Przyroda też chce wiosny – Takatuka bez cenzury

Przyroda też chce wiosny – Takatuka bez cenzury Niebywałe Suwałki

wiosnaTak być nie może, a to tylko śnieg. W czwartek pierwszy dzień wiosny! Kolektyw przyrody ożywionej, choć z braku słońca odrobinę wkurzony, domaga się nadejścia pory rozkwitu!

Autor: Artur Sawicki, takatuka.blog.pl

Ileż można znosić poranne rozczarowania, że mimo usilnej modlitwy wieczornej, mantry nocnej oraz sennych starań, dostajemy w zamian czerwone nosy, zgrabiałe od odśnieżania aut ręce i bezpłatny kurs gimnastyki artystycznej na oblodzonych chodnikach.

Widziałem już  ludzi, którzy zatrzymywali się, pokazywali sobie palcem słońce, jakiś mężczyzna wyjaśniał dziecku: Popatrz synku, tak wygląda słońce. Wyglądamy przez okna w pracy w poszukiwaniu jednego ciepłego promyka, zamiast tego musimy zgarniać śnieg z czoła, bo okno dziurawe. Obawiam się, że niedługo tak będziemy opowiadali pociechom. Zaczynam zastanawiać się, czy nie jest to jakaś tęższa kombinacja.

Kilku większych przedsiębiorców z sektora moto i odzież, skrzyknęło się i odrobinkę wydłużyło tę okrutną porę roku. Na odległym wschodzie można znaleźć uprzejmego handlowca, który sprzeda nam urządzenie wytwarzające zimę. Nawet na przekór przyrodzie, która mimo wszystko stara się o swoje walczyć. A ludzie, jak to ludzie, przygarbieni chodzą, ostukując nerwowo kamasze z brunatnej brei. Do sklepów wchodzą, chronią się przed zimnem, opadem. A butków dzieciom nakupią, bo w stópki wciąż marzną, a opon do samochodów, bo wypadków się boją. Kurtki w magazynach zalegają, to jeszcze się przeceni i jeszcze czyjeś blade ramiona i brzuchy zakryją.

Tydzień ma teraz cztery poniedziałki i jeden piątek. Ten tylko niesie jeszcze małe radości, że sobota i niedziela. Nudno, zimno, można schować się i pogrążyć w konstrukcji urządzenia do wywołania wiosny. Nie żeby było to jedyne zajęcie, wciąż zderzamy się z syndromem przydługiej zimy. A to oponami palą aż czarny dym z komina idzie, a to gryzą ulubione przedmioty, z nudów, bezsilności. Smutne, ziemiste twarze w autobusach czekają jak zbawienia dnia, w którym od niesienia zarzuconej na ramię kurtki oderwie się wieszadło. Kiedy w butach wreszcie będzie za gorąco, a rękawiczki okażą się pierwszą zbędną rzeczą w torebce. Zielona trawa prędko zapełni się kocykami, bosymi stopami. Okulary przeciwsłoneczne wreszcie będą mogły rozgościć się na głowach, a zapach grilla przyjemnie wypełni betonowe osiedla. Cóż, nawet absurdalne pomysły globalnych spisków nie są w stanie przerwać banglającego zła. Jeśli okaże się jeszcze, że lato nam uda się chłodne i nadspodziewanie szybko nadejdzie jesień, to znajdę tych, którzy odpowiadają za taki stan rzeczy i się z nimi policzę.

Nie pozostaje nam nic innego jak walczyć – z samym sobą i tymi bardziej zdesperowanymi. Pokłady cierpliwości na wyczerpaniu, a rezerwy federalne zaczynają wstydzić się golizny. Złość i frustracja tańczą pogo zwycięzców, do czasu. Koncert się skończy, bisów nie będzie. Niech mi ktoś jeszcze powie, że to Suwałki są biegunem zimna.

Rys. www.freedigitalphotos.net

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz