- Reklama -

Las Blondynas dotarły do Australii

Z ciężkim sercem opuszczałyśmy naszą ukochaną Amerykę Południową. Trzy miesiące tam spędzone zdecydowanie nie zaspokoiły naszych podróżniczych żądzy. Mimo iż zobaczyłyśmy tysiące miejsc, poznałyśmy tysiące ludzi oraz przeżyłyśmy niesamowite chwile, ciągle czułyśmy niedosyt.

Na podsumowanie połowy naszej podróży jeszcze przyjdzie czas. Dzisiaj jednak chciałabym skupić się na kolejnym etapie naszej podróży, czyli Australii. Spędziłyśmy tam 3 tygodnie, a nasze uczucia są, że tak powiem, mieszane…

Sydney

Naszym pierwszym przystankiem było Sydney. Olbrzymie miasto, już pierwszego dnia wręcz „przygniotło” nas swoim ogromem. Wysokie budynki, wieżowce, drapacze chmur…wszystko zorganizowane, równiutkie, piękne, rozwinięte. Dech zapiera. Miasto nocą – coś niesamowitego – oświetlone kompleksy budynków, wielkie fontanny, parki. Znana wszystkim ze szkolnych podręczników Opera House dumnie stała i pozowała do zdjęć tysiącom turystów. Wstęp, żeby zobaczyć jej wnętrze, kosztował ok. 20 dolarów (1 dolar australijski – ok. 3,70 zł), więc się nie skusiłyśmy. Kolejnymi sydneyskimi atrakcjami było Muzeum Sztuki Współczesnej, spacer po Darling Harbour oraz po uroczych uliczkach portowych.

Canberra

Po dwóch dniach zwiedzania Sydney przyszedł czas na Canberrę, stolicę Australii. Każda z nas chciała zobaczyć to relatywnie małe miasteczko, które znane jest głównie z bycia stolicą. W Canberze można zobaczyć stary i nowy budynek Parlamentu, wejść (za darmo!) do środka, dołączyć do wycieczki zwiedzającej budynek (też za darmo!). Można tu także przespacerować się po parkach, iść nad wodę, wypożyczyć rowery… jest kilka muzeów, niektóre z nich są zdecydowanie warte zobaczenia (np. National Museum, czyli Muzeum Narodowe).

(…) W Australii nic nas nie zaskoczyło. Wróć, przepraszam. Zaskoczyły nas ceny – mimo iż wiedziałyśmy, że kraj ten do najtańszych nie należy, to z bólem serca płaciłyśmy 15 złotych za wodę, 20 zł za małą kawę, czy ponad 100 zł za wstępy do muzeów i innych atrakcji turystycznych… Ponadto, w Australii nie doświadczyłyśmy gościnności australijskiej – wszyscy tutaj byli dla nas bardziej anonimowi, na pokaz. Nikogo nie interesowało skąd pochodzimy, co robimy, gdzie zmierzamy. W Ameryce Południowej było zupełnie inaczej – ludzie, nawet ci z małych miejscowości, byli bardzo otwarci na świat i ludzi, służyli radą oraz pomocą, zawsze uśmiechnięci oraz chętni do wskazania drogi. W Ameryce Południowej każdy dzień był przygodą, nigdy nie wiedziałyśmy co nas spotka, co nas zaskoczy, gdzie wylądujemy. Australia była zbyt przewidywalna i zbyt podobna do standardów europejskich. Chyba po prostu lubimy nieznane i nowe, i to właśnie jest to, co nas pociąga oraz inspiruje.

W tym momencie jesteśmy na Jawie, gdzie wygrzewamy się w słońcu, jemy najlepsze jedzenie świata, poznajemy najsympatyczniejszych ludzi na świecie oraz poznajemy i podziwiamy zupełnie inne kultury oraz religie. Odżyłyśmy. Bo przecież Las Blondynas zawsze spadają na cztery łapy…

Ania

Całość relacji dostępna jest na stronie: http://lasblondynas.blogspot.com/2012/08/3-tygodnie-w-australii.html#more

Jednym z patronów medialnych wyprawy jest portal „Niebywałe Suwałki”. Po powrocie dziewcząt z wyprawy planujemy spotkanie w Suwałkach, połączone z opowieścią o podróżach i z wystawą fotograficzną.

Na zakończenie chciałybyśmy podziękować serdecznie wszystkim osobom, które przyczyniły się do sukcesu naszej wyprawy – przede wszystkim naszym rodzinom, znajomym, Glogerom, innym podróżnikom, Burmistrzowi Miasta Łowicza, panu Krzysztofowi Janowi Kalińskiemu oraz Wydziałowi Promocji Urzędu Miasta w Łowiczu za Wasze nieustanne wsparcie, patronaty oraz miłe słowa. Jesteśmy bardzo wdzięczne!

Fot. Las Blondynas

Najnowsze artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego...

„Kokuho” w Cinema Lumiere: ile kosztuje spełnienie marzeń (wygraj bilety)?

https://www.youtube.com/watch?v=MKrcitX02k8&t=1s W cyklu "Kino dla koneserów" w Cinema Lumiere w...

Z regionu: Konkurs o indeks Politechniki Białostockiej EL-ROBO-MECH 2026

Sztuczna inteligencja ratująca dzieci w samochodach, robotyczni towarzysze dla...
Reklama

Pozostałe artykuły

Paśny Buriat poleca: Recenzja książki Artura Ziontka „Stałem nago na progu domu. Opowiadania”

Czy codzienność może być atrakcyjnym tematem książki? Takie pytanie pojawiało się w mej głowie kilkukrotnie podczas lektury kolejnej książki sygnowanej wydawnictwem Paśny Buriat. Mowa...

Potrzebujesz PDF ze zdjęć? Oto najszybszy sposób

Zdjęcia ze smartfona, skany dokumentów, fotografie z archiwum, wszystko to może trafić do jednego, uporządkowanego pliku PDF. Konwersja obrazów stała się jedną z najczęściej...

Wiatr w żagle. 1 maja rusza sezon na Wigrach

1 maja jezioro Wigry znów zacznie żyć pełnią wodniackiego sezonu. Wigierski Park Narodowy oficjalnie otwiera turystykę wodną – a to dla wielu znak, że...