwa, lecz do słońca, czy szerzej światła, które w tym wypadku nie oślepia, lecz rozjaśnia i uspokaja umysł. "Hibernation of the Day" i "Amorphous Paradigm" były pisane, gdy wgłębiałem się w filozofię amerykańskiego transcendentalizmu oraz poznawałem dzieła Ralpha Waldo Emersona i jego nie do końca ortodoksyjne, lecz ciekawe poglądy na prawa rządzące światem. Gdy usłyszałem muzykę do "30.000 Souls", melodyka refrenu skojarzyła mi się nieco z „Amon Amarth”, napisałem więc tekst wojenny, sławiący bitwę na Kosowym Polu AD 1389. Ten tekst wyłamuje się z konwencji w sposób najbardziej widoczny, jeśli o takowej można w naszym wypadku mówić.

MC: Wydaliście nie tak dawno płytę "Turbulent Mindscapes". To riffy, niesamowite brzmienie i aranże, które wgniatają w fotel. To wszystko jest jak dobrze napisana recepta lub wzór na produkcję idealnej nalewki, po prostu nie ma się do czego przyczepić. Słucha się tego tak dobrze, jak za czasów dzieciństwa jednym tchem czytało się komiksy „Kajko i Kokosz”. Z jakim odzewem spotkaliście się po wydaniu tego materiału? Z tego, co zauważyłem, płytę wydaliście własnym sumptem? Czy nie są to pieniądze wyrzucone w błoto, a może traktujecie to jako pewną inwestycję, która przyniesie korzyści w przyszłości?

Kuba: Poza jedną osoba, która otwarcie przyznała, że nie trawi stylistyki nowoczesno-metalowej, reakcje są na wskroś pozytywne. Mamy nadzieję, że pieniądze ze sprzedaży płyt zwrócą się nam, choć tak naprawdę zespół jest naszym hobby. Takim, jak dla innych osób wędkarstwo. Tym osobom nigdy się nie zwrócą pieniądze na zakup sprzętu z tego, co wyłowią, a jednak nie mają z tym problemu, bo nie o to w tym chodzi. Zobaczymy – może płyta okaże się inwestycją, która zwróci się w postaci promocji, a może pozostanie głównie inwestycją we wspomnienia – w moich oczach zawsze trafną.

[pro-player]http://www.youtube.com/watch?v=ug68XTs-yQo[/pro-player]

MC: Koncerty, wyjazdy, nagrywanie, wydawanie, muzyka… Czy nie zastanawiacie się czasem komu to w ogóle potrzebne? Czy nie byłoby lepiej poświęcić się pracy w fabryce, albo w szkole? Odrzucić fantazje o lepszym świecie i zająć się czymś w opinii społecznej "ważniejszym"?

Kuba: Tak jak mówiłem, muzyka to hobby, sposób na kreatywne spędzanie coraz mniejszej ilości wolnego czasu. Oczywiście jakiś odzew musi być, nikt nie gra w zespole wyłącznie dla siebie (może poza typem osobowości opisanej w naszych wczesnych tekstach). Jak długo ludzie przychodzą na nasze koncerty, bo podoba im się nasza muzyka, tak długo ma to sens. A jeśli jest na coś niedestrukcyjnego popyt, to zapewniając podaż, spełnia się pożyteczną społecznie funkcję. Nie zamierzamy naszą muzyką zmieniać świata na lepsze, tu chodzi o zabawę, domniemanie czegokolwiek innego ze strony mało znanego zespołu ocierałoby się o pretensjonalność. Ale jak już będziemy sprzedawali po pięć milionów płyt, to może zaczniemy adoptować osierocone misie koala i walczyć z mokrością oceanów, tak jak inne gwiazdy walczą z globalnym ociepleniem.

MC: Czy według was opinia, że ludzie związani z muzyką, sztuką stanowią alternatywę dla reszty "normalnego" społeczeństwa, jest prawdziwa? Czy w dzisiejszych czasach łatwiej być "normalsem" czy "niebywałym"?

