To biuro podróży działa na rynku od 9 lat. Co więcej, w tej chwili posiada status ogólnopolskiej firmy, dla której pracuje kilkadziesiąt osób. A wszystko zaczęło się od jednego komputera, ciężkiej pracy i pasji poznawania nowych miejsc. To właśnie OstatnieMiejsca.pl, wyrastające na potęgę w branży turystycznej.
Przez te 9 lat funkcjonowania firmy Ewa Kozikowska, właścicielka OstatnichMiejsc.pl pomogła w zorganizowaniu wakacji około 100 tys. osób. W ostatnim roku było to ponad 14 tys. Polaków spragnionych odpoczynku i atrakcji. Taki wynik robi wrażenie – nic dziwnego, że OstatnieMiejsca.pl wymieniane są w pierwszej piątce biur w Polsce. Ewa Kozikowska spodziewa się, że w 2013 lub 2014 roku jej firma zajmie trzecią lokatę w rankingu ogólnopolskim. – Już w tej chwili u niektórych touroperatorów znajdujemy się na 3. miejscu. Według Summerelse jesteśmy zaraz za Wakacje.pl – dodaje właścicielka biura. To nie przechwałki, biuro z centralą w Suwałkach docenił również resort turystyki z Egiptu – w rankingu wakacyjnej mekki naszych rodaków OstatnieMiejsca.pl są w pierwszej dziesiątce.
Czas na podsumowanie
Wszystko zaczęło się 17 marca 2003 roku, wtedy biuro z Suwałk zaczęło funkcjonować pod szyldem Camel Travel. Jak wspomina Ewa Kozikowska – wiedziała od razu, że musi działać z Internecie. – Dysponuję lokalem przy ulicy Kościuszki – na I piętrze, z wejściem od podwórka. Wypromowanie tej lokalizacji byłoby astronomicznie drogie, a nie mogłam sobie wówczas na to pozwolić – dodaje.
– Zaczynałam od zera. Do dzisiaj w tej firmie stoi mój pierwszy komputer. Podchodzę do niego z sentymentem. Spisał się bardzo dobrze – mówi z uśmiechem. Ewa Kozikowska pracę zaczynała sama, teraz zatrudnia w Suwałkach 10 osób, w innych miastach ponad 70. Znaczący udział w tworzeniu pozycji firmy miał także Tomasz Kozikowski, mąż właścicielki. Jest obecnie prezesem biura i pracuje nad wprowadzeniem OstatnichMiejsc.pl na giełdę.
Na kryzys ciężka praca
Businesswoman zapytana o sekret sukcesu swojej firmy zastanawia się tylko chwilę. – Praca, praca i jeszcze raz praca – mówi. Natychmiast też dodaje, że każdy, kto ją zna, nazwie ją tyranem. – Jestem osobą, która wymaga dużo nie tylko od innych, ale też od siebie – tłumaczy. W jej biznesie nie ma wymówek, bo im więcej starań, tym lepsze wyniki.
Motto sprawdza się szczególnie teraz, gdy branża turystyczna przeżywa kryzys. Biura podróży bankrutują, ale OstatnieMiejsca.pl trzymają się całkiem nieźle. – Gdybym nie zauważała kryzysu, byłabym ignorantką, ale nie odczuwam go w takim sensie, że ma on wpływ na nasze obroty – twierdzi Ewa Kozikowska.
OstatnieMiejsca.pl w czasie spowolnienia gospodarczego utrzymują się na fali, ponieważ nie generują zbędnych kosztów. Pieniądze to jedno, a czas to drugie, dlatego właścicielka biurka pracuje głównie przy laptopie. – Mam czwórkę dzieci wymagających uwagi i męża – dodaje.
Nie znaczy to wcale, że szefowa i pracownicy OstatnichMiejsc.pl destynacje widzą tylko w katalogach. – Trzeba znać miejsca, do których wysyła się klientów. Bardzo często latam za granicę – nawet 4-5 razy w roku. Tego samego wymagam od swoich pracowników. Znając destynacje i lokalne obyczaje, wiem, że mogę śmiało zaproponować klientowi wczasy w Egipcie do sierpnia. Dlaczego? A dlatego, że najbliższe wydarzenia mogą mieć tam miejsce we wrześniu – wyjaśnia.
„Bezpieczne” terminy i destynacje Ewa Kozikowska jest w stanie znaleźć również w Tunezji i Grecji. Są jednak miejsca, do których klientów nie wyśle, choć ją o to proszą. – Zazwyczaj są to osoby spragnione emocji. Pytają o możliwość wylotu do Kairu podczas największych rozruchów, chcą też zwiedzić Irak albo Afganistan – wymienia właścicielka biura.
