Od stycznia przyszłego roku wzrosną rachunki za wodę i ścieki. Czteroosobowa rodzina z Suwałk może doliczyć do miesięcznych wydatków co najmniej 7,72 zł – przy założeniu, że średnie zużycie wody na osobę wynosi w tym okresie 3 metry sześcienne.
PWiK w Suwałkach dysponuje majątkiem o wartości ok. 135 mln złotych. Każda inwestycja, rozbudowa sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, wiąże się z wydatkami. Aby rozwijać działalność, trzeba dysponować środkami. To podobno główny powód podwyżek. Grzegorz Kochanowicz, prezes spółki podkreśla, że jedynym sposobem na zastopowanie podwyżek jest zaprzestanie inwestycji, a tym samym zatrzymanie rozwoju miasta.
Z wyliczeń przedstawionych przez szefa PWiK-u wynika, że budowa 1 m sieci wodociągowej (żeliwnej, położonej pod asfaltem) to koszt ponad 800 zł. Budowa kanalizacji (dajmy na to z wykorzystaniem rur o śr. 400 mm) jest jeszcze droższa – wyniki przetargów wskazują za ten sam odcinek trzeba wydać ponad 1,8 tys. zł. A spółka ma w planach zagospodarowanie kolejnych 15 mln złotych na kolejne działania.
– Jesteśmy firmą usługową. Oprócz wydatków inwestycyjnych, zajmujemy się utrzymaniem sieci, konserwacją, bieżącymi naprawami związanymi z eksploatacją. Środki nam się wyczerpały, więc zaciągnęliśmy pożyczkę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – tłumaczy prezes PWiK.
Pożyczone pieniądze trzeba zwrócić, więc za wodę mieszkańcy Suwałk zapłacą o 7 proc. więcej, a za ścieki – 12 proc. W przemyśle spożywczym stawki opłat wzrosną odpowiednio o 9 i 20 proc. Pocieszający może być fakt, że nawet po zmianach taryf suwalskie stawki nie będą porównywalne ze średnią krajową. Więcej od mieszkańców Suwałk zapłacą w Łomży, Augustowie, Olecku, Ełku, Gołdapi czy Ostrołęce.
Fot. Niebywałe Suwałki – konferencja prasowa w PWiK-u oraz www.freedigitalphotos.net














