W przestrzeni marzeń

2
124
W przestrzeni marzeń Niebywałe Suwałki 3

Wysoki na 20 metrów biały dąb, z czarnym krukiem, który przejął drzewo we władanie, jest znakiem rozpoznawczym wjazdu do domu Elżbiety i Mariana Murawskich w Gawrych Rudzie. Małżeństwo artystów z tą rzeźbą przestrzenną ma wiele wspomnień. Historia tej kompozycji brzmi dramatycznie, ale też fascynuje.

Gdyby drzewa mogły mówić, mielibyśmy żywą skarbnicę historii i opowieści. Jakie wspomnienia przekazałby 400-letni dąb? Tego nigdy się nie dowiemy. Historię drugiego życia dębu z Gawrych Rudy opowiedzieć może za to Marian Murawski, artysta urodzony na Suwalszczyźnie, którego koleje losu były nie mniej barwne niż opowieść poetycka „W przestrzeni niebiańskiej”.

Pochodzący z rodziny o tradycjach niepodległościowych Murawski pracował jako wykładowca w dziedzinie ilustracji i grafiki książkowej w Intituto Cubano del Libro w Hawanie, odwiedził w swoim życiu wiele krajów, uczestniczył w co najmniej 100 wystawach w kraju i za granicą, otrzymał wiele nagród, również tych lokalnych. Wraz z żoną Elżbietą został uhonorowany m.in. „Włócznią Jaćwingów”.

Murawscy mają dom w Gawrych Rudzie. To właśnie w tym miejscu łapią oddech od stolicy, w której prowadzą agencję wydawniczo-reklamową. Zajmują się nie tylko grafiką książkową, ale też grafiką reklamową i ilustracją. Dąb – rzeźba „zdarzył się” niby przypadkiem, choć patrząc na wcześniejsze prace Mariana Murawskiego można odnieść wrażenie, że było to zrządzenie losu. W „Księdze bajek polskich” znajduje się ilustracja, która wyszła spod ręki Mariana Murawskiego. To właśnie białe drzewo, rozłożyste, okorowane. Jak wspomina autor – ilustracja powstała w czasie stanu wojennego. Oddaje nastrój tamtego czasu.

Marian Murawski nie przypuszczał, że stanie się właścicielem takiego drzewa. Historia białego dębu – rzeźby przestrzennej jest intrygująca. Drzewo rosnące na skarpie, nieopodal domu w Gawrych Rudzie Murawscy podziwiali wielokrotnie. Do czasu. Pewnego dnia okazało się, że dąb usechł. Wszczęto postępowanie, pojawili się urzędnicy i specjaliści, którzy zgodnie orzekli, że wszystkiemu winne są żwirownie powodujące obniżanie poziomu wód. Dąb zapewne trafiłby do czyjegoś pieca, gdyby nie interwencja Murawskiego.

Artysta postanowił dać drzewu drugie życie – kupić je i „zainstalować” na swoim podjeździe. Realizacja pomysłu okazała się o wiele trudniejsza niż można by przypuszczać. Najwięcej kłopotów nastręczał transport dębu. Opowieść o przewożeniu 20-tonowego drzewa to prawdziwa epopeja. Marianowi Murawskiemu przypomina historię napisaną przez Hemingwaya – „Stary człowiek i morze”. Aby przetransportować drzewo przez las, trzeba było odcinać konary. Niektóre już nie wróciły na swoje miejsce, inne zostały „dosztukowane” do drzewa, jak protezy.

Praca nad dębem zajęła Marianowi Murawskiemu 2 lata – od momentu przewiezienia, do chwili zainstalowania w konarach czarnego kruka. Przez ten czas drzewo było stopniowo odkorowywane, konserwowane, malowane. Postawienie dębu do pionu było możliwe dzięki zastosowaniu koszyka z szyn, wkopanego w ziemię na głębokość 2,5 metra. Po zakończeniu etapu przygotowań technicznych, przyszedł czas na pracę artystyczną. W tej części Murawskiemu pomagali inni. Artysta żartuje, że „dyrygował” pracami na wysokości. Te dobiegły końca dopiero w tym roku. Umieszczenie wśród konarów 5-metrowego czarnego kruka było ostatnim etapem.

Uratowanie dębu pochłonęło wiele czasu, wiele pieniędzy, sporo nerwów. Było warto, ponieważ dla małżeństwa Murawskich rzeźba ma wymiar symboliczny. Elżbietę Murawską zachwyca mnogość perspektyw postrzegania. Drzewo z każdej strony wygląda inaczej, przywołuje inne skojarzenia. Marian Murawski do konarów białego dębu przybił płoty – drabiny. Pokrzywione konstrukcje, które symbolizują marzenia i nadzieje każdego człowieka. Płoty mają różne barwy, różne kształty, tak jak i marzenia zmieniające się w ciągu całego życia ludzkiego. Podobne konstrukcje znaleźć można na obrazach artysty z cyklu „Kukłady”. „Kalekie” drabiny, jak mówi o nich autor, to nic innego jak znak czasu – zastępowania wymarzonych „szczebli” innymi, tymi, które przynosi rzeczywistość.

Dąb widoczny od drogi dojazdowej już został lokalną atrakcją. Elżbieta Murawska wspomina, że pewien młody człowiek, który zobaczył dąb po raz pierwszy, zaapelował do twórcy, by ten nigdy drzewa z Gawrych Rudy nie wywoził, ponieważ jest już „dobrem narodowym”.

Fot. Niebywałe Suwałki

2 KOMENTARZE

  1. […] Marian Murawski urodził się w Podleszczewie k. Suwałk i choć życie rzucało go w różne miejsca kraju i świata, nigdy nie zapomniał o domu. To właśnie na podwórku tego artysty kilka lat temu „wyrósł” biały dąb, ocalony od totalnego zniszczenia w formie instalacji. Więcej w artykule: W przestrzeni marzeń. […]

Dodaj komentarz