Zdarza się również, że pracownicy OstatnichMiejsc.pl otrzymują nie tyle ekstremalne, co egzotyczne zapytania. Okazuje się, że wyjazd na Syberię czy Alaskę to już nic zaskakującego, pewną nowością są jeszcze wycieczki antarktyczne i arktyczne, na które wybrać się można statkiem wycieczkowym. Koszt takiego rejsu to 1000 euro lub nawet mniej. Kilkadziesiąt tysięcy złotych wydać za to trzeba na zwiedzanie Japonii i Bali. Na taki wyjazd decydują się zwykle osoby, które nie muszą oglądać złotówki z każdej strony i chcą spełniać swoje marzenia.
Święta na plaży?
Kto liczy się z pieniędzmi, na brak tanich ofert w OstatnichMiejscach.pl również nie będzie narzekać. Konflikty w Tunezji, Egipcie i Grecji spowodowały, że na rynku pojawiło się więcej propozycji last minute oraz okresów zniżkowych. – Egipt przestał być numerem 1 w Polsce. Pierwszy raz od wielu lat to Turcja wywalczyła ten tytuł. W tym kraju też są hotele na każdą kieszeń, a z jednej i drugiej strony Turcji można zobaczyć zupełnie różne światy. Gdyby nie brak raf koralowych, Turcja mogłaby z powodzeniem zastąpić Egipt – dodaje odważnie właścicielka OstatnichMiejsc.pl. Ewa Kozikowska zapowiada, że najlepsze oferty dopiero pojawią się na rynku – w kwietniu i maju oraz październiku i listopadzie.
Święta Wielkanocne mogą okazać się dobrą okazją do wyjazdu. – Rosjanie, Niemcy i Francuzi od lat spędzają święta za granicą. W Polsce dopiero tworzy się taki trend. Ludzie uświadamiają sobie, że można nie prać, nie gotować, nie stać w kolejkach i nie zapożyczać się na święta, tylko zapłacić 1000-1200 złotych i polecieć do ciepłych krajów – opalać się, nabierać sił – zauważa Ewa Kozikowska.
Zdaniem właścicielki biura, Polacy zaczęli dostrzegać, że „wczasy pod gruszą” to już przeżytek. – Nareszcie wzięli kalkulator do ręki i gdy zaczęli liczyć, zauważyli, że wakacje w kraju są często droższe niż za granicą – zaznacza E. Kozikowska. Właścicielka OstatnichMiejsc.pl przekonała się o tym na własnej skórze, gdy w ubiegłym roku za sześciodniowy pobyt rodzinny w Polsce zapłaciła tyle, ile wydałaby na dwutygodniowe wczasy na Majorce.
Trendy wakacyjne naszych rodaków ulegają zmianom. – Do tej pory Polacy podróżowali camperem lub busem załadowanym chińskimi zupkami i innymi produktami z tanich marketów. Praniem, sprzątaniem, gotowaniem i zmywaniem naczyń zajmowała się w czasie takich wakacji żona. Tylko czy to był urlop? Może dla męża – żartuje Kozikowska.
Przyszłość, czyli 4 x P
Plany: Ewa Kozikowska ma jeszcze wiele marzeń związanych z życiem zawodowym. Rozwój OstatnichMiejsc.pl obejmie m.in. tworzenie własnych ofert biura. – Odkryłam wiele nisz, które nie są wypełnione. Cały czas dążę także do tego, by odsiewać nieuczciwych kontrahentów, bo takich jest bardzo dużo. Psują tylko rynek – dodaje.
Pracownicy: Przyszłość OstatnichMiejsc.pl to także konsekwencja – i w działaniu, i w doborze współpracowników. Ewa Kozikowska uważa, że wielki wkład w rozwój firmy mają osoby u niej zatrudnione. – Pracowało u mnie wielu ludzi. Została śmietanka – podkreśla.
Pomoc: Ewa Kozikowska pochodzi z Elbląga. Firmę założyła w Suwałkach. Chce wspierać lokalny rynek i ciekawe inicjatywy. Znalazła się w gronie sponsorów wydarzenia o randze międzynarodowej – Suwałki Blues Festival. Jest też fundatorką nagrody głównej w akcji „Metamorfozy”, o której szczegółach można przeczytać na portalu „Niebywałe Suwałki” (zwycięzca programu pojedzie na wycieczkę zagraniczną z biurem OstatnieMiejsca.pl).
Podróże: Jest wiele miejsc, które Ewa Kozikowska chciałaby zobaczyć. Nie była jeszcze w Japonii, Kambodży, nie odwiedziła Dominikany. Liczy, że pojedzie tam z rodziną.
Właścicielka zapytana o najbardziej wartościową nagrodę, jaką do tej pory otrzymała, odpowiada, że jest nią zaufanie 65 franczyzobiorców i tysięcy klientów z całej Polski.
Fot. OstatnieMiejsca.pl, Niebywałe Suwałki











