- Reklama -

Nie ma „Róży” bez kolców. Spotkanie ze scenarzystą filmu

 

Nie tylko o miłość chodzi w najnowszym filmie Wojciecha Smarzowskiego. Opowieść była tylko pretekstem do przedstawienia historii Mazur. Miało być okrutnie, prawdziwie do bólu i bez wybielania. Michał Szczerbic, scenarzysta „Róży” mówił w ostatni piątek w Olecku o kulisach powstawania filmu. 

Z opisu filmu dystrybutora wynika tylko, że rzecz dzieje się latem 1945 roku, gdy po zakończeniu drugiej wojny światowej Tadeusz, polski żołnierz dociera na Mazury, na ziemie, które przed wojną należały do Niemiec, a po wojnie zostały przyznane Polsce. Odnajduje tam wdowę po niemieckim żołnierzu, którego śmierci był świadkiem. Róża przyjmuje go początkowo chłodno, potem rodzi się między nimi uczucie. Aby zrozumieć, dlaczego film budzi tak wielkie emocje, warto go obejrzeć.

Często spotykam się z pytaniem, dlaczego ktoś spoza Mazur zdecydował się poruszyć tę tematykę – zagadnął na początku spotkania w Oleckiej Izbie Historycznej Michał Szczerbic. Autor scenariusza „Róży” i kierownik produkcji podkreślił, że zależało mu na uczciwym przedstawienie tematu. – Przeszłość jest zamiatana pod dywan jako rzecz wstydliwa – mówił. Mazurzy i ich losy to temat wyjątkowo „niewygodny”, do którego Szczerbic przymierzał się już 10 lat temu. Udał się nawet do telewizji z pomysłem zrealizowania serialu o mazurskich kobietach. Usłyszał odmowę. Telewizja odrzuciła ten temat ze względów reklamowych, handlowych – tłumaczył scenarzysta.

Michal Szczerbic przyznał, że historia Mazurów była mu znana, jednak początkowo powziął koncepcję przedstawienia jej w sposób uładzony, a nawet można rzecz „polukrowany”. Perspektywę zmienił po spotkaniu z mieszkańcem Spychowa. Burcharda Olecha Szczerbic poznał 8 lat temu, dzięki znajomym, których tamten był krewnym. – Dostałem wtedy mocno po głowie. Twardy Mazur wykazał, że patrzę na ten temat przez różowe okulary. Uświadomił mi, że o żadnej polskości w ich przypadku nie było mowy – opowiadał autor scenariusza. Szczerbic sądził, że Mazurzy poszukiwali swojej tożsamości. To założenie również okazało się nieprawdziwe. Gdy zrozumiał, że Mazurzy nie czuli się ani Polakami, ani Niemcami, a ich język – gwara mazurska – nie świadczył o tożsamości, już wiedział, jaki film chce stworzyć. 

Na zgłębianie tematu poświęcił kilka lat. Analizował kulturę Mazurów, ich religię – nacechowaną fenomenem indywidualności, odróżniającym ich obrzędowość od obrzędowości typowo protestanckiej. Dotarł w końcu do momentu, gdy uznał, że film przedstawiający historię Mazurów jako Niemców II kategorii lub Polaków III kategorii, musi wyreżyserować Wojciech Smarzowski. Szczerbic wspomina, że Smarzowskiego nie znał dobrze, wiedział tylko, że „ma rękę”. 

Trudna współpraca, naznaczona konfliktami, brakiem pieniędzy, o mało nie zakończyła się w przedwcześnie realizacji „Róży”. Smarzowski dwa razy chciał zrezygnować z projektu. Ostatecznie dotrwał do końca. Tę współpracę i Smarzowski – w różnych wywiadach, i Szczerbic – podczas spotkania w Olecku wspominają jako coś wyjątkowego. 

Co prawda w filmie nie znalazło się tyle faktów, co w scenariuszu, a historia nie została opowiedziana w sposób epicki, o czym marzył Michał Szczerbic, technika grania milczeniem, którą wybrał Smarzowski, uczyniła z „Róży” obraz wzbudzający wielkie emocje. – Okrucieństwo musiało być w tym filmie. Kiedyś chciałem lukrować, tu musiałem powiedzieć prawdę, prawdę straszną – podkreśla scenarzysta. 

Film kosztował 1,9 mln złotych. Efekt, mimo dwóch zacięć – jak mówi o nich Szczerbic – jest dla niego satysfakcjonujący. Udało mu się uniknąć w „Róży” martyrologii i cierpiętnictwa polskiego. Teraz zastanawia się nad napisaniem książki dotyczącej losów „małego narodu” – Mazurów. Wcześniej chce jednak złapać oddech.

Michał Szczerbic – ur. w 1944 r. w Oleśnicy. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Łódzkiego (1966) oraz Studium Organizacji Produkcji Filmowej PWSTiF w Łodzi (1967). Ojciec reżysera Piotra Szczerbica. Producent, scenarzysta lub kierownik produkcji w takich filmach jak: „Jasminum”, „Operacja Dunaj”, „Wiedźmin”, „Pianista”, „Pan Tadeusz”, „Prawo ojca”, „Złoto dezerterów”, „Kochankowie mojej mamy”, „Wierna rzeka”.

Fot. Niebywałe Suwałki – Michał Szczerbic z żoną – Ewą

[pro-player]http://www.youtube.com/watch?v=YabIQeyCkBo[/pro-player]

Najnowsze artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego...

„Kokuho” w Cinema Lumiere: ile kosztuje spełnienie marzeń (wygraj bilety)?

https://www.youtube.com/watch?v=MKrcitX02k8&t=1s W cyklu "Kino dla koneserów" w Cinema Lumiere w...

Z regionu: Konkurs o indeks Politechniki Białostockiej EL-ROBO-MECH 2026

Sztuczna inteligencja ratująca dzieci w samochodach, robotyczni towarzysze dla...
Reklama

Pozostałe artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie pojawiało się w mej głowie kilkukrotnie podczas lektury kolejnej książki sygnowanej wydawnictwem Paśny Buriat. Mowa...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko to może trafić do jednego, uporządkowanego pliku PDF. Konwersja obrazów stała się jedną z najczęściej...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego sezonu. Wigierski Park Narodowy oficjalnie otwiera turystykę wodną – a to dla wielu znak, że...