Kuba: Bywa tak, że alternatywa jest rzeczywiście alternatywą, ale w dzisiejszych czasach to, co jest oznakowane jako alternatywa, bywa zwykle sprytnie zapakowanym konformizmem. Ludzie są zbyt ograniczeni, żeby pojąć, że nonkonformizm jest przynależny temu, co siedzi u głowie człowieka, a nie cechom zewnętrznym. Zawsze było trudno być "niebywałym", czyli mówić i myśleć pod prąd, tyle że pozory mylą. Muzyk zespołu grindcorowego, uchodzący za nieźle kopniętego, okazuje się hołdować przesądom narzuconym mu przez media, podczas gdy dla odmiany niepozorny, 80-letni dziadunio, zachowujący trzeźwość umysłu i zdolność do krytycznego myślenia okazuje się prawdziwym nonkonformistą. Co zaś tyczy się różnic między ogółem społeczeństwa a – nazwijmy to nieco górnolotnie – bohemą, to ja żadnych różnic nie zauważyłem. Wszędzie są mądrzy i tępi, dobrzy i źli ludzie. Może poza jednym wyjątkiem – muzycy częściej i szybciej niż inni ulegają przykrej przywarze arogancji. Wystarczy, że zagrają większy koncert i zaczynają uważać się za lepszych.

MC: Jak oceniacie Polską scenę alternatywną w kontekście muzyki, którą tworzycie? Jak to wygląda w waszych stronach? Znacie może zespoły z północno-wschodniej Polski? Czy w ogóle od nas coś dociera do Krakowa?

Kuba: Prosto i brutalnie – w porównaniu z USA, Wielką Brytanią czy Niemcami nasza scena wypada pod względem poziomu blado. Tu chodzi o poziom muzyki i realizacji, ale też nastawienie odbiorców – w Polsce niestety ludzie częstokroć wolą siedzieć w domu i jeść bigos, oglądając telewizję, niż pójść na koncert. Przecież mają MP3, to im wystarczy.

MC: "Turbulent Mindscapes" ciągle chodzi mi po głowie i czekam z niecierpliwością na kolejne produkcje „BDF”. Czy pracujecie już nad czymś nowym? 

Kuba: Nowe kawałki są w przygotowaniu. Trudno powiedzieć, kiedy wszystko będzie gotowe, można się jednak spodziewać wykorzystania pełnego potencjału naszych 8-strunówek.

MC: Dziękuję serdecznie za poświęcony czas. Czekam na wasze dalsze dokonania wydawnicze i koncertowe. Czy jest coś co chcielibyście przekazać czytelnikom „Niebywałych Suwałk”?

Kuba: My również dziękujemy za poświęcony nam czas. Zapraszamy wszystkich do polubienia naszej strony na Facebook'u. Ponadto w dniach 10-15 kwietnia 2012 r. planujemy trasę koncertową po Polsce. Jednym z naszych przystanków będą właśnie Suwałki, gdzie zagramy 14 kwietnia. Serdecznie was zapraszamy na koncert.

Fot. BDF

Najnowsze artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego...

„Kokuho” w Cinema Lumiere: ile kosztuje spełnienie marzeń (wygraj bilety)?

https://www.youtube.com/watch?v=MKrcitX02k8&t=1s W cyklu "Kino dla koneserów" w Cinema Lumiere w...

Z regionu: Konkurs o indeks Politechniki Białostockiej EL-ROBO-MECH 2026

Sztuczna inteligencja ratująca dzieci w samochodach, robotyczni towarzysze dla...
Reklama

Pozostałe artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie pojawiało się w mej głowie kilkukrotnie podczas lektury kolejnej książki sygnowanej wydawnictwem Paśny Buriat. Mowa...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko to może trafić do jednego, uporządkowanego pliku PDF. Konwersja obrazów stała się jedną z najczęściej...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego sezonu. Wigierski Park Narodowy oficjalnie otwiera turystykę wodną – a to dla wielu znak, że...