Po dwóch stronach barykady stanęli przeciwnicy i pomysłodawcy łączenia szkół w zespoły, a także wprowadzania zmian w sferze suwalskiej kultury. Rozmowa przypomina na razie przepychankę słowną, a nie wymianę argumentów. Po czwartkowej konferencji prasowej w biurze posła PiS, kolejny głos w sprawie przekształceń zabrał prezydent Suwałk.
Opinii publicznej prezentowane są jak na razie różne racje. Trudno merytoryczną dyskusją nazwać powtarzane jak mantrę słowa, ze wszystkiemu winien jest niż demograficzny i że w całym kraju sytuacja jest podobna. Bez wypracowania alternatywnych rozwiązań faktycznie nie pozostaje nic innego jak tylko zamykać i łączyć placówki w czasie niżu, a otwierać na nowo w czasie wyżu.
Suwałki nie są odosobnionym przypadkiem. Uchwały intencyjne dotyczące łączenia bądź likwidacji przyjęło podobno 1000 polskich samorządów. Kolejne placówki znikną więc niebawem z mapy sieci szkół. Jak twierdzi poseł Zieliński – w niektórych gminach zostanie tylko jedna podstawówka. Jadwiga Mariola Szczypiń, radna PiS i była kurator oświaty dodaje, że demografia i finanse nie przesądzają o obligatoryjnym działaniu. Jej zdaniem nie ma konkretnego powodu, by łączyć, zmieniać, likwidować. Tym bardziej, że Rady Pedagogiczne i Rady Rodziców szkół wziętych na celownik wyraziły negatywne opinie na temat zmian. Jak dodaje Szczypiń – nie zna żadnego przypadku, by łączenie przyniosło coś dobrego.
Zagrożeń nie widzi suwalski ratusz. Prezydent Suwałk w oficjalnym oświadczeniu twierdzi, że proponowane przez niego zmiany w organizacji suwalskich szkół to działania najmniej dokuczliwe z możliwych w sytuacji niżu demograficznego. W kwestii szkodliwości działań nie zgadza się z opinią byłej kurator. – Doświadczenia suwalskich szkół, które połączono w zespoły szkół pokazują, że nie pogorszyło to warunków nauki i pracy, a wręcz przeciwnie. Te połączenia przyniosły wiele dobrego dla uczniów, nauczycieli i innych pracowników tych szkół – pisze prezydent. Niestety, w oświadczeniu oprócz tego stwierdzenia prezydent Renkiewicz nie podaje konkretnych sytuacji i rozwiązań, które mogłyby to potwierdzić. To trochę jak zaklinanie rzeczywistości – jest dobrze, bo tak ma być.
W ocenie prezydenta po zmianach nic się w szkołach nie zmieni. – Uczniowie SP nr 7 i Gimnazjum nr 6 im. Jana Pawła II oraz SP nr 11 i Zespołu Szkół nr 3 będą uczyć się w tych samych klasach i będą nauczani przez tych samych nauczycieli, co dotąd. Nie zmienią się też warunki bezpieczeństwa. Uczniowie szkół podstawowych nie będą mieli bezpośredniego kontaktu z gimnazjalistami – dodaje włodarz. Samo to stwierdzenie jest już kontrowersyjne – od razu nasuwa się pytanie, po co więc zmiana, jeśli nikt jej nie odczuje.
Prezydent argumentów w oświadczeniu nie podaje, zainteresowanych odsyła do uzasadnienia podjętych uchwał i spotkań z rodzicami, które jak wiadomo – nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Oświata to tylko jedna ze spornych dziedzin. Podobna dyskusja toczy się w sferze kultury. Czesław Renkiewicz odpowiada w piśmie również na zarzuty posła PiS dotyczące likwidacji MDK-u i ROKiS-u. Odnosi się do tematu subwencji, nie poruszając kwestii technicznej rozdysponowania środków. Powtarza tylko, że subwencji miasto nie straci, co jest prawdą. Zapowiada też, że zajęcia w nowym obiekcie prowadzone będą na takich samych zasadach, jak dotąd w MDK.
O kwestii kierowania obiektem w wystąpieniu nie wspomina. Porusza jednak po raz kolejny temat łączenia – tym razem jednak potencjału MDK-u i ROKiS-u w jednej placówce. – Nowa placówka to nie będzie „nowy ROKiS", to będzie placówka dająca suwalczanom szansę na nowy jakościowo kontakt z kulturą i sztuką, o którym dotąd mogliśmy tylko marzyć – podkreśla.
Zdanie na temat przyszłości suwalskich ośrodków kultury zabierze również poseł Bożena Kamińska, będąca zarazem dyrektorem MDK-u. Konferencję prasową dotyczącą tej problematyki zaplanowała na najbliższy poniedziałek – 27 lutego.
Więcej:
Czy to już korupcja polityczna? – http://www.niebywalesuwalki.pl/8344